Rozmowa z Gaelem Garcią Bernalem
Urodzony w 1978 roku. Gdy dowiedział sie, że Lukas Moodysson próbował się z nim skontaktować, podejrzewał, że chodziło o film „Tylko razem”, w którego teatralnej inscenizacji grał wówczas w Islandii wcielając się, jak mówi, „w męża lesbijki, który wydaje się skończonym homofobem, a w końcu ląduje z innym gościem w łóżku”. Tydzień później spotkał się z reżyserem w Rejkiawiku. Niedługo po tym Bernal czytał scenariusz „Mamuta”.Postaci Lukasa są z krwi i kości. On doskonale rozumie ich zachowanie i przemianę, jaką przechodzą. Kwestie, jakie wypowiadają, są zawsze bardzo celne. Gdy przeczytałem scenariusz, zauważyłem jak bardzo jest skomplikowany, także pod względem politycznym i społecznym. Nie da się go wytłumaczyć w kilku słowach. Moim zdaniem mówi wiele o byciu rodzicem i stanie współczesnego świata. W Meksyku, z którego pochodzę, mnóstwo ludzi postanawia emigrować, żeby wyżywić swoją rodzinę. Zdaję sobie sprawę, jak takie rozdzielenie potrafi zniszczyć jedną z podstaw społeczeństwa, jaką jest rodzina.