Plisy na tkaninach wełnianych są trwałe, ale trzeba je co jakiś czas odnawiać. Te na tkaninach syntetycznych są niezniszczalne. W latach 80. japoński kreator mody, Issey Miyake zaproponował paniom i panom modnym zupełnie inną technikę plisowania. Plisy były bowiem nieregularne, bo powstawały dopiero po uszyciu stroju. Pojawiały się na fragmentach spódnic, rękawów czy gorsów bluzek. Ponieważ Miyake wciąż eksperymentuje z nowymi materiałami, swoje plisowanki robił z tkanin syntetycznych, co już nie wszystkich zachwycało.
Plisy nadają kreacjom lekkości, powiewności, dlatego często występują w strojach wieczorowych. Plisowana długa suknia z cienkiej i połyskliwej tkaniny przydaje kobiecie oprócz uroku – także wzrostu. Warunkiem jest jednakże szczupła talia i płaski brzuch. Proste plisy są bowiem jednakowe od paska, więc na biodrach tkaniny jest sporo. A solejki lub im podobne uwidaczniają doskonale kształt bioder i wydadzą na żer nieprzyjaznym oczom każda oponkę, choćby w początkowym stadium. Pojawiające się czasem suknie wieczorowe z plisowanymi, obszernymi rękawami są niezwykle efektowne, ale i niebezpieczne. Potrafią swoją niezaprzeczalnie efektowną urodą przyćmić i urodę właścicielki i przygnieść jej sylwetkę do ziemi. Nieocenione są plisy w strojach baletowych i estradowych, właśnie ze względu na efekt falowania przy każdym ruchu, rozchodzenia się plis i pląsania razem z tancerką. Plisowanka będzie bardzo efektowna jako rozkloszowany tył płaszcza czy bluzki, jako element zdobiący dekolt. Modne kilka lat temu zagniecione w nieregularne fałdki ubrania to też wykorzystanie techniki plisowania, choć już nie tak precyzyjne. Plisowane zakończenie doszyte do dołu prostej spódnicy jest zdecydowanie niemodne, podobnie, jak sztywno uplisowana spódnica z poliestru na gumce.
[nggallery id=328]
mwmedia