Główna » Gdy miłość wybija się z głowy. Z Katarzyną Targosz rozmawia Janina Koźbiel

Gdy miłość wybija się z głowy. Z Katarzyną Targosz rozmawia Janina Koźbiel

 

Gdy miłość wybija się z głowy

Z KatarzynąTargosz rozmawia Janina Koźbiel

(fragment)

Jaka jest Katarina, główna bohaterka „Wiosny…”?

Mam problem z jednoznacznym określeniem Katariny. Na to pytanie chyba lepiej odpowiedziałby mój mąż. On mnie dobrze zna.

Katarina to Pani? Imię poniekąd się zgadza.

Mój mąż twierdzi, że widzi liczne podobieństwa. Cóż, podobno najlepiej pisać o tym, co się zna. Myślę, że każda z głównych bohaterek moich powieści ma coś ze mnie. Jedne więcej, inne mniej, ale muszą być po części mną, muszą być mi bliskie, żebym mogła je dobrze rozumieć, zgadzać się z ich wyborami, poczynaniami. Gdy piszę, bohaterowie nieraz ze mną współpracują, lecz często „wycinają” mi jakieś numery, zachowując się zupełnie nieprzewidywalnie. Gdy dobrze ich znam, wiem, do czego zmierzają, nawet gdy mnie zaskoczą.

A świadomość, że jakiś mężczyzna jest tym najważniejszym, nie przeskadzałaby Pani iść do łóżka z innym?

Jestem w zupełnie innej sytuacji niż Katarina, jestem mężatką. Spotkałam szczęśliwie miłość swojego życia. A Katarina reaguje jak wiele współczesnych kobiet, zawiedzionych w swoich nadziejach. Mężczyzna życia wydaje się jej niedostępny, jest przekonana, że nie ma dla ich związku przyszłości, więc chce go sobie za wszelką cenę wybić z głowy. Nie może mieć Martina, próbuje go zamienić na Kapelusznika, który ma być antidotum na nieszczęśliwe zakochanie.

Dlaczego nieszczęśliwe? Przecież co najmniej kilka razy przychodzi jej do głowy, że i Martin ją kocha.

Na drodze stoją przeszkody, które bohaterce wydają się niemożliwe do pokonania. No i to osławione powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody…

Po rozstaniu miała czas na przeanalizowanie przeszkód. On też. Inna świadomość nie oznacza, że rzeka się zmieniła?

Niektórzy twierdzą, że ludzie się nie zmieniają. Zawsze sądziłam inaczej, ale doszłam do wniosku, że może tylko nam się tak wydaje. Żyjemy złudzeniami na własny temat do momentu konfrontacji z konkretną sytuacją. I nagle okazuje się, że znów powtarzamy te same błędy. Ostatnio intensywnie się nad tym zastanawiam w odniesieniu do samej siebie. A w powieści widać wyraźnie, że bohaterowie wniosków nie wyciągnęli. Po rozstaniu każde poszło w swoją stronę, jeszcze bardziej pogłębiając dzielące ich różnice.

Połączenie wątku romansowego i kryminalnego stwarza ciekawe napięcie. Byli kochankowie obsadzeni w rolach policjanta i przestępcy siłą rzeczy nie mogą sobie ufać do końca. Intuicja Pani podpowiedziała ten pomysł czy zimna kalkulacja?

Zimna kalkulacja jest mi zupełnie obca, zarówno w pisaniu, jak i w życiu. Zresztą nie musi być nawet „zimna”, ja w ogóle nie kalkuluję. Można by to określić jako brak rozsądku, to zdecydowanie moja wada. W życiu reaguję bardzo emocjonalnie i spontanicznie, bardziej czuję świat, niż go pojmuję. A samo pisanie wygląda tak: siadam, piszę kilka pierwszych zdań, a potem powieść zaczyna żyć własnym życiem, nieraz mnie zaskakując obrotem akcji. Tak naprawdę nie wiedziałam nawet, kim jest Kapelusznik, gdy się pojawił. Niemal do samego końca trzymał mnie w niepewności, co do swojej prawdziwej tożsamości.

A Wiktor-Wiktoria? Stworzyła Pani tę postać pod wpływem dyskusji o płci czy też wykorzystała jakiś prototyp? Czuć ogromną sympatię autorki do tej postaci.

Jak większość bohaterów w moich książkach i ten posiada swój autentyczny pierwowzór. Mam szczęście poznawać w życiu wyraziste, nieszablonowe osoby, które są niezwykle inspirujące. A może jest też tak, że pomaga mi jakiś szczególny talent do wychwytywania w każdym czegoś interesującego. Zawsze byłam dobrym obserwatorem. Tak było też z Wiktorem-Wiktorią, to po prostu ciekawa, ubarwiająca powieść postać, za jej stworzeniem nie kryje się jakaś głębsza ideologia. Tak, lubię ją, ale lubię chyba wszystkich stworzonych przez siebie bohaterów, każdy z nich jest mi w pewien sposób bliski. Jeśli odnieść tę dyskusję o zmianie płci do realnego świata, kwestia staje się już bardziej zawiła. W książce potraktowałam temat z przymrużeniem oka, natomiast w prawdziwym życiu jest on raczej trudny i skomplikowany.

Cały wywiad oraz fragment książki dostępne na www.jankawydawnictwo.pl.

Zobacz również: Katarzyna Targosz Wiosna po wiedeńskuw naszym serwisie

wiosna po wiedensku_siec

 

Podziel się: