Świat KobietTrzeba spełniać marzenia. Wywiad z Jackiem Olszewskim

Trzeba spełniać marzenia. Wywiad z Jackiem Olszewskim

Jacek Olszewski, mąż Agaty Mróz już pogodził się z losem. Ponad pięć lat temu, gdy na świat przyszła Lilka, został wdowcem. Samotnie wychowując dziecko, stara się, aby ich życie płynęło normalnie. Nie jest łatwo, ale nie narzeka.

Trzeba spełniać marzenia. Wywiad z Jackiem Olszewskim

Aldona Wleklak: Lilka to energiczna dziewczynka. Przypomina Pana z dzieciństwa? Jakim był Pan dzieckiem?

Jacek Olszewski: Bardzo żywym i bardzo niedobrym. Moja starsza siostra, jak to dziewczyna, była ułożona, grzeczna, a ja pakowałem się w tarapaty, a to coś zbroiłem, a to spadłem z drzewa. Jak to chłopak.

AW: Rodzice mieli z Panem „trzy światy”. Jakaś złamana ręka po drodze?

JO: Złamana nie, ale poparzona tak. Wsadziłem rękę do ogniska. Taki byłem ciekawy wrażeń. Niczego to mnie nie nauczyło. Trafiłem do szpitala, ale wszystko dobrze się skończyło. Lubiliśmy z kolegą robić sobie żarty. Nie było w nich złośliwości czy zaciętości – taka dziecięca bezmyślność. Teraz, gdy mam córkę, która jest dokładnie taka sama jak ja w tamtym okresie, zdaję sobie sprawę, ile rodzice mieli ze mną przejść.

AW: A gdzie się Pan wychował?

JO: Urodziłem się i wychowałem w Warszawie, choć to nie była taka typowa Warszawa. Stare osiedle domków jednorodzinnych nad Wisłą. Miałem paczkę kolegów, którzy mieszkali obok i razem spędzaliśmy mnóstwo czasu nad rzeką. Robiliśmy szałasy, pływaliśmy czym się dało np. na styropianie. Przyjemnie było spędzać z nimi aktywnie czas. I różnica wieku miedzy nami nie robiła nam różnicy. Pamiętam jak graliśmy w piłkę nożną… bryłą węgla. Strzeliłem bramkę, ale nie do siatki tylko w głowę kolegi. Skończyło się na kilku szwach.

AW: Był Pan samodzielnym chłopakiem?

JO: Kiedy miałem osiem lat pojechałem na drugi koniec Warszawy sprzedać butelki. Mama o mało nie dostało zawału, jak się o tym dowiedziała. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z moją córką. Może to były inne czasy?

AW: Mama była surowsza od taty?

JO: Była surowsza, bo była bliżej nas. To ona chodziła na wywiadówki, pilnowała nas po szkole. Ojciec pracował. Bardzo się różnimy. On nie potrafił okazywać uczuć. Kochał, ale nigdy o tym nie mówił, ale poszedł rano do sklepu, kupił świeże bułeczki, zrobił śniadanie. Jestem przeciwieństwem, ale nie popadam w skrajność. Mowie często córce, że ją kocham, chwalę za dobre uczynki.

Całą rozmowę Aldony Wleklak z Jackiem Olszewskim znajdziesz w gazecie „Aktywna Mama”

[fusion_builder_container hundred_percent=”yes” overflow=”visible”][fusion_builder_row][fusion_builder_column type=”1_1″ background_position=”left top” background_color=”” border_size=”” border_color=”” border_style=”solid” spacing=”yes” background_image=”” background_repeat=”no-repeat” padding=”” margin_top=”0px” margin_bottom=”0px” class=”” id=”” animation_type=”” animation_speed=”0.3″ animation_direction=”left” hide_on_mobile=”no” center_content=”no” min_height=”none”]

[/fusion_builder_column][/fusion_builder_row][/fusion_builder_container]

Agata Mrózrozmowysportowcy

Wybrane dla Ciebie