Testy: Evoluderm Argan - ModaiJa

Testy: Evoluderm Argan

Strona główna » Blog » Testy: Evoluderm Argan

Testy: Evoluderm Argan

Czy Wy też macie takich znajomych płci męskiej, którzy kręcą się w Waszym pobliżu, czekając na okazję, bo a nuż będziecie ich potrzebowały? A to się Wam może kontakt zepsuje, a może będziecie musiały przewieźć ciężkie meble, albo rurka z wodą pęknie…

Oczywiście, są przydatni i usłużni, ale chwilami mam podejrzenia, że ciągną jak przysłowiowe muchy do … wolę nie pamiętać do czego. No właśnie, nigdy nie wiem czego oczekują w zamian, bo jeśli korzystam z ich pomocy, robię kawę, piekę ciacho, ślę do tego piękny uśmiech i – podziękowanie gotowe.

A ostatnio … Malowałam pokój, jednak z wywierceniem dziur w ścianie na karnisze nie dałam rady. Pomógł mi jeden z „etatowych pomagaczy” alias „dżejmsów bondów”, zbawiających kobiecą część ludzkości. Wszystko byłoby ok…gdyby nie fakt, że kilka dni przed owym fatalnym w skutki wydarzeniem mój Bond spalił sobie na słońcu łepetynę. Tę część ciała akurat skrupulatnie goli od pewnego czasu, żeby nie hodować kępek tego, co kiedyś w czasach zamierzchłych było pewnie bujną czupryną. A zresztą nie czupryną, tylko punkowym kogutem. Mniejsza z tym.

W czym zatem mi jego spalona słońcem głowa zawiniła? Ano w tym, że delikwent po skończonej ciężkiej pracy (wywierceniu dziurek w ścianie), wszedł do mojej łazienki i po umyciu rąk użył (O, zgrozo!) MOJEGO kremu do ciała EVOLUDERM arganowego (o zapachu i działaniu olejku) do popaćkania swojej głowy!!!

O, niebiosa! Czułam się jakby we mnie strzelił piorun. Jak on mógł? W dodatku cudowna, półpłynna, chłodząca i bogata konsystencja sprawiła, że część zawartości pękatego pojemnika, po oczywiście NIEUMIEJĘTNYM odkręceniu znalazła się na zimnej, nieprzyjaznej posadzce. W pierwszym odruchu chciałam krem zlizać z podłogi. Po chwili jednak, usnuła mi się wizja wytaplania Jego głowy w tym, co na kafelkach. Tym bardziej, że on stal skonsternowany, bąkając pod nosem „przepraszam”. W momencie uszami uszła mi z głowy para o ciśnieniu dwustu atmosfer. Już nie pamiętam czy ja syczałam ze złości, czy to ta para.

Jak to? Mój krem? Mój? Którym ja codziennie moje ciałko, taki delikatny… Którego cudnym zapachem koję swoje stresy… Którego każdorazowe użycie jest ucztą dla moich zmysłów…Który pakowany dla mnie we Francji… który bez parabenów … Wzbogacony gliceryną…na podłodze??

Historia zakończyła się w szybkim tempie. Bez ciasta, bez kawy, zwłaszcza bez uśmiechu.
Muszę zapamiętać, że w przyszłości, zanim jakiegoś znajomego faceta poproszę o przysługę muszę poukrywać wszystkie swoje kosmetyki! Popatrzcie, co to się dzieje na świecie? Żeby facet łapska pchał w babskie kremy? Zniewieściali jacyś, czy coś?

35+

2018-03-14T09:19:50+00:00 27 sierpnia 2012|Kosmetyki, Testy|