Olga Passia: Moim zdaniem…
Na wielką galę wybrałabym kreację… niezwykłą, ale miałabym dylemat, gdyż tak samo kocham projekty Miucci Prady, w których widać, że to kobieta liczy się najbardziej, jak i Coco Chanel. W obu przypadkach forma jest istotna, ale wizjonerstwo nie przesłania prawdziwej istoty stroju. Dlatego nie wiedziałabym jaką kreację wybrać, gdybym oczywiście posiadała jedną z tych perełek największych kreatorek mody. Może na szczęście nie mam tego problemu, bo żadna z tych niesamowitych kreacji nie wisi w mojej garderobie. Dlatego na wielką galę ubieram sukienki, w których czuję się swobodnie. Muszą na pewno odzwierciedlać mój nastrój danego dnia, więc rzadko planuję wcześniej co na siebie włożę. Jednego dnia odważę się włożyć sukienkę odsłaniającą plecy, ale innego na podobną okazję włożę już jedwabny garnitur i klasyczną koszulę. Poza tym lubię zaskakiwać siebie samą, Lubię spotkać kogoś znajomego kto mija mnie już prawie, zatrzymuje się i mówi- O! Olga nie poznałem/am Cię, wyglądasz zupełnie inaczej niż zwykle. I tak za każdym razem. Zaskoczenie i zmienność. Lubię to.