To nie święty, a Don Juan wcielony. Jego komórka wrze od nieodebranych połączeń, a on napędzany testosteronem uwodzi niemal każdą napotkaną kobietę. Ten arogancko przystojny i bezczelnie pewny siebie Casanova nawet w stroju świętego nie myśli o niczym innym, jak tylko o upojnym wieczorze, połączonym ze śniadaniem.