Autor „Lubiewa” zaprosił do współpracy takich projektantów, jak: Maciej Zień, Joanna Klimas, Kamil Sobczyk, Krzysztof Stróżyna czy Łukasz Jemioł. Witkowski zachęca, aby projektanci uszyli coś szalonego, co nie miałoby szansy sprzedać się masowo. Jedną z kreacji, która została zaprojektowana specjalnie dla Witkowskiego, jest czarna marynarka inspirowana stylem secesyjnym schyłku XIX wieku, którą zaprojektował Kamil Sobczyk.
– Projektanci mają skwitować mój styl, mogą sobie pozwolić na rzeczy, które by się normalnie nie sprzedały, które są totalnie chore, pojechane. Coś w stylu Lady Gagi i jej sukni z mięsa. Wszyscy się zgodzili. Nawet Arkadius zgodził się przerwać ciszę i zrobić dla mnie coś takiego – mówi Agencji Informacji Newseria Lifestyle Michał Witkowski.
Według Witkowskiego pokazom mody brakuje ironii, oryginalności i charakteru. Wspomina o „bezpiecznych kreacjach”, które wypełniają pokazy i skierowane są do masowego odbiorcy.
– Jak oglądam to, co się dzieje w Łodzi, albo te bezpieczne kreacje, które muszą się sprzedać, to ich zadaniem jest uwzględniać tę polską rzeczywistość, powagę na twarzach krytyków, którzy notują. A tak naprawdę, gdyby pozamieniać te kreacje pomiędzy pokazami, nikt by tego nawet nie zauważył. Tu potrzeba freaka, który włoży sobie majtki na głowę – twierdzi Witkowski.