Strona główna » Blog » Sylwester gwiazd

Sylwester gwiazd

Gwiazdy serialu „Barwy Szczęścia”, który został nominowany w plebiscycie Telekamery, zdradziły nam, jakie mają plany na Sylwestra i co dla nich oznacza ten dzień! Katarzyna Glinka stawia na spontaniczność, Katarzyna Zielińska wspomina mijający rok, który był dla niej magiczny, Piotr Grabowski przywita Nowy Rok na plaży, a Marcin Czarnik pojawi się w domu tuż przed północą.

TO BYŁ MAGICZNY ROK

Katarzyna Zielińska, foto:MWmedia

Katarzyna Zielińska (Marta Walawska): Święta tradycyjnie, jak co roku, spędzę w domu z rodziną. Potem wyjeżdżam na chwilę z Polski. Daleko, daleko. W Sylwestra mam dzień wolny, więc mogę sobie na to pozwolić. Oczywiście będzie szampan, życzenia i – mam nadzieję – dobra zabawa. Do Warszawy wracam na początku stycznia, bo czeka na mnie praca. Będę miała gorący początek roku. Zdjęcia na planie serialu „Barwy Szczęścia”, spektakle i premiera komedii „Och, Karol 2”, gdzie wcielam w jedną z głównych bohaterek. Czekam też na rozstrzygnięcie plebiscytu Telekamery, w którym zostałam nominowana.
Mijający rok był magiczny! Pod każdym względem. Bardzo, bardzo dziękuję za wszystko Temu na górze. Życzenia, które dostałam w poprzedniego Sylwestra spełniły się w 99 procentach. Marzę, żeby 2011 był równie wspaniały. Żebym była zdrowa, uśmiechnięta i radosna każdego dnia, jak przez ostatnie 12 miesięcy. Na pewno chciałabym, by przytrafiła mi się kolejna przygoda filmowa, bo świetnie wspominam pracę na planie „Och, Karol 2”. Myślę o nowym spektaklu, wydaniu płyty i kolejnej cudownej podróży. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować te plany w przyszłym roku. Wierzę, że marzenia się spełniają, tylko trzeba bardzo, bardzo mocno chcieć.

Katarzyna Glinka, foto:MWmedia

DLACZEGO CZAS TAK SZYBKO MIJA?
Katarzyna Glinka (Kasia Górka): Nie jestem Bridget Jones. Nie postanawiam 31 grudnia, że będę się odchudzać, żeby 10 stycznia obżerać się ciastkami. Owszem, jestem osobą, która wyznacza sobie zadania i cele. Myślę o tym, gdzie siebie widzę za rok czy dwa. Staram się planować, ale nie ma to nic wspólnego z końcem roku. Jedyna refleksja, która nachodzi mnie w Sylwestra jest związana z przemijającym czasem. Myślę o tym, że przeleciał kolejny rok i dlaczego tak szybko. Nie mam sentymentu do Sylwestra. Co roku go bojkotuję. Nie lubię nadęcia, nie nastawiam się, że tego dnia mam się dobrze bawić. Gdy człowiek czegoś bardzo chce, zwykle nic z tego nie wychodzi. Sprawdziłam już kilka razy. Najlepsze są spontaniczne imprezy. Jeżeli jakaś się przytrafi w tym roku, dobrze, jeśli nie – też fajnie.
Początek 2011 roku będzie dla mnie bardzo intensywny. Czekam z niecierpliwością na premierę komedii „Och, Karol 2”, gdzie gram Adriannę, jedną z kochanek tytułowego bohatera. Nie widziałam filmu, więc jestem bardzo ciekawa, jak wyszedł. Czekają mnie ogromne emocje.

SYLWESTER NA PLAŻY
Piotr Grabowski (Borys Sacewicz): W tym roku wyjeżdżamy na Sylwestra w bardzo wąskim gronie rodzinnym tam, gdzie będzie ciepło. Napijemy się szampana i złożymy sobie życzenia na plaży. Pierwszy raz przywitam Nowy Rok w takich okolicznościach. To czas wolny od pracy, czas, gdy wreszcie możemy razem wyjechać. W ciągu roku trudno nam znaleźć z Anią (Dereszowska – przyp. aut.) termin, w którym oboje nie pracujemy.

Piotr Grabowski, foto:MWmedia

W sylwestrową noc najlepiej czuję się w gronie najbliższych. Nie lubię hucznych imprez. Jak sięgam pamięcią, nigdy nie byłem na żadnym balu. Zdarzyło mi się pójść pod Pałac Kultury i Nauki w Warszawie czy na rynek starego miasta w Krakowie, ale to był spontan. Chcieliśmy z przyjaciółmi zobaczyć fajerwerki i jak bawią się inni, a potem wracaliśmy na naszą imprezę. Nie budziłem się w jakiejś bramie w Nowy Rok. Bywałem nieprzytomny, ale w domu. Tak naprawdę wszystkie Sylwestry zlewają mi się w jeden. Tak jak Nowy Rok, który zazwyczaj jest ciężkim dniem.
Nie lubię bawić się pod przymusem, Sylwester nie nastraja mnie wesoło. Nie mam tego dnia szczególnego humoru. Uświadamiam sobie, że upływa czas. Coś się kończy, trzeba odhaczyć kolejne dwanaście miesięcy. Przychodzi refleksja. Z czego się cieszyć? Że przychodzi nowy rok? Przecież to wielka niewiadoma.

CZY TO JUŻ?
Marcin Czarnik (Robert Romanowski): Sylwester jest dla mnie o tyle wyjątkowy, że to jeden z nielicznych wolnych dni w roku. Mam czas dla siebie i bliskich. W tym roku może się jednak okazać, że dotrę do domu w ostatniej chwili. Czekam na decyzję w sprawie spektaklu we wrocławskim Teatrze Polskim. Jeśli się odbędzie, dołączę do rodziny tuż przed północą. Sylwestrowa noc nie jest dla mnie czasem podsumowań, snucia planów i stawiania sobie celów na kolejne dwanaście miesięcy. Mam na to czas w ciągu roku. Nie nastawiam się na ten dzień. Najczęściej zostaję w domu.
Najbardziej pamiętnego Sylwestra przeżyłem jako 16-latek. Pierwszy raz witałem Nowy Rok na imprezie. Byłem nastawiony na świetną zabawę, ale kolega, z którym poszedłem, dość szybko zaniemógł. Nie chciałem zostawać z jego starszym bratem i towarzystwem sam, więc wyszedłem. Maszerowałem na mrozie ulicą i co chwila zerkałem na zegarek, czy to już, czy to północ.

(MWmedia)

2018-03-14T12:04:29+00:0014 grudnia 2010|Gwiazdy, Świat Kobiet|