– Oczywiście, że możemy i nawiązujemy dialog, inaczej nie byłyby tak stale obecne w kulturze. Te popkulturowe ikony, właśnie jak MM pociągają, fascynują, są poddawane ciągłej analizie ponieważ archetypizują różnego rodzaju potrzeby, pragnienia społeczeństwa, są takim pryzmatem, skalą. I tak MM była marzeniem wielu, zapowiedzią nowej seksualności, jest postacią tragiczną, zwichniętą, rozumianą jako zagubiona, ale odkrywa też rysy femme fatale. Pokazuje siłę pożądania, której poddaje się nawet jak wiemy polityka. A wreszcie jest spełnieniem snów o sławie, trochę takim, o wiele pełniejszym, bogatszym przykładem na wczesną Tap Madel, która ze zwyczajnej dziewczyny staje się kochana przez miliony gwiazdą. Bez dialogu, nowych kontekstów, powtarzania jej gestów, nie byłoby szansy na zachowanie jej jako żywej postaci kultury. Zresztą, ciągle na przykład kino szuka nowej Marilyn. W każdej epoce. Ostatnio przypomniałem sobie film „Cool World” z 1992 roku z Kim Basinger, pół animowany, pół fabularny – i ona znów tam była – w postaci animowanej Basinger. Teraz odgrywają ją co jakiś czas inne gwiazdy, jak choćby Lady Gaga. A ona sama przecież nawiązywała stworzonym wizerunkiem ponętnej blondynki do Jean Harlow.