Nie od dziś psychoterapeuci zalecają pocałunki jako lekarstwo przeciw stresom. Radzą nie żałować ich sobie. Poranne całusy małżonków, dzieci i rodziców, bliskich sobie osób wprawiają w dobry nastrój na cały dzień, powodują, że świat jawi się milszy niż jest w rzeczywistości. Zwłaszcza gdy towarzyszą im dobre, podtrzymujące na duchu słowa. Znika wtedy przygnębienie, apatia i niepokój. Wieczorne pomagają zapomnieć o kłopotach i zmartwieniach, przynoszą dobry,
spokojny sen i przyjemne nocne marzenia.
Ponieważ pocałunki są nie tylko przyjemnością, ale i w pewnym sensie ćwiczeniem fizycznym, to korzyść z nich odnosi również ciało. Namiętne całowanie wymaga pracy aż 30 mięśni głowy i szyi. Fachowcy twierdzą, że jeśli zajęcie to uprawiane jest systematycznie, to jego efektem może być poprawa jędrności policzków, ust i podbródka oraz spalenie sporej ilości kalorii. Można spróbować, bo pocałunkowa terapia nic nie kosztuje, a jest nieskomplikowana i przyjemna.