To wiatropylna rośliną dwupienną, która rośnie nawet do 35 m. Kwiatostan żeński ma kształt kolby złożonej z około 10 000 kwiatów. Z każdych trzech słupków zapyleniu ulega tylko jeden. Męskie kwiatostany mają znacznie więcej kwiatów. Zwykle na plantacjach sadzi się drzewa w proporcji 3 – 5 osobników męskich na 100 osobników żeńskich. To prawdziwy harem, ale palma daktylowa jest pierwszą rośliną, u której zastosowano sztuczne zapylenie.
Daktylowiec jest wykorzystywany przez człowieka od tysięcy lat. To drzewo bardzo praktyczne, bo wydaje owoce nawet przez 80 lat, w dodatku rodzi je wyjątkowo obficie. W produkcji daktyli przodują kraje arabskie: Iran, Pakistan i Arabia Saudyjska. Jedynie tamtejszy suchy i bardzo gorący klimat zapewnia odpowiednie warunki dla dojrzewania owoców. Czerwono żółte jagody z podłużnym, brązowym nasieniem pozostają na drzewie, aż do momentu, kiedy naturalnie wyschną. Aby nadawały się do konsumpcji muszą przejść proces dosuszania, najlepiej na słońcu. Niekiedy dokonuje się tego w specjalnych komorach suszących. Jeśli są zbyt suche i twarde, poddaje się je nawodnieniu a potem glazurowaniu dla błyszczącej skórki. W sprzedaży bywają daktyle drylowane, czyli bez pestek, lub z pestkami.
Daktyle zawierają witaminy A, B1, B2 i PP, potas, żelazo i magnez. Duża ilość błonnika sprawia, że mogą zapobiegać zaparciom, pomagać w do obniżaniu poziomu cukru i cholesterolu we krwi. Dzięki antyoksydantom, daktyle mogą wzmacniać reakcje obronne organizmu. A dzięki cukrom i naturalnym salicylanom działają, jak aspiryna. Potas sprawia, że można je proponować również osobom z nadciśnieniem tętniczym.
Brązowe, lepkie łakocie są bardzo słodkie, zawierają dużą ilość cukru gronowego (glukoza). Są, niestety, kaloryczne – 100 g zawiera ok.270 kcal. Arabowie przywiązywali wagę do właściwości daktyli, używając ich jako składnika wody do płukania ust, środka przeczyszczającego i leczącego dolegliwości kobiece. W XVI wieku uważano, że daktyle „budują ciało, wzbogacają krew, leczą bóle krzyża, dodają wigoru lędźwiom, a gotowane z mlekiem znoszą gorączkę”. Podobno starożytni Rzymianie kupowali suszone daktyle przed igrzyskami, jak my dzisiaj popcorn lub paczki chipsów w kinie. I kto wie, czy nie wychodzili na tym lepiej?
mwmedia