Strach o pracę
Brak wsparcia ze strony państwa, szukanie wygody, obawa o utratę urody, zaszufladkowanie pod hasło – „zacofany” …, co jeszcze? Do tej przykrej i prawie, że przerażającej listy możemy dopisać jeszcze strach przed utratą pracy. Bo jak się okazuje, pracodawcy bardzo niechętnie zatrudniają ludzi posiadających dzieci, a co dopiero ich większą jak na panujące przekonanie ilość. Pracownik, winien mieć już w młodym wieku spore doświadczenie, najlepiej, żeby był stanu wolnego i bezdzietny, w pełni dyspozycyjny i z kategorią „A”, czyli zupełnie zdrowy. Taka osoba jest atrakcyjnym towarem na rynku pracy. Ktoś, kto odpowiada nie tylko za siebie, ale za własną rodzinę jest jak się okazuje obciążeniem. Nigdy nie wiadomo, czy nie skorzysta z przysługujących mu skromnych, ale jednak praw pracowniczych, nie będzie częściej przebywał na „wolnym”, zamiast na pracy swoją uwagę będzie skupiał także na rodzinie, na dzieciach, zawsze może poprosić o podwyżkę, bo przecież na utrzymaniu ma nie tylko siebie. A to mocny argument. A gdy dzieci nagle zachorują zwyczajnie taka osoba ma prawo nie przyjść do pracy, co wtedy? Tak czy owak, pracownik, pracownica z dziećmi to bardzo niewygodny temat. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jednak biorąc pod uwagę skalę ogólnokrajową ciągle są zbyt rzadkie. A my przecież musimy pracować, aby móc normalnie żyć. Dlatego w obawie przed utratą pracy lub możliwością problemów z jej znalezieniem, z powodu posiadania dzieci, nie chcemy mieć ich więcej niż dwoje, jeśli nie w ogóle.