Sok z selera na czczo, dieta 1000 kcal, tygodniowy detoks z herbat odchudzających — w mediach społecznościowych roi się od „cudownych” sposobów na szybkie zrzucenie kilogramów. Ale za viralowymi filmikami i spektakularnymi metamorfozami często kryje się coś więcej niż tylko wyrzeczenia. Czasem — realne zagrożenie dla zdrowia.
Moda na dietę to nie plan żywieniowy
Współczesna kultura dietetyczna, napędzana przez TikToka i Instagram, promuje krótkoterminowe, często bardzo restrykcyjne sposoby odżywiania. Hasła typu „szybki efekt”, „płaski brzuch w tydzień” czy „detoks, który działa” zdobywają setki tysięcy polubień. Problem w tym, że za większością takich „diet cud” nie stoi ani dietetyk, ani lekarz, a popularna influencerka, która z nauką żywienia ma niewiele wspólnego.
Tymczasem organizm każdej kobiety funkcjonuje inaczej. To, co dla jednej osoby będzie nieszkodliwe, dla innej może oznaczać poważne zaburzenia metaboliczne, problemy hormonalne, a nawet hospitalizację. — Zgłaszają się do mnie dziewczyny z objawami anemii, zaburzeń miesiączkowania i problemami z koncentracją. Wszystkie łączy jedno: stosowały modne diety z internetu bez konsultacji ze specjalistą — mówi mgr Anna Kowalska, dietetyczka kliniczna.
Dieta z sociali kontra rzeczywistość
Diety eliminacyjne bez wskazań lekarskich, głodówki czy monotematyczne jadłospisy oparte na jednym produkcie (np. diecie sokowej) to jedne z najczęstszych pułapek. Pozornie nieszkodliwe, w dłuższej perspektywie mogą prowadzić do niedoborów witamin i minerałów, osłabienia odporności, a nawet zaburzeń odżywiania, takich jak ortoreksja czy bulimia.
Media społecznościowe spłycają temat zdrowego żywienia. Pokazują jedynie końcowy efekt: sylwetkę. Tymczasem dieta to proces, który powinien być dopasowany do wieku, stanu zdrowia, stylu życia i nawet cyklu hormonalnego kobiety.
Dodatkowo, wiele promowanych online rozwiązań żywieniowych łączy się z agresywnym marketingiem suplementów, które mają „przyspieszać spalanie tłuszczu” czy „zmniejszać apetyt”. Ich skuteczność bywa wątpliwa, a nadużywanie może prowadzić do odwodnienia lub rozregulowania gospodarki elektrolitowej.
Zdrowe podejście zamiast viralowego trendu
Zamiast ślepo podążać za kolejną dietą viralową, warto postawić na indywidualne podejście. Badania krwi, konsultacja z dietetykiem lub lekarzem i uważne słuchanie swojego ciała to podstawy zdrowego stylu życia. Moda może inspirować, ale nie powinna decydować o tym, co ląduje na naszym talerzu.
Eksperci apelują: nie istnieje uniwersalna dieta idealna dla każdego. Zamiast liczyć kalorie z aplikacji, lepiej nauczyć się, jak komponować posiłki bogate w błonnik, dobre tłuszcze i pełnowartościowe białko. I nie bać się czasu — zdrowe zmiany wymagają cierpliwości, nie tygodnia wyzwań z Instagramu.
Kult szczupłej sylwetki nie powinien przesłaniać troski o zdrowie. Ciało kobiety nie jest trendem — nie musi się zmieniać w rytm algorytmu. Zamiast pytać: „co je influencerka?”, warto zapytać: „czego potrzebuje mój organizm?”.
Reds
