Jak przygotować skórę na wiosnę? Rytuał, by cera odżyła
Centralne ogrzewanie, mróz, wiatr i warstwy kremu, pod którymi skóra ledwo oddychała. Zima zostawia swój ślad i to dosłownie. Zanim sięgniesz po lekkie tekstury i rozświetlacze, Twoja cera potrzebuje czegoś ważniejszego: prawdziwego resetu.
Przejście między sezonami to jeden z najbardziej stresujących momentów dla skóry. Zmienia się temperatura, wilgotność powietrza i poziom nasłonecznienia – a cera, przyzwyczajona do zimowego trybu przetrwania, musi przestawić się na zupełnie inne warunki. Jeśli pominiesz ten etap i od razu przejdziesz na wiosenne produkty, ryzykujesz przesuszenie, zaskórniki i nieregularny koloryt.
Złuszczanie, ale z głową
Pierwszy krok to delikatny peeling, który usunie martwe komórki nawarstwiające się przez całą zimę. Zamiast agresywnych scrubów, postaw na kwasy – AHA (glikolowy, migdałowy) działają na powierzchni, wygładzając i rozjaśniając, a przy okazji przygotowują skórę na lepsze wchłanianie kolejnych produktów. Wystarczą dwa razy w tygodniu, wieczorem.
Nawilżenie od środka
Żaden krem nie zastąpi nawodnienia od wewnątrz. Wiosna to moment, by wrócić do nawyku picia wody – minimum 1,5–2 litrów dziennie – i włączyć do diety produkty bogate w kwasy omega-3 (łosoś, siemię lniane, orzechy włoskie), które wzmacniają barierę lipidową skóry i nadają jej naturalny blask.
Zmień krem, zanim zmieni się pogoda
Ciężkie zimowe emulsje zastąp lżejszymi formułami z kwasem hialuronowym, niacynamidem lub witaminą C. Ta ostatnia to wiosenny must-have – rozjaśnia przebarwienia po zimowych wypryskach i wyrównuje koloryt. Aplikuj ją rano, zawsze pod filtrem SPF.
SPF – już teraz, nie w czerwcu
To najczęstszy błąd. Wiosenne słońce jest zdradliwe: niskie, ale aktywne UV potrafi nasilić przebarwienia i przyspieszyć fotostarzenie. Filtr SPF 30–50 powinien stać się stałym elementem porannej rutyny – niezależnie od zachmurzenia.
Skóra ma swoją pamięć. To, jak zadbasz o nią teraz, sprawdziwie razem w czerwcu.