wywiady (strona 9 z 31)

Magda Gessler: gwiazdka Michelin to tortura

Magda Gessler: gwiazdka Michelin to tortura

Zdaniem Magdy Gessler, gwiazdka Michelin to pewnego rodzaju tortura, która zobowiązuje właścicieli lokalu do niebywałej dyscypliny. Żadna z restauracji firmowanych jej nazwiskiem nie otrzymała tego wyróżnienia, ale prowadząca program „Kuchenne Rewolucje” podkreśla, że ma rekomendację słynnego przewodnika. Restauratorka podkreśla, że dla niej liczy się klimat miejsca i dobre jedzenie. Najlepsze polskie lokale postanowiła więc uhonorować swoją nagrodą jakości – Poziomką. – Gwiazdka Michelin jest to jednak pewnego rodzaju tortura. Zobowiązuje by być na miejscu, tam jest ogromna dyscyplina. Lubię inne restauracje, bardziej biesiadne. Mam rekomendację Michelin – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Magda Gessler, restauratorka. Gwiazdki przyznawane są od lat 90. przez anonimowych inspektorów, którzy pracują dla przewodnika Michelin. Jeżdżą oni po całym świecie i wybierają restauracje, które prezentują najwyższy poziom i zasługują na uznanie. Pierwszym i jak dotąd jednym polskim lokalem, który otrzymał to prestiżowe wyróżnienie, jest Atelier Amaro w Warszawie. Magda Gessler uważa jednak, że w Polsce jest wiele restauracji, które powinny być w pewien sposób doceniane i wyróżniane. Dlatego też postanowiła przyznawać im swoje nagrody jakości – Poziomki. W ten sposób uhonorowała 101 lokali. – Ta Poziomka jest takim znakiem, jak znak Michelina, przy czym polskim, czyli skromniejszym, słodszym. To jest mój ukochany owoc. Uważam, że jest najpiękniejszy i jak go widzę w lesie, to po prostu jestem wzruszona – tłumaczy Magda Gessler. Magda Gessler realizując program „Kuchenne rewolucje”, odwiedziła ponad 800 lokali gastronomicznych. Miała okazję nie tylko spróbować regionalnych potraw i przysmaków, lecz także ocenić zaradność właścicieli, pracę szefów kuchni i kelnerów. Na tej podstawie wytypowała swoich faworytów, których opisała w swojej najnowszej książce: „101 najlepszych restauracji i hoteli w Polsce”. – To jest mój wybór, bardzo prywatny. Te miejsca są naznaczone, ponieważ mają różne fantastyczne cechy. Nie znaczy to, że wszystko jest genialne, ale mają pewne rzeczy, których nie mają żadne inne miejsca, dlatego warto je poznać. To jest niekomercyjne wydanie wyróżniających się restauracji, mających jakąś indywidualność, pasję i wyjątkowy smak – wyjaśnia Magda Gessler.
Modaija.pl Modaija.pl
Rudowłose osoby o mlecznobiałej skórze najbardziej narażone na poparzenia słoneczne

Rudowłose osoby o mlecznobiałej skórze najbardziej narażone na poparzenia słoneczne

Im jaśniejsza skóra, tym większej ochrony przeciwsłonecznej wymaga. Osoby szczególnie wrażliwe na działanie promieniowania słonecznego nie powinny wychodzić z domu bez odpowiedniej ochrony, ponieważ narażone są na poparzenia skóry. Promieniowanie UVA i UVB może być także przyczyną powstawania złośliwych nowotworów. Stopień wrażliwości skóry na promieniowanie słoneczne określa się za pomocą fototypów, czyli reakcji skóry na działanie promieni słonecznych. Dermatolodzy wyróżniają sześć fototypów, w zależności od koloru włosów i karnacji oraz obecności piegów na skórze. Najmniej wrażliwe na działanie słońca są osoby z fototypem VI, a więc o czarnej skórze bez piegów. Znacznie bardziej uważne muszą być osoby z fototypem I, który charakteryzuje się mlecznobiałą skórą pokrytą piegami i rudymi włosami. Skóra taka nigdy się nie opala, natomiast zawsze ulega poparzeniom słonecznym. – Pamiętajmy o tym, żeby od początku była bardzo dobrze ochrona. Zaczynamy od pięćdziesiątki, to jest bezpieczny filtr, który tylko częściowo przepuszcza promienie słoneczne i sprawia, że opalanie dla osób rudowłosych jest bezpieczne. Czyli jeśli mamy skłonność do oparzeń po 10 minutach, to pamiętajmy, że filtr musi być wielokrotnie wyższy – wyjaśnia Ewa Rudnicka, dermatolog, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.Bardzo ostrożne muszą być także osoby, które mają znamiona lub pieprzyki. U 30 proc. osób chorych na czerniaka złośliwego nowotwór rozwinął się właśnie w miejscu znamienia eksponowanego na działanie promieni słonecznych. Zaniepokoić powinien asymetryczny kształt, postrzępione brzegi, uwypuklenie znamienia i bardzo ciemny kolor. – Jeżeli nie wiemy, czy możemy takie znamię opalać, to lepiej tego nie robić. Powinniśmy wtedy używać najwyższych filtrów, czyli 50+, ponieważ takie znamię może ulec wzbudzeniu i doprowadzić do powstania nowotworów skóry, czerniaków, nabłoniaków, raków kolczystokomórkowych, stanów przednowotworowych. To są wszystko zagrożenia dla naszego życia. Znamiona atopowe, które mają skłonność do wzbudzeń, absolutnie nie powinny być opalane – radzi Ewa Rudnicka.Nadmiar słońca może być też niekorzystny dla kobiet w ciąży, powodując powstawanie plam na skórze i przebarwień. Uważać powinny także osoby przyjmujące leki o działaniu fotouczulającym. Należą do nich leki przeciwcukrzycowe, sulfonamidy, leki moczopędne, obniżające poziom cholesterolu, przeciwzapalne i hormonalne. Słońce może też nasilić przebieg niektórych chorób, np. łuszczycy, łojotokowego zapalenia skóry. Osoby dotknięte tymi chorobami, ciężarne lub przyjmujące leki fotouczulające nie powinny wychodzić na słońce w godzinach największego nasłonecznienia, a więc między 11 a 15. Zawsze powinny też stosować wysokie filtry ochronne.
Modaija.pl Modaija.pl
Barbara Kurdej-Szatan współpracuje z trzema stylistami. Na co dzień ubiera się jednak sama

Barbara Kurdej-Szatan współpracuje z trzema stylistami. Na co dzień ubiera się jednak sama

Barbara Kurdej-Szatan przyznaje, że korzysta z porad stylistów, na co dzień jednak sama dobiera sobie garderobę. Aktorka nie ma jednoznacznie ukierunkowanych preferencji modowych: uwielbia szpilki i sukienki, choć najczęściej wkłada dżinsy i buty na płaskim obcasie. Aktorka zdaje się na gust projektantów wyłącznie w sytuacjach zawodowych. Kiedy występuje w teatrze lub przed kamerą, uważnie słucha porad stylistów i nie kwestionuje ich wyborów. – Ostatnio podczas koncertu „Sabat czarownic” ubierała nas Ania Zeman, która projektowała też wszystkie kostiumy. W takich sytuacjach oczywiście oddaję się w jej ręce, ona nad wszystkim czuwa. Wtedy jak najbardziej cieszę się z takiej współpracy. Ale na co dzień albo na mniejsze wyjścia ubieram się sama, ale współpracując z projektantami, z którymi mam kontakt – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Barbara Kurdej-Szatan. Aktorka współpracuje stale z kilkoma projektantami, między innymi z Kasią Szymańską, Justyną Czerniak z Be Like Lady oraz firmą Goshico, która projektuje torebki. Kurdej-Szatan przyznaje, że ma słabość do pięknych ubrań, więc kiedy ma okazje, ubiera się elegancko. – Lubię ubierać się elegancko, lubię prostotę. Ale podoba mi się też luźny styl, dlatego wybieram też porozciągane rzeczy. Lubię również kobiece sukieneczki. Tak naprawdę podoba mi się wiele różnych rzeczy. Nie jest tak, że ubieram się tylko w jeden, określony sposób. Uwielbiam dżinsy i na pewno na co dzień chodzę raczej w płaskich butach. Mimo że zawsze kupuję mnóstwo obcasów, potem w ogóle w nich nie chodzę – śmieje się aktorka. Kariera Barbary Kurdej-Szatan nabiera rozpędu. Aktorka otrzymała rolę w „M jak miłość”, wkrótce zadebiutuje również w kinie. Popularna blondynka z reklamy zagra w nowej komedii romantycznej Ryszarda Zatorskiego „Dzień dobry, kocham Cię”.
Modaija.pl Modaija.pl
Zapendowska o polskiej scenie muzycznej: główny nurt jest pełen piany i szumowin

Zapendowska o polskiej scenie muzycznej: główny nurt jest pełen piany i szumowin

Polski krytyk muzyczny oraz jurorka programu „Must be the music. Tylko muzyka” Elżbieta Zapendowska po raz kolejny ostro krytykuje polskich wykonawców popowych. Specjalistka od emisji głosu uważa, że w naszym kraju jest wielu mniej znanych i bardziej utalentowanych artystów.Jurorka od wielu lat nie szczędzi ostrych słów artystom z mainstreamu. Zapendowska niejednokrotnie ścierała się na łamach prasy z Edytą Górniak, Dodą oraz Gosią Andrzejewicz. Obiektem jej krytyki stali się również artyści występujący na festiwalu w Opolu oraz gwiazdy młodego pokolenia. Teraz nauczycielka śpiewu nie chce jednak wskazywać, o kogo chodzi, i rozpoczynać niepotrzebnych sporów. – Nie chcę operować nazwiskami, dlatego że wiąże się to potem z nieprzyjemnymi konsekwencjami dla mnie. Dlatego główny strumień – który jest pełny piany i szumowin oraz dominuje na listach przebojów – zupełnie mnie nie interesuje i nie chcę słyszeć takiej muzyki – przyznaje Zapendowska. Specjalistka od emisji głosu największą szansę polskiej muzyki widzi w wykonawcach związanych z szeroko pojętą alternatywą. Jest to jeden z powodów, dla których jest ona jurorem m.in. Konkursu Debiutów na festiwalu w Opolu oraz w programie „Must be the music”– Polski rynek muzyczny jest dosyć interesujący, pomijając główny nurt. To, co dzieje się pod spodem, zaczyna być coraz bardziej interesujące. Jest tam bardzo dużo ciekawych zespołów i solistów, którzy oczywiście w mediach nie istnieją. A to właśnie tacy wykonawcy mnie najbardziej interesują i takich bym chciała usłyszeć w programie – stwierdza jurorka.Elżbieta Zapendowska jest założycielką Szkoły Piosenki Elżbiety Zapendowskiej i Andrzeja Głowackiego. Jej absolwentami są m.in. Doda, Mela Koteluk, Łukasz Zagrobelny oraz Tomasz Makowiecki. Nauczycielka śpiewu popularność zdobyła dzięki programowi „Idol”, którego jurorką była w latach 2002-2005.
Modaija.pl Modaija.pl
Stan Borys o nowej płycie wydanej w Polsce

Stan Borys o nowej płycie wydanej w Polsce

Wokalista i tekściarz Stan Borys po 30 latach od wydania ostatniego krążka w Polsce powrócił z nową płytą zatytułowaną „Ikona”. Utwory znajdujące się na płycie zostały nagrane w krajowym Izabelin Studio oraz w Stanach Zjednoczonych. Jak przyznaje muzyk, płyta to jego powrót do przeszłości.Na nowym albumie Stana Borysa słuchacze znajdą nowe wersje wcześniej znanych przebojów wokalisty. Oprócz nowych aranżacji własnych piosenek muzyk postanowił jednak znaleźć inspiracje w kanonie polskiej poezji. – Nagrałem płytę „Ikona”, na której znalazło się 11 piosenek. Są to głównie interpretacje pereł poezji polskiej – wierszy Mickiewicza, Jana Pawła II, Lechonia oraz Agnieszki Osieckiej. Są też fragmenty moich wierszy, które chciałem przypomnieć, takie jak „Krzyczę przez sen” oraz „Szukam przyjaciela”. Album to powrót także do moich młodzieńczych lat, kiedy uciekałem w Bieszczady. Część utworów nagrywana była w Ameryce i ona ma klimat bluesowo-rockowy. Staram się promować to, co cały czas czuję, więc rock symfoniczny, a także muzykę tematyką związaną z poezją i duchowością – stwierdza Stan Borys w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle. Kompozycją, która otwiera płytę, jest tytułowa „Ikona”. Słowa do tego utworu stworzył Tadeusz Urgacz, natomiast za muzykę odpowiadał Bogusław Klimczuk. – Mimo iż utwór jest o świętym Jerzym i jego wyczynie – o tym, że bronił wsie i miasta przed smokiem, a na końcu słuchając dzwonów cerkiewnych w Bieszczadach, uniósł się na koniu w chmury – to widzę w tym analogie do mnie. Gdy wyjeżdżałem z Polski, również wzbijałem się do nieba na skromnych skrzydłach „Jaskółki’ i sądziłem, że będzie tak jak z Jerzym, że nikt mnie nie ujrzy – dodaje piosenkarz. Stan Borys jest obecny na scenie muzycznej od ponad 50 lat. Przez ten czas nagrał 11 albumów studyjnych oraz stworzył przeboje takie jak „Anna”, „Jaskółka uwięziona” oraz „Chmurami zatańczy sen”. W latach 1975-2004 muzyk mieszkał w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie, tam także wydawał swoje płyty.
Modaija.pl Modaija.pl
Stan Borys wciąż przeżywa atak na niego w jednym z warszawskich klubów

Stan Borys wciąż przeżywa atak na niego w jednym z warszawskich klubów

Stan Borys wciąż nie może się otrząsnąć po tym, jak został wyrzucony z jednego z warszawskich klubów biznesowych, ponieważ przyszedł na spotkanie z psem, 11-letnią suczką shih tzu Julką. Wokalista powiedział, że menadżer lokalu zachował się wobec niego w sposób nieuprzejmy i wielokrotnie groził mu siłą.Stan Borys został zaproszony kilka tygodni temu na premierę płyty Kasi Novej, która odbywała się w ramach konferencji poświęconej przemocy wobec kobiet. Muzyk na imprezę przybył tradycyjnie ze swoim psem. Borys jest znany z tego, że zabiera ze sobą 11-letnią suczkę shih tzu na oficjalne spotkania oraz wywiady. – Wszędzie przychodzimy w takie miejsca z pieskiem, z Juleczką, ona nie lubi siedzieć w domu. Chodzimy z nią do restauracji w Nowym Jorku, gdzie Julka mieszka, wszędzie, gdzie mam koncerty, nagrania. Jest ze mną w samolocie, samochodzie i niektórzy restauratorzy wręcz ją uwielbiają – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Stan Borys. Artysta wszedł do klubu, trzymając psa na rękach i z miejsca został zatrzymany przez jedną z organizatorek imprezy. Kiedy kobieta poprosiła wokalistę o opuszczenie lokalu, Stan Borys postanowił interweniować u menadżera. – Wyjaśniłem najpierw pół żartem, pół serio, że Julka jest gwiazdą telewizji porannej i nie tylko, i mówię, że to nie jest „dog”– czyli pies, jak on powiedział – to jest suczka, dziewczynka mała i ona jest bardzo grzeczna i siedziała tak, jak zawsze ze mną na ręku. On skłamał w „Fakcie”, że latała po restauracji. Julka jest damą i nie lata po restauracjach. Najbardziej jednak poruszyło mnie, że ja, Polak, w środku Warszawy, naprzeciwko Pałacu Kultury, zostałem zaatakowany przez obcokrajowca – mówi oburzony artysta. Według relacji Stana Borysa menadżer był niegrzeczny i wielokrotnie groził artyście użyciem siły. Kiedy sytuacja przykuła uwagę zgromadzonych na konferencji gości oraz fotoreporterów, muzyk zdecydował się opuścić klub.
Modaija.pl Modaija.pl
Anna Maria Jopek wystąpi w spektaklu teatralnym w Edynburgu

Anna Maria Jopek wystąpi w spektaklu teatralnym w Edynburgu

Wokalistka, kompozytorka oraz autorka tekstów Anna Maria Jopek zagra w najnowszym polifonicznym spektaklu Teatru Pieśni Kozła zatytułowanym „Return to the voice”. Na scenie oprócz piosenkarki pojawi się jedenastu wokalistów, którzy wykonają utwory w języku gaelickim. Premiera przedstawienia zaplanowana jest na początek sierpnia w Edynburgu. Pomysłodawcą i reżyserem spektaklu jest Grzegorz Bral. To on zainteresował się interpretacjami starodawnych pieśni Marcina Rychły, pochodzącymi z Wysp Szkockich. Bral zaproponował także Annie Marii Jopek udział w spektaklu. – Ostatnio wprosiłam się do Teatru Pieśni Kozła. Stało się to po spotkaniu z Grzegorzem Bralą, twórcą teatru. Spytałam się, czy nie zabrałby mnie na warsztaty, gdyż jestem zachwycona tym, w jaki sposób pracują. Grzegorz powiedział, że to strata czasu i zaprasza mnie od razu do współpracy. Wszystko więc potoczyło się w taki sposób, że jedziemy na spektakl z premierą w Edynburgu z pieśniami szkockimi. Wszystkie utwory napisane są w języku gaelickim, a ich śpiewania uczyła nas kobieta z okolic Edynburga – wyjaśnia Jopek. Oprócz wokalistki na scenie pojawią się muzycy i aktorzy z całego świata, m.in.: Emma Bonnici, Henry McGrath, Ilenia Cipollari, Kacper Kuszewski, Maria Sendow, Monika Dryl oraz Paolo Garghentino. Piosenkarka przyznaje, że praca zespołowa, nieodzowna w tego typu przedsięwzięciach, była dla niej nowym wyzwaniem. – Cały projekt „Return to the voice” jest niebywały i magiczny. Trzeba śpiewać całym sobą, prosto z trzewi, bo nie mamy żadnych mikrofonów i innych form wsparcia. Obsada jest międzynarodowa, a osobiście nie miałam okazji pracować w takim trybie i śpiewać codziennie. A teraz zanosi się, że będę pracować w Edynburgu przez cały sierpień, w dodatku w grupie. Bycie częścią czegoś większego jest cudownym doświadczeniem. Poza tym kocham się uczyć od ludzi, a ci potrafią wszystko. Codziennie rano robią sobie rozgrzewkę, wyginają się we wszystkie strony i śpiewają każdą częścią ciała – stwierdza Jopek. „Return to the voice” to spektakl stworzony w bardzo charakterystycznym języku gaelickim, którego używa obecnie około 60 tysięcy osób na całym świecie. Jopek przyznaje, że opanowanie nowego języka było niemal tak trudne jak podjęcie decyzji o wyjeździe na miesiąc do Szkocji.– Konieczne jest rozumienie treści. Nie sposób jest jednak zrozumieć znaczenia każdego ze słów tego języka. Kocham jak dla wokalisty słowo może być organiczne. Znam granice słowa i wiem, na ile mogę się nim bawić, żeby nie narazić go na śmieszność. Tutaj takiej wiedzy nie mam, dlatego poruszam się ostrożnie. Ale język gaelicki jest niezwykłym językiem, brzmi trochę jak wypowiadanie magicznych zaklęć. Całość jest więc dla mnie bardzo metafizycznym doświadczeniem. To dla mnie też nowość, że wyjeżdżam z domu na cały miesiąc. Zazwyczaj staram się żyć w harmonii i na pierwszym miejscu stawiam rodzinę – dodaje Jopek. Premiera spektaklu „Return to the voice” odbędzie się na Fringe Festival w Edynburgu, który będzie miał miejsce między 1 a 25 sierpnia 2014 roku.
Modaija.pl Modaija.pl
Zazdrość działa nie tylko destrukcyjnie. Może także stać się motywacją do zmiany nastawienia do świata

Zazdrość działa nie tylko destrukcyjnie. Może także stać się motywacją do zmiany nastawienia do świata

Im niższa nasza samoocena, tym więcej zazdrościmy – przekonują eksperci. Ciągłe porównywanie się z innymi i negatywna, destrukcyjna zazdrość biorą się z braku wiary we własne możliwości. Zamiast koncentrować się na swoich wadach, warto podkreślać zalety i traktować uczucie zazdrości jako motywację do tego, by stawać się lepszym. Zazdrość to uczucie, które towarzyszy ludziom w sytuacji, kiedy dostrzegają u innych coś, czego im brakuje. Może to być atrakcyjny partner, ciekawa praca, talent, pieniądze lub wygląd. Zazdrość może mieć negatywny wpływ na życie człowieka, ale można to uczucie wykorzystać jako motywację do pracy nad swoimi słabościami. – Zazdrość wynika przede wszystkim z tego, że nie wierzymy w siebie i wciąż porównujemy się z innymi. Dążymy do pewnego ideału, do pewnego stereotypu, który został wykreowany i wciąż dążąc do niego, nie dostrzegamy tego, kim jesteśmy. Ta zazdrość może być motywująca, pozytywna, ale może być też bardzo negatywna, destrukcyjna. Może być motywująca w takim sensie, że jak widzimy kogoś, kto nas inspiruje, dążymy do tego, żeby brać z niego przykład. Uczucie to może być również destrukcyjne, czyli powodować, że będziemy sami źle się ze sobą czuli i będziemy źle życzyli innym osobom – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Justyna Krawczyk, style coach. Aby zniwelować destrukcyjne działanie zazdrości, należy odłożyć na bok uprzedzenia i postarać się skupić na swoich zaletach i talentach. Nie powinniśmy porównywać się z innymi, bo może to pogorszyć naszą samoocenę, zwłaszcza gdy mamy skłonności do negatywnego postrzegania siebie. – Najważniejsze to skoncentrować się na tym, że jesteśmy wyjątkowe, bez porównywania się z innymi osobami. Kobiety, z którymi współpracuję, lubią metodę, która polega na powtarzaniu sobie: jestem idealna taka, jaka jestem. Trzeba koncentrować się na tym, co w sobie najbardziej lubimy. Bardzo często jak chodzę z kobietami na zakupy, one powtarzają na przykład, że mają zbyt szerokie biodra. Wtedy warto skoncentrować się na tym, co lubimy. Mamy na przykład piękne oczy, fajny biust, nogi. Przyglądając się tym częściom ciała, zapominamy w końcu o tej, której nie lubimy– tłumaczy Justyna Krawczyk. Powtarzane czynność lub zdanie w końcu stają się częścią codzienności i w konsekwencji prowadzą do akceptacji. Czasami wystarczy nawet kilka tygodni, by zmienić nastawienie do swoich wad i polubić siebie choć odrobinę bardziej.
Modaija.pl Modaija.pl
Depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą, którą trzeba leczyć.

Depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą, którą trzeba leczyć.

Wśród chorych na depresję są zarówno osoby aktywne zawodowo i odnoszące sukcesy, jak również ci, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. Chorzy pozostawieni sami sobie sięgają po alkohol i narkotyki, nierzadko także próbują targnąć się na własne życie. Coraz więcej osób decyduje się mówić o tej poważnej chorobie. W akcję pomocy angażują się również artyści. Depresja może dotknąć każdego – niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy pozycji społecznej. Zaczyna się od apatii i przygnębienia, a kończy na poważnych zaburzeniach psychicznych. Do walki z chorobą przyznała się ostatnio mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk. – Od wielu lat prowadzimy akcje informacyjne skierowane do kobiet: „Nie jesteś sama w depresji”, do mężczyzn: „Mężczyźni też płaczą” i do nastolatków: „Smutni nastoletni”. Organizujemy wykłady otwarte, warsztaty, wystawy fotograficzne – tak, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób z tą informacją, że depresję można leczyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Anna Jurkiewicz z Fundacji ITAKA. Chorzy nie zawsze mogą liczyć na zrozumienie, życzliwość i pomoc ze strony bliskich i znajomych. Wielu z nich nie ma także odwagi głośno powiedzieć o swoim problemie i udać się na konsultacje ze specjalistą. Zamykają się więc w czterech ścianach, a wtedy ich problem tylko się pogłębia. Chodzi o to, by uświadomić społeczeństwu, że depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą. – Często jest tak, że właśnie w przypadku osób zaginionych, jeżeli przeprowadzamy wywiad z rodziną, to nikt nie zdaje sobie sprawy, że ta osoba była chora. Mówią: „no tak, źle spał, nie miał apetytu, nie wychodził z domu, ale nie miał depresji, tylko był trochę smutny” – tłumaczy Anna Jurkiewcz. W Warszawie powstaje mural, który jest pewnego rodzaju manifestem, a jednocześnie symbolem wsparcia dla chorych na depresję i ich bliskich. Chodzi o to, by pokazać, że nikt nie musi pozostawać w chorobie sam i że w każdej chwili można uzyskać skuteczną pomoc. – Chodzi o to, żeby wesprzeć osoby chore na depresję, żeby się nie wstydziły tej choroby, żeby o tym otwarcie mówić, bo depresję można leczyć – dodaje Anna Jurkiewcz. Jednym z kluczowych objawów depresji jest anhedonia. Zaburza normalne funkcjonowanie, znieczula i pozbawia emocji. Dlatego też motywem przewodnim projektu jest hasło: „Przywrócić kolory w depresji, powiedzieć nie anhedonii”. – Wrzucanie w przestrzeń publiczną takich tematów przynosi efekty. Ludzie widzą to i zaczynają o tym myśleć. Tematów i problemów, których nie widzą to uważają, że ich po prostu nie ma – mówi Dariusz Paczkowski, artysta plastyk. Mieszkańcy Warszawy będą mogli symbolicznie wyrazić swoje wsparcie dla osób chorych na depresję poprzez pozostawienie na muralu odcisku dłoni lub odbicie wybranego szablonu. W akcję zaangażowała się m.in. aktorka Olga Bończyk.Obok depresji występuje jeszcze 365 innych chorób psychicznych. Zmaga się z nimi 8 milionów Polaków w wieku od 18 do 64 lat. Z powodu depresji na całym świecie cierpi 350 milionów ludzi. Obok chorób serca to najszybciej rozprzestrzeniające się schorzenie.
Modaija.pl Modaija.pl