Ta ostatnia noc przed Bożym Narodzeniem była zawsze na tyle ważna, że wszystko, co się podczas niej zdarzyło uznawano kiedyś za wróżbę, zgodnie z zasadą: „Jak w Wigilię, tak i przez cały rok„.Przede wszystkim w tym dniu nie należało się sprzeczać, bo niezgoda może na dłużej w domu zagościć. Należało też wstać wcześnie, nie czekając na obudzenie. Powszechna była zasada, że w Wigilię nie należy prać ani rozwieszać bielizny. Upraną poprzedniego dnia należało zdjąć ze sznurów. Inaczej realna stawała się groźba śmierci któregoś z domowników. Zaś domowe demony tylko czekały, aby prześliznąć się przez igielne ucho, jeśli ktoś z domowników tego dnia próbował szyć, prząść czy tkać. Za to myśliwi tego dnia do dziś tradycyjnie udają się na choćby symboliczne polowanie, którego pomyślny wynik zapewni opiekę patrona łowiectwa, św. Huberta. Wszelkie długi wskazane jest do Wigilii zwrócić. Lepiej też nie pożyczać nic tego dnia, bo kto w wigilię coś z domu wydaje, nie dorobi się niczego. Na wszelki wypadek każdy powinien mieć przy sobie kilka monet, aby zapewnić sobie dobry stan finansów na przyszły rok. A nim zapadnie zmrok, najlepiej wszystko, co potrzebne do kolacji przynieść do domu, gdyż coś wniesione do domu po wieczerzy i tak myszy zjedzą. Jeśli w dniu Wigilii skaleczymy się lub zranimy, lepiej uważać na zdrowie przez najbliższe dwanaście miesięcy. Tylko kichanie uznawane jest za oznakę dobrego zdrowia.