depresja

Depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą, którą trzeba leczyć.

Depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą, którą trzeba leczyć.

Wśród chorych na depresję są zarówno osoby aktywne zawodowo i odnoszące sukcesy, jak również ci, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie. Chorzy pozostawieni sami sobie sięgają po alkohol i narkotyki, nierzadko także próbują targnąć się na własne życie. Coraz więcej osób decyduje się mówić o tej poważnej chorobie. W akcję pomocy angażują się również artyści. Depresja może dotknąć każdego – niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy pozycji społecznej. Zaczyna się od apatii i przygnębienia, a kończy na poważnych zaburzeniach psychicznych. Do walki z chorobą przyznała się ostatnio mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk. – Od wielu lat prowadzimy akcje informacyjne skierowane do kobiet: „Nie jesteś sama w depresji”, do mężczyzn: „Mężczyźni też płaczą” i do nastolatków: „Smutni nastoletni”. Organizujemy wykłady otwarte, warsztaty, wystawy fotograficzne – tak, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób z tą informacją, że depresję można leczyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Anna Jurkiewicz z Fundacji ITAKA. Chorzy nie zawsze mogą liczyć na zrozumienie, życzliwość i pomoc ze strony bliskich i znajomych. Wielu z nich nie ma także odwagi głośno powiedzieć o swoim problemie i udać się na konsultacje ze specjalistą. Zamykają się więc w czterech ścianach, a wtedy ich problem tylko się pogłębia. Chodzi o to, by uświadomić społeczeństwu, że depresja nie jest stanem, który mija, ale poważną chorobą. – Często jest tak, że właśnie w przypadku osób zaginionych, jeżeli przeprowadzamy wywiad z rodziną, to nikt nie zdaje sobie sprawy, że ta osoba była chora. Mówią: „no tak, źle spał, nie miał apetytu, nie wychodził z domu, ale nie miał depresji, tylko był trochę smutny” – tłumaczy Anna Jurkiewcz. W Warszawie powstaje mural, który jest pewnego rodzaju manifestem, a jednocześnie symbolem wsparcia dla chorych na depresję i ich bliskich. Chodzi o to, by pokazać, że nikt nie musi pozostawać w chorobie sam i że w każdej chwili można uzyskać skuteczną pomoc. – Chodzi o to, żeby wesprzeć osoby chore na depresję, żeby się nie wstydziły tej choroby, żeby o tym otwarcie mówić, bo depresję można leczyć – dodaje Anna Jurkiewcz. Jednym z kluczowych objawów depresji jest anhedonia. Zaburza normalne funkcjonowanie, znieczula i pozbawia emocji. Dlatego też motywem przewodnim projektu jest hasło: „Przywrócić kolory w depresji, powiedzieć nie anhedonii”. – Wrzucanie w przestrzeń publiczną takich tematów przynosi efekty. Ludzie widzą to i zaczynają o tym myśleć. Tematów i problemów, których nie widzą to uważają, że ich po prostu nie ma – mówi Dariusz Paczkowski, artysta plastyk. Mieszkańcy Warszawy będą mogli symbolicznie wyrazić swoje wsparcie dla osób chorych na depresję poprzez pozostawienie na muralu odcisku dłoni lub odbicie wybranego szablonu. W akcję zaangażowała się m.in. aktorka Olga Bończyk.Obok depresji występuje jeszcze 365 innych chorób psychicznych. Zmaga się z nimi 8 milionów Polaków w wieku od 18 do 64 lat. Z powodu depresji na całym świecie cierpi 350 milionów ludzi. Obok chorób serca to najszybciej rozprzestrzeniające się schorzenie.
Modaija.pl Modaija.pl
Jesień nie musi być smutna

Jesień nie musi być smutna

Wraz z nadejściem jesiennych miesięcy, tracimy dotychczasową beztroskę i czujemy, jakby uszła z nas życiowa energia. Czyżby dopadła nas jesienna chandra? Czy to choroba?Jesień przyszła, jak zwykle, co roku o tej samej porze. Dzieci skaczą po kałużach w swoich kolorowych kaloszkach, psy tarzają się w stertach mokrych liści, ich właściciele cieszą się widokiem urokliwych alejek pełnych jesiennych barw, a my, jak zwykle o tej porze roku, mamy problem ze zwyczajnym wstaniem z łóżka. Każdy dzień, jest dla nas jak przedłużający się letarg, który nie chce się skończyć. Chodzimy przybite, myśli zaciemniają się od czerni, a my na każdym kroku doszukując się dziury w całym, mamy problem ze zwykłym uśmiechem. Zastanawiamy się czy toprzypadkiem nie nasilenie zmęczenia, obowiązków, czy tym razem nie przeholowałyśmy i organizm nie domaga się odpoczynku. Ale to nie to. Nawet przespane noce i wolniejsze tempo nic nie zmieniają. Co nam w takim razie dolega?Jak określają to specjaliści dopadło nas SAD. Co dokładnie oznacza sezonowe zaburzenia nastroju. I choć niektórzy uznają je za okresową dolegliwość, czasem nawet za kobiecy kaprys, to niestety dla wielu z nas, ale jest to choroba. Osoby wrażliwe na działanie światła słonecznego i jego natężenie w okresie zmniejszonej jego emisji odczuwają jego brak. Reagują właśnie zespołem SAD. Organizm nie otrzymując wystarczającej ilości światła słonecznego wytwarza nadmiar melatoniny, której nadmiar powoduje uczucie apatyczności, zmęczenia, senności.
Modaija.pl Modaija.pl