Choć jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów, a tych obrazków poniżej sporo i każdy sam może wyrobić sobie własne zdanie, to jednak kilka zdań wyjaśnienia się należy, by nie być posądzonym o krytykę wyłącznie dla krytyki. Jakie kanony mody łamie się zatem, proponując tradycyjne modele, kroje i kolory? Jakie granice kulturowe przekroczone zostały w przypadku tej kolekcji? Proszę wymienić chociażby po jednym przykładzie, bo ja takowych nie znajduję, a nieskromnie mówiąc – na kulturze znam się mniej więcej tak, jak Piotr Galiński na tańcu towarzyskim. Może chodziło zatem o przełamywanie stereotypów, norm jakiś? Że w naszej strefie klimatycznej rzadko chodzi się w ptasich piórach i prześwitujących topach? Ależ do tego, z kolei, od lat przekonuje nas sam Przybylski i wielu innych projektantów mody! Jakieś nowum w tej kolekcji? Może trochę żywych kolorów fluo, które właśnie wychodzą z mody. Cała reszta – szczególnie kolekcja męska, przylegające garnitury, płaszcze, obcisłe koszulki, charakterystyczne kołnierze i kroje to już jest cały Przybylski. Nie ma mowy o wykraczaniu ponad siebie, można się co najwyżej zastanawiać, na ile jest to konsekwentna kontynuacja własnego, wypracowanego stylu, a na ile – kolejne wariacje na już ograne tematy. Dobitnym przykładem tego jest modny dodatek – od lat to samo etui na to samo urządzenie, na dodatek tej samej firmy, która z projektantem współpracuje. Etui na laptopa to był modny gadżet, element high-tech i en vogue parę lat temu. W nowych technologiach czas płynie szybciej niż w modzie i dziś rasowy trendsetter i geek nosi urządzenia, które mieszczą mu się w kieszeni marynarki.