Pokaz kolekcji Ultra Mariusza Przybylskiego - ModaiJa

Pokaz kolekcji Ultra Mariusza Przybylskiego

Strona główna » Blog » Pokaz kolekcji Ultra Mariusza Przybylskiego

Pokaz kolekcji Ultra Mariusza Przybylskiego

W piątkowy wieczór w hali zdjęciowej w Warszawie Mariusz Przybylski zaprezentował kolekcję „Ultra” na sezon wiosna/lato 2012, która miała swą światową premierę podczas Mercedes-Benz Fashion Week Berlin 2011.

Kolekcję ciężką w odbiorze, z kilku co najmniej względów. Bo widzieliśmy ją już w Berlinie (zobacz nasze fotorelacje), nie była zatem niespodzianką. Bo jakoś trudno nam się pogodzić z oficjalną interpretacją tytułu kolekcji oraz stojącej za nią idei. Oficjalnie ma to być „pójście o krok dalej„,”poza” i „ponad„.
Osobom nie posiadającym słownika wyrazów obcych pod ręką, przypominamy, że Ultra to pierwszy człon wyrazów złożonych oznaczający najwyższy poziom lub skrajną postać tego, co wyraża drugi człon złożenia. Kolekcja Przybylskiego drugiego członu nie ma, przyjmujemy zatem, że jest (winna być?) na „najwyższym poziomie”. A niestety, nie jest. Oficjalna interpretacja głosi, że kolekcja ta przekracza klasyczne granice, kanony mody i granice kultur, a nawet wszystko to, co do tej pory wyznawał i proponował swoim wyznawcom sam Przybylski. A to już chyba nadinterpretacja. Przy okazji, lepiej byłoby też pominąć fakt, że o „przekraczaniu granic wyobraźni i łamaniu kanonów mody” mówi 99,9 proc. młodych projektantów, opisując swoją misję życiową oraz modową idee fix. W przypadku projektanta tej klasy, co Mariusz Przybylski, przypisywanie mu takich idei jest co najmniej nie na miejscu.

Choć jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów, a tych obrazków poniżej sporo i każdy sam może wyrobić sobie własne zdanie, to jednak kilka zdań wyjaśnienia się należy, by nie być posądzonym o krytykę wyłącznie dla krytyki. Jakie kanony mody łamie się zatem, proponując tradycyjne modele, kroje i kolory? Jakie granice kulturowe przekroczone zostały w przypadku tej kolekcji? Proszę wymienić chociażby po jednym przykładzie, bo ja takowych nie znajduję, a nieskromnie mówiąc – na kulturze znam się mniej więcej tak, jak Piotr Galiński na tańcu towarzyskim. Może chodziło zatem o przełamywanie stereotypów, norm jakiś? Że w naszej strefie klimatycznej rzadko chodzi się w ptasich piórach i prześwitujących topach? Ależ do tego, z kolei, od lat przekonuje nas sam Przybylski i wielu innych projektantów mody! Jakieś nowum w tej kolekcji? Może trochę żywych kolorów fluo, które właśnie wychodzą z mody. Cała reszta – szczególnie kolekcja męska, przylegające garnitury, płaszcze, obcisłe koszulki, charakterystyczne kołnierze i kroje to już jest cały Przybylski. Nie ma mowy o wykraczaniu ponad siebie, można się co najwyżej zastanawiać, na ile jest to konsekwentna kontynuacja własnego, wypracowanego stylu, a na ile – kolejne wariacje na już ograne tematy. Dobitnym przykładem tego jest  modny dodatek – od lat to samo etui na to samo urządzenie, na dodatek tej samej firmy, która z projektantem współpracuje. Etui na laptopa to był modny gadżet, element high-tech i en vogue parę lat temu. W nowych technologiach czas płynie szybciej niż w modzie i dziś rasowy trendsetter i geek nosi urządzenia, które mieszczą mu się w kieszeni marynarki.

To w końcu kolekcja ciężka w odbiorze, bo ciężko na sercu robi się po takim pokazie… Panom. W kraju, w którym jesteśmy traktowani modowo po macoszemu, w którym projektantów mody męskiej przez duże M da się policzyć na palcach jednej ręki, naprawdę oczekujemy czegoś więcej. Czegoś ULTRAmodnego i unikalnego. Po prostu fajne już nam nie wystarcza.

Andrzej Kwaśniewski

Zobacz również: gwiazdy na pokazie Przybylskiego

[nggallery id=1802] [nggallery id=1801]

 

2018-03-14T10:32:02+00:00 10 września 2011|Moda|