Jeśli pragnienie, żeby Toskania została Toskanią oznacza, że jestem ksenofobem, to nim jestem – 83-letnia Lavinia, seniorka czteropokoleniowego rodu i właścicielka jednego z największych majątków w Toskanii, mało przypomina otwartych i pełnych życzliwości względem obcych Włochów, których znamy z kart powieści anglosaskich autorów. Traumatyczne przeżycia z czasów II wojny światowej i bunt przeciwko niepohamowanemu napływowi cudzoziemców są motorem napędowym wszystkich działań Lavinii. Opowiadając przejmującą i dramatyczną historię starej Toskanki –prawdziwą, nie zmyśloną! – Marlena de Blasi odwraca perspektywę. To nie przybysze oglądają tutaj Toskanię, to Toskańczycy przypatrują się krzykliwym turystom i nowym cudzoziemskim właścicielom winnic oraz oliwnych gajów. Takiej Toskanii nie znaliśmy.