– Przyzwyczajeni do tego, że z kart kalendarza dotychczas patrzyły na nas piękne ciała modelek i modeli, powinniśmy przygotować się na radykalną zmianę – podkreśla Sylwia Mokrysz z zarządu Mokate SA.
Tym razem, jedyna w tym gronie modelka, Valerie van der Graaf, zdobi wyłącznie pierwszą i ostatnią stronę okładki.
– Od lata rozpoczynam dzień od sporej filiżanki kawy Lavazza, ale ich kalendarzami zachwycam się znacznie dłużej. Bohaterami kolejnej edycji jest dwunastu wielkich fotografów i dwanaście etiud zaskakujących formą, i ujęciem tematu. Na dodatek, możliwych do odczytania na wiele sposobów. Zarówno poranna kawa jak i kalendarz zdecydowanie potrafią zainspirować – Ewa Nieć, projektantka biżuterii ArsDavia.
Dwanaście wielkich osobowości w niezwykłych odsłonach
Każdego roku wydawca eksperymentował przy pracach nad kalendarzem z nowymi trendami artystycznymi i różnorodną tematyką. – W tej edycji, postanowiliśmy poprosić wielkich fotografów o stworzenie autoportretów, inspirowanych naszym espresso – wyjaśnia Franceska Lavazza. – Rezultaty są naprawdę ekscytujące – zapewnia.
Zamiast kusząco pięknych modelek, swoją wizję samych siebie zaprezentują światowe sławy fotografii, które w minionych latach realizowały kolejne wersje kalendarza.
– Każdą z fotografii, w „skończoną całość”, zamyka filiżanka doskonałej, aromatycznej kawy. Kiedy patrzymy na zdjęcia, gdzieś tuż obok nas czujemy jej aromat. Tak naturalny jak wiatr i słońce – przekonuje Sylwia Mokrysz.
Dwanaście wielkich osobowości w niezwykłych odsłonach, to:
Erwin Olaf, Thierry Le Gouès, Miles Aldridge, Marino Parissoto, Eugenio Recuenci, Elliott Erwitt, Finlay MacKay, Mark Seliger, Annie Leibovitz, Albert Watson, David LaChapelle oraz Ellen von Unwerth.
– Nie są to autoportrety sensu stricto. Chociażby „Październik” Alberta Watson’a. To raczej tajemnicza, niebanalna historia opowiedziana obiektywem aparatu, która równie dobrze mogłaby stać się kanwą filmu lub powieści – mówi Ewelina Neska, fotografik, właścicielka Galerii 44.
Z autoportretów patrzą na nas różnorodne osobowości – myśliciele i prześmiewcy, prowokatorzy i poważni perfekcjoniści, kontestatorzy życia i hedoniści. Niezależnie od wzbudzanej w nas reakcji – uśmiech, rozmarzenie, zaduma – stykamy się z dokładnie przemyślanym studium autokreacji i artyzmu.
– Artyści nie tylko dają nam szansę ujrzenia materii ich oczami, ale pozwalają zrozumieć, jak sami w tym świecie się postrzegają – mówi Ewelina Neska. – Na przykład niezwykła fotografia Erwina Olafa. Poranek z Lavazza to, w jego przypadku, niepokojące ucieleśnienie wizji, spotęgowanej jeszcze przez monochromatyczną formę. Kto z nas zdoła się teraz oprzeć espresso na śniadanie? – śmieje się.
Irracjonalnie to właśnie oczy pomagają nam przedrzeć się przez powłokę zewnętrzną i zobaczyć artystę jego oczyma. Eugenio Recuenco, wcielający się w postać Don Kichota siedzącego na koniu i trzymającego w dłoni filiżankę Lavazza, symbolizuje zetknięcie się dwóch kultur – hiszpańskiej i włoskiej. – To połączenie fantazji z rzeczywistością, surrealizmu z realizmem. Gdy marzysz na jawie jak „El ingenioso hidalgo” musisz mieć oczy szeroko otwarte. Być może dzięki Lavazza – komentuje swój autoportret, artysta.