Stare chińskie przysłowie mówi, że kto ma wino i majątek, nigdy nie będzie samotny. Na szczęście wbrew powszechnemu przekonaniu, jedno nie wymaga drugiego. Utarło się, że za dobre wino trzeba słono zapłacić. Być może głównym powodem utworzenia się takiego mitu jest postrzeganie wina w kategorii eleganckiego trunku „na okazję”. Oczywiście, jeśli mamy w planach wytworną uroczystość i jakieś 122 000 funtów w kieszeni, czemu nie sprawić sobie np. Château Margaux z 2009 roku? Albo najdroższego wina, jakie do tej pory kupiono – Screaming Eagle Cabernet Sauvignon z rocznika 1992 za jedyne pół miliona dolarów? Wino potrafi być towarem luksusowym i spełniać rolę perły wśród innych kolekcjonerskich okazów, ale nie takie jest jego główne przeznaczenie. W końcu przede wszystkim jest kwintesencją radości z życia, a ta powinna być – i jest – dostępna dla każdego i o każdej porze.