Nie wszystkim konsumentom podoba się tak szybkie przejście od Wszystkich Świętych do Bożego Narodzenia.
Psycholog społeczny Andrzej Tucholski uważa, że być może nie byłoby takiego problemu, gdyby Święto Zmarłych obchodzono w Polsce radośnie, a nie smutno.
– Polacy mają ten dylemat, bo wszyscy głównie nazywają, że to jest Święto Zmarłych. Jest to po prostu trochę pomylenie pojęć i myślę, że, coraz częściej słyszę zresztą, o takiej zmianie obyczajowości, która polega na tym, że odwiedzanie grobów najbliższych czy nawet uczestnictwo w pogrzebie, przestaje być rozumiane jako smutna uroczystość – mówi Andrzej Tucholski agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.
W niektórych krajach okres przedświąteczny w handlu zaczyna się jeszcze wcześniej i nie przeszkadza w tym nawet dzień Wszystkich Świętych.
– To tylko Polska ma taki pomysł, żeby zaraz po był Dzień Zaduszny, smutny, płaczliwy. Natomiast na całym świecie chodzi o dzień, w którym czci się pamięć wszystkich świętych, i tych ogłoszonych, i tych nieogłoszonych. Święto samo w sobie jest bardzo radosne, pogodne – dodaje Tucholski.