Premiera opery „Sprawa Makropulos”
Zagadkowa Emilia Marty śpiewa „Żyję już lat 337 a przyszłam na świat w roku 1585.”. W sumie daje to rok 1922, w którym Karel Čapek umieścił sensacyjną akcję swej sztuki. Bo Sprawa Makropulos to współczesny kazus sądowy znajdujący rozwiązanie w przeszłości, w zamierzchłych czasach cesarza-alchemika Rudolfa II. Lecz jest to przeszłość dla wszystkich prócz potraktowanej niegdyś eliksirem wiecznej młodości Eliny Makropulos, obecnie śpiewaczki Emilii, która miast szczęścia zyskała tylko gorycz. W rok po premierze sztuki Čapka wielki Leoš Janáček potraktował jej bohaterkę równie potężnym eliksirem własnej produkcji. I stąd jego dziewięćdziesięcioletnia dziś opera nadal jest jednym z najświetniejszych dzieł muzycznego modernizmu. Wciąż nowoczesnym i gorzkim, a w wersji scenicznej Christopha Marthalera niepokojącym jak rudolfińska alchemia.