Fragment:
– Spokojnie, Merete, nie chcemy cię zamęczyć. Damy ci za to szansę uniknięcia czegoś gorszego. Musisz tylko sama odpowiedzieć na bardzo istotne pytanie: dlaczego musisz przez to wszystko przechodzić? Dlaczego trzymamy cię w klatce, jak zwierzę? Sama sobie na to odpowiedz, Merete.
Odchyliła głowę. To było przerażające. Może powinna po prostu milczeć, usiąść w kącie i pozwolić im mówić, co chcą.
– Odpowiedz, Merete, albo będzie z tobą gorzej.
– Nie wiem, co mam odpowiedzieć! Czy to ma związek z polityką? A może próbujecie wyciągnąć od kogoś pieniądze? Nie mam pojęcia, powiedzcie!
Głos dochodzący przez cichy szmer stał się zimniejszy.
– Nie udało ci się, Merete. Musisz więc ponieść karę. Nie będzie ciężka, łatwo ją zniesiesz.
– O Boże, to nie może być prawda! – zaszlochała Merete, osuwając się na kolana.
Usłyszała, jak znajomy świst dochodzący od strony śluzy przechodzi w gwizdanie. Poczuła natychmiast, jak owiewa ją letnie powietrze z zewnątrz. Pachniało zbożem, polami uprawnymi i zieloną trawą. Czy to ma być kara?
– Wpompujemy do pomieszczenia powietrze o ciśnieniu dwóch atmosfer. Zobaczymy, czy odpowiesz na pytanie w następnym roku. Nie wiemy, jak wysokie ciśnienie ludzki organizm jest w stanie znieść, ale z biegiem czasu na pewno się przekonamy.
– Dobry Boże – wyszeptała Merete, czując ucisk w uszach.
– Nie pozwól na to, nie pozwól na to.