Mamo, tato wszystko zależy od Ciebie!
Zakupy w markecie z dzieckiem mogą być udręką nie tylko z uwagi na konieczność pilnowania go czy wysłuchiwania nieustającego marudzenia „ja chcę do domu, ja chcę do domu!”. Dziecko otoczone rzędami półek wypełnionych kolorowymi opakowaniami różnych przekąsek i słodyczami nie może opanować swoich zachcianek i zwyczajnie uprasza się rodzicom. Trudno się mu dziwić, wszystkie produkty, tak zachwalane w reklamach emitowanych pomiędzy bajkami i wreszcie pałaszowane ochoczo przez rówieśników znajdują się na wyciągnięcie jego ręki. Wystarczy tylko odrobina przychylności mamy lub taty i paczka chipsów, żelki, batony i puszka coli lub kolorowego napoju gazowanego jest już jego! A dobrze wiemy, że rodzice mają duży problem z odmawianiem swoim dzieciom. I jak tu odmówić i nie kupić dziecku? Przecież to może sprawić mu tyle przyjemności … Ale, jeśli rodzice mają „poukładane” w głowie; czyli nie tylko mocno kochają swoje dziecko, ale potrafią też powiedzieć mu „nie”, w takiej sytuacji wyraźnie odmówią. Nie, dlatego, że cena chipsów czy żelek jest za wysoka, nie, dlatego że dziecko musi wiedzieć, że nie wszystko można dostać ot tak, po prostu: zwyczajnie dla jego zdrowia. Trudna to sztuka, odmawianie dziecku przyjemności, ale rodzice muszą zrozumieć, że w tym wypadku „dogadzanie” swojemu ukochanemu maluchowi tak naprawdę mu szkodzi. Stąd potrzeba rozmowy z dzieckiem. Musi ono wiedzieć, że istnieje zdrowa żywność i ta niezdrowa. Że nie wszystko, co jest polecane i smaczne, tak naprawdę służy jego zdrowiu. Jeśli pociecha nie jest jeszcze w wieku, w którym zrozumie nasze tłumaczenia, wtedy nie ma potrzeby wielu zabiegów, – wystarczy dziecku nie kupować i nie dawać do jedzenia, takich toksycznych smakołyków. Wtedy to, czy nasz maluch będzie jadał chipsy, pił colę z butelki czy może chrupki kukurydziane i soczek z marchewki, zależy tylko od naszej inicjatywy.