Aida Kosojan- Przybysz, Ormianka z pochodzenia, nie jest jedyną z rodu, która widzi dalej i więcej od naszego postrzegania. Jasnowidzeniem zajmowała się jej babcia ze strony matki. Z rodziny ojca aż dwie osoby uprawiały profesję, która nie figuruje na liście osobliwych profesji. Poza kurtynę czasu i przestrzeni zaglądała już jej praprabacia Zofia. Jej wnuczka Margot jest równie cenionym w rodzinnych stronach jasnowidzem. To po niej pałeczkę przejęła Aida.
– Każda z nas robiła to w inny sposób. Ja muszę widzieć człowieka, jego oczy. Są dla mnie kanałem, przez który prześlizguje się w jego świat. Pojawiają się liczby, symbole wreszcie konkretne obrazy.
– twierdzi dziś już mieszkanka Warszawy. W czasie osobliwego sam na sam Aida zapisuje na kartce chaotycznie litery, liczby.. To osobliwy zapis tego co być może. – Pokazuje ludziom drogę po której idą. Mówię o tym, co napotkają. Co tak naprawdę się stanie zależy już od nich. Mniej czy bardziej trafionych wyborów – dodaje Aida. O jej osobliwych talentach koleżanki z kijowskiej uczelni , gdzie studiowała ekonomię, dowiedziały się przypadkowo. Wieść o tym rozeszła się błyskawicznie. Pokój w akademiku, w którym mieszkała oblegany byŁ przez wątpiących i pytających.
Diagnoza prosto z ręki Swietłana Dorzak pochodzi z małej wioski Archara, ukrytej gdzieś w obwodzie amurskim, na pograniczu z Chinami. Babcia i dziadek ze strony matki byli z pochodzenia Kozakami. Od urodzenia potrafili przewidywać ludzkie losy. Sporządzane przez nich zioła czy specyfiki skutecznie leczyły wszelkiej maści choroby Osobliwe umiejętności .odziedziczyli po przodkach i przekazywali kolejnym pokoleniom. – Dopiero po przymusowej przeprowadzce do dużego miasta, Komsomolska zrozumiałam, że przekazane przez bliskich talenty dane są niewielu Nie ujawniałam ich. Byłam raczej dziwnym dzieckiem Zawsze trzymałam się gdzieś z boku – wspomina Swietłana. Jest dziś znaną chiromantką i bioenergoterapeutką. Jednak dopiero wieku 27 lat w jałtańskim szpitalu, którego sama była pacjentkom zadebiutowała, jako uzdrowicielka. Był to udany debiut. – Odwiedziła obłożnie chorą kobietę Notoryczne bóle głowy wreszcie paraliż kończyn dolnych skazały ja na szpitalną egzystencje Wielotygodniowe kuracje były bezskuteczne Lekarze nie widzieli szans na poprawę – Wyczułam, że lekarska diagnoza jest błędna. Winowajcą była wirusowa angina. Kobieta potwierdziła, że zanim pojawiły się trudności z chodzeniem dość dotkliwie bolało ją gardło Zaaplikowana przeze mnie kuracja okazała się skuteczna Do dziś utrzymuję kontakt ze zdrową już kobietą – wspomina Swietłana nie widzi pola energetycznego , jakie otacza każdego z nas. Doskonale wyczuwa jego impulsy Chore organy maja charakterystyczne, rozpoznawalne wibracje. Od zawsze interesowały ją ręce To osobliwa karta chorobowa każdego z nas. Niemy sygnalizator obolałych nerek czy nie całkiem zdrowej wątroby – twierdzi bioenergoterapeutka Kształt, wielkość dłoni, wreszcie tkwiące na nich znaki i linie, pod wprawnym okiem Swietłany stają się doskonałym informatorem naszych charakterów. Zasygnalizują mroczne czy szczęśliwe daty i zdarzenia, mogące zaistnieć w naszych życiorysach.
Rady Hucuła Również Leon Hud wyrastał w huculskiej rodzinie, dla której talenty jasnowidzenia były normalnością – Byłem kilkuletnim chłopakiem, kiedy dorośli przychodzili do mnie z prośba o rade Wiec radziłem, gdzie dom budować. Jak ratować przed choroba czy pogodzić rozpadająca się rodzinę. Zaszywałem się w kącie Odpowiedzi same napływały Glos wewnętrzny podpowiadał, co komu najbardziej potrzeba – twierdzi kręgarz i zielarz. W domu młodego Huda na Ukrainie, nie brakowało potrzebujących pomocy.
Niegdyś pojechałem z siostrą do Kijowa W tłumie ludzi ożyły sygnały. Jeden drugi mijający mnie człowiek. Ich zyciorysy przewijały się jak na taśmie filmowej Zaatakowały intensywnie i niespodziewanie. Dawka cudzych emocji przerosła możlwości jednego człowieka. Zemdlałem po chwili – wspomina Leon. W gabinecie kręgarza nie brakuje proszących o konkretną pomoc czy radę. Chwia moment wystarczy by ocenić charakter człowieka, jego charakter, kotłujące się choć skrzetnie ksrywane emocje. Wewnetrzny głos podpowiada o tkwiącym w nim chorobach. Niezawodne w ich likwidowaniu bywają zioła. Leon sięga po jedno z nich. Przyłożone do ciała zareaguje określona temperaturą. Pojawiajce się Ciepło jest sygnałem, że dobór medykamentu był właściwy Pozostaje tylko ustalenie stosownych dawek. Nie mam na to określonej metody. Ja to wiem – twierdzi huculski bioenergoterapeuta.