Główna » „Słynne procesy II Rzeczypospolitej” – jutro premiera, dziś recenzja!

„Słynne procesy II Rzeczypospolitej” – jutro premiera, dziś recenzja!

Słynne procesy

Są takie procesy, które budzą równie wielkie emocje, co zbrodnie, które do nich doprowadziły. Całe społeczeństwo żyje wówczas nie tylko potwornym mordem, wyjątkowym bestialstwem czy miliardową defraudacją. Żyje walką toczoną na sali sądowej – za pomocą słowa i logicznych argumentów przeciwko pospolitym nożom i światowym, szpiegowskim intrygom. Odwieczną walką dobra ze złem.

O takich własnie, najgłośniejszych procesach II Rzeczypospolitej opowiada zbiór reportaży Heleny Kowalik . Od razu na wstępie trzeba to dodać – opowiada w taki sposób, jakby odbyły się one zaledwie wczoraj, zaś Autorka była ich naocznym świadkiem. A to akurat nie było łatwe i w tamtych czasach. Zainteresowanie największymi procesami było tak duże, że obowiązywały na nie… bilety wstępu! Pałac Paca w Warszawie, w którym mieścił się Sąd Okręgowy, musiał być otoczony podwójnym kordonem policji, by powstrzymać tłumy ciekawskich szturmujących sąd. W najdłuższym procesie II Rzeczpospolitej samo odczytywanie aktu oskarżenia trwało dwa dni, a przesłuchano 160 świadków!

Oczywiście, największą sensację wzbudzały zabójstwa osób publicznie znanych. Tym bardziej, że w odróżnieniu od czasów współczesnych, w mediach podawano wówczas pełne nazwiska pozwanych, nie wahano się również wyciągnąć najbardziej wstydliwych sekretów zarówno z życia oskarżonego, jak i ofiary. To chyba druga, po politycznych, kategoria rozpraw, które wzbudzały zainteresowanie całego społeczeństwa – zbrodnie z wielką, romantyczną miłością w tle.

W zbiorze „Słynne procesy II Rzeczypospolitej” znajdziemy opisy kilkudziesięciu spraw sądowych. Każda jest inna, każda na swój sposób niesamowicie emocjonująca. W latach 20. i 30. nie brakowało przecież wrogów politycznych młodego państwa, które powstało z kolan po 123 latach niewoli. Nie brakowało pospolitych bandziorów. Dlatego też na ławie oskarżonych zasiadają tu szpiedzy, dezerterzy, mordercy i „zwykli” urzędnicy.

Mamy tu sprawę 20-latki oskarżonej o szpiegostwo na rzecz Niemiec, która wykorzystywała swoje wdzięki do uwodzenia wojskowych. I doktora, który zadenuncjował do Czeka (tajna policja sowieckiej) sąsiadów. Słynny proces ukraińskich zamachowców, zabójców ministra Bronisława Pierackiego. Sprawę polskiego oficera Wojskowego Urzędu Gospodarczego, który roztrwonił zawrotną wówczas sumę ponad 20 milionów marek. „Pospolite” rozprawy o zwrot majątków zajętych przez zaborcę. Oskarżonych, którzy nie wahali się strzelić ofierze prosto w głowę, a na procesie przedstawiali się jako „prawdziwi patrioci”. Wielki proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadło aż 11 parlamentarzystów opozycji, pod zarzutem przygotowywania zamachu stanu. No i w końcu sprawa zamachu, o którym słyszało chyba każde dziecko. Oskarżony: Eligiusz Niewiadomski, zarzut: zabójstwo Prezydenta RP Gabriela Narutowicza.

Jak wspomniałem na wstępie, wszystko to opisane z jednej strony niczym rasowy thriller prawniczy, z drugiej – relacja na żywo. Ogromną wartością są obszerne fragmenty z wystąpień zarówno przedstawicieli obrony, jak i oskarżenia, a także naświetlenie całego tła danej sprawy, nie tylko szczegółów. Wspaniałą ilustracją są archiwalne zdjęcia z sali sądowej, portrety adwokatów i prokuratorów, wycinki z prasy relacjonującej codziennie słynne procesy II Rzeczpospolitej.

Helena Kowalik zadbała też o polityczny, społeczny i socjologiczny obraz tamtej epoki. Pokazuje, z jakimi problemami borykało się młode państwo – wrogowie wewnętrzni i zewnętrzni, niestabilność, inflacja, bieda społeczeństwa i wpływy elit, antysemityzm, kwestia kary śmierci (wówczas obowiązującej). Widać tu, niestety, polityczne naciski na niezawisłe sądy i kult wodza, Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego imię Sejm precedensową uchwałą objął ochroną, na mocy której za uwłaczanie jego czci groziło aż 5 lat więzienia.

„Słynne procesy II Rzeczypospolitej” zawstydzić mogą nawet takich autorów thrillerów prawniczych, jak John Grisham, Elizabeth Silver, o Remigiuszu Mrozie nie wspominając. To nie jest świat wydumanych korporacji, ani papierowych prawników. Tu mamy – kolokwialnie mówiąc – samo „mięso”. Brutalną codzienność i nieraz wstydliwą prawdę. Na dodatek prawdę, która miała (a może i ma nadal?) niebagatelny wpływ na historię naszej Ojczyzny. A że Ci, którzy nie znają historii muszą ją przerabiać na nowo, to… lepiej zawczasu sięgnąć po tę książkę.

Andrzej Kwaśniewski

„Słynne procesy II Rzeczypospolitej” w księgarniach już od 12 lutego .

Zobacz również: wszystko o książce „Słynne procesy II Rzeczypospolitej” i jej Autorce w naszym serwisie

Podziel się: