Co łaczy Paulinę Chylewską, Ewę Kasprzyk i Agatę Młynarską? Nic, oprócz tego, że każda z tych pań robi zakupy tylko w niewielkim sklepiku, który jest tuż za rogiem. Lenistwo? Nie, zasady!
– Na co dzień robię zakupy w osiedlowych sklepikach, które nie kuszą najniższymi cenami, ale za to atmosferą i poczuciem przynależności do jakiejś społeczności- wyjaśnia Paulina Chylewska. Co prezenterka wrzuca do swojego koszyka? Wszystko, oprócz kilku produktów, które są na „czarnej liście”: – Jedzenie sprawia mi przyjemność, nie odmawiam sobie niczego– mówi Paulina- Jem wszystko w dość dużych ilościach i nie zawsze bardzo zdrowo. Nie jem tylko tego, czego nie lubię czyli żółtego sera, salcesonu, czerniny, ogórków kiszonych, kaparów i oliwek.
Nieco inne preferencje kulinarne ma Agata Młynarska: – Jeśli chcę mieć udany poranek, biegnę na świeży sok do budki warzywnej pana Wojtka. Jest na Mokotowie, niedaleko mojego domu. Pan Wojtek sprzedaje produkty z własnego pola pod Warszawą, więc są w stu procentacch ekologiczne.
W sklepiku pani Agata zopratruje się przede wszystkim w owoce i warzywa, ulubione to: jabłka, buraki i marchew. Młynarska u pana Wojtka kupuje też pieczywo, mleko i jajka oraz owoce południowe. Natomiast Ewa Kaprzyk, podobnie jak Paulina Chylewska, wrzuca do koszyka absolutnie wszystko, czego potrzebuje, ale ma swoje preferencje: – Nie robię zakupów w supermarkecie, tam wszystko jest sztuczne. No i ten tłum ludzi!- krzywi się pani Ewa.-Niepiękne, chropowate, prawdziwe, niespryskiwane żadnymi chemikaliami. Z sadu. Takie są moje ulubione jabłka, które kupuję w sklepie ze zdrowa żywnością.
Takich owoców w supermarkecie oczywiście nie znajdziemy, podobnie jak innego przysmaku, bez którego aktorka nie może się obejść: – Robiąc zakupy nie zapominam też o swoim ulubionym soku brzozowym, który wzmacnia organizm, pomaga w szybkiej przemianie materii i dodaje wigoru!