Kolory dźwięków, czyli jak jazz odmalował kosmos. Jazz w Ruinach 2025
W piątek, 8 sierpnia industrialne przestrzenie Hali Modeli GZUT w Gliwicach odpłynęły w kosmiczną nieskończoność. I zabrały ze sobą liczną publiczność. Wszystko to dzięki niezwykłemu koncertowi austriackiego kwartetu Alpha Trianguli, który odbył się w ramach dorocznego międzynarodowego festiwalu Jazz w Ruinach, organizowanego przez Śląski Jazz Club – Stowarzyszenie Muzyczne.
Wydarzenie nawiązywało do archetypu performansu – niemal każda nuta to nie tylko dźwięk, ale i pociągnięcie pędzla, chwila zamrożona w kolorze.
Jazzowe kosmosy i malarskie światy
Alpha Trianguli zaprezentowała materiał ze swojego debiutanckiego albumu „Entering Zero Gravity”, wydanego w 2024 roku przez szwajcarską wytwórnię Unit Records. Ich muzyczna eksploracja balansuje pomiędzy ziemistą energią a subtelnym, unoszącym się spokojem, przywołując na myśl podróż przez kosmiczne przestworza. To muzyka, która potrafi zarówno uderzyć pulsującym rytmem, jak i otulić delikatnością – a na żywo jej odbiór wzmacniał każdy detal aranżacji.
W tle sceny pojawiały się projekcje, za kulisami artystka malowała na żywo w rytm muzyki. Publiczność mogła dosłownie poczuć się jak pasażerowie międzyplanetarnego rejsu, podczas którego statek kosmiczny unoszony jest siłą muzyki.
Gdy Florian Klinger zaczynał na wibrafonie, tworzył lekkie, perliste faktury, jakby preludium do tego, co miało się wydarzyć już po kilku nutach. Nutach, którymi mocno wchodził bas Philippa Kienbergera i dynamiczna Jakoba Kammerera. Melodyjnie uspokajał kolegów puzon Aloisa Eberla.
Jazz w Ruinach 2025. Legenda na finał
Cały koncert przypominał taniec zmysłów w nieustannym dialogu. Można by to porównać do zwykłego dnia, który rozpoczyna się od delikatnego przebudzenia, sennego poranka, nabiera energii przy porannej kawie i zderza się z kakofoniczną niemal rzeczywistością narastających problemów. Na szczeście – przynajmniej w muzyce podczas koncertu – w momentach kulminacyjnych, po odważnej, jazzowej galopadzie, mieliśmy chwile wyciszenia. Delikatne, niemal medytacyjne, przypominające muzykę elektroniczną czy new age’ową. Koncert, który z kosmiczną niemal pewnością pozostanie w duszy na dłużej.
Komu mało – w niedzielę ostatni dzień międzynarodowego festiwalu Jazz w Ruinach 2025. Od 19. Grażyna Auguścik & Jorgos Skolias śpiewają piosenki Roberta Świstelnickiego. To wyjątkowy projekt „Piosenki miłosne wczesnej postkomuny i późnego kapitalizmu”, który łączy w sobie jazzową poezję, przestrzenny nordycki klimat oraz dynamiczne brzmienie nowoczesnego amerykańskiego jazzu.
Na zakończenie, o godz. 21:00 Finałowy Koncert Jazz w Ruinach, podczas którego usłyszymy usłyszymy wyjątkowy występ legendarnego duetu Skalpel. Tym razem duet wystąpi na scenie w kwintecie. Marcin Cichy i Igor Pudło, tworzący Skalpel, to absolutna klasyka europejskiego nu jazzu. Ich muzyka to esencja współczesnej elektroniki spleciona z dziedzictwem polskiego jazzu lat 60. i 70., co nadaje ich brzmieniu wyrafinowany charakter i głębię emocjonalną.
Rolki z koncertu można znaleźć na profilu ModaiJa na Facebooku!
aka