Metamorfozę wykonano w jego zaprzyjaźnionym salonie Dorothy, którego właścicielka, Dorota Wodzińska, z ochotą przystała na niecodzienną stylizację włosów Leszczyńskiego.
Jest jednak logiczne wyjaśnienie tej metamorfozy. Robert wpadł na ten pomysł oczywiście 11 listopada, kiedy to spłonęła słynna tęcza na Placu Zbawiciela.