Główna » „Tajne życie” Amaryllis Fox – recenzja

„Tajne życie” Amaryllis Fox – recenzja

Tajne życie

Znacie film „Trzy dni Kondora” z Robertem Redfordem? Albo lepiej, serial „Homeland”, w którym Claire Danes wciela się w rolę nie do końca zrównoważonej agentki CIA, Carrie Mathison? Teraz macie okazję poznać prawdę o pracy w Centralnej Agencji Wywiadowczej. Może nie całą, bo tej zapewne nigdy nie poznamy, ale przynajmniej podaną z pierwszej ręki, z pierwszej linii frontu.

CIA – tajemnicza i owiana mgłą jeszcze większej tajemnicy organizacja. Przedmiot odwiecznych spekulacji, snucia domysłów, szerzenia plotek i niejednej spiskowej teorii dziejów. Czy CIA strzeże światowego pokoju i bezpieczeństwa czy też nagminnie łamie prawo w imię wyższego dobra.

„Tajne życie” Amaryllis Fox to wspomnienia 40-letniej, choć już emerytowanej agentki CIA. Ma o czym pisać, bowiem w trakcie swojej 8-letniej kariery infiltrowała grupy terrorystyczne i handlarzy bronią. Sprawdziła się zarówno jako doskonały analityk tworzący skomplikowane algorytmy, jak i perfekcyjna agentka w terenie. Pracowała w Pakistanie, Chinach, Birmie. Była jedną z najmłodszych agentek w historii – zaczęła w wieku 21 lat.

Napisane w klimacie powieści szpiegowskiej „Tajne życie” opisuje najbardziej wymagające szkolenia szpiegowskie na świecie – na słynnej Farmie czyli bazie CIA w Langley, a także autentyczne misje prowadzone na całym świecie. Zdradza tajniki codziennej pracy i detale, których nie znajdziecie w żadnej szpiegowskiej książce, o filmach i serialach nie wspominając.

Skoro już jesteśmy w temacie filmowym… Celowo na wstępie wspomniałem takie a nie inne tytuły, pomijając serię z najsłynniejszym agentem pop kultury. Jak się bowiem okazuje, nie zawsze, a nawet rzadko życie tajnego agenta przypomina życie Jamesa Bonda. Co nie znaczy, że jest mniej emocjonujące czy niebezpieczne. Zamiast pogoni szczytami Machu Picchu, skoków z odrzutowca bez spadochronu i powalających wrogów z nóg modelek mamy tu brudne i śmierdzące cele jakiegoś azjatyckiego więzienia, napady paniki na odgłos kroków, wszechobecny terror, a nawet płacz dzieci, którym przystawiono lufę do głowy.

Jest to tym bardziej przerażające, że każda opisana w tej książce historia wydarzyła się naprawdę. Jak dla mnie, przerażający jest również fakt, że Amaryllis Fox to „normalna” kobieta, matka dwójki dzieci. Jak to jest, całe życie udawać, kłamać, grać kogoś innego, spotykać się z najbardziej okrutnymi bestiami świata, a potem… wrócić do domu i zaprosić sąsiadów na grilla? Czy udało jej się zachować work-life balance mając „taką” pracę? O tych, niezwykle poruszających problemach również pisze w swoich wspomnieniach.

Książka tym bardziej na czasie, że w dobie globalizacji żaden kraj nie jest i nie może być samotną wyspą, a problem chociażby międzynarodowego terroryzmu to nie bajka, ale realna rzeczywistość. Ta książka uświadamia nam także, że świat i wojna o globalne wpływy wygląda zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażamy. Zupełnie inaczej, niż na ekranach kin czy w fake news»ach na Facebooku.

Andrzej Kwaśniewski

Zobacz również: o książce „Tajne życie” i jej Autorce w naszym serwisie

„Tajne życie” polska premiera bestsellera „New York Timesa” 5 maja

Podziel się: