Something Is No Yes – Monika Drożyńska oprowadza! Finisaż wystawy

Serdecznie zapraszamy na finisaż wystawy Moniki Drożyńskiej „Something Is No Yes”. Z tej okazji w niedzielę, 31.03 o godz. 12:00 odbędzie się oprowadzanie. Pzewodniczką po wystawie będzie artystka – Monika Drożyńska.

No Tak. Coś jest nie tak. Jest brak.

I ta galeryjna opowieść, rozpisana na trzy sale, 16 haftów czarną nitkąna białym tle, jeden białą na białym tle, dwa filmy wideo i dwie instalacje z tkaniny jest właśnie o braku. O niezapewnieniu odpowiedniej ilości opieki. O nieprzestrzeganiu norm liberalnej demokracji. O nieuwzględnianiu kobiet w narracjach o przeszłościach i teraźniejszościach. Wreszcie o niedostatkach języka, słów których zawsze jest za mało by opisać współczesność. Jest też to wystawa być może o wszystkim, czego na tej wystawie w końcu zabrakło. Lub też jest brakiem samym w sobie. Bo początkowo miała to być historia o czymś innym. Na przykład o Halinie i Danieli, ciotce i babci artystki, które opiekowały sięnią gdy była mała. Obecnie Halina opiekuje się Danielą, ofiarowując jej miłość, którą trudno pakuje się w różowy celofan, zdecydowanie niełatwo sprzedaje. Za to system używa tej miłości, by zaoszczędzić i wypełnić nią własne luki. Takie oddanie jest codzienną, czasem  żmudną czynnością wielu kobiet, trochę taką miłością, która musi istnieć, bo ratuje innego człowieka. Byłaby więc też to wystawa o nieustannej konieczności opiekowania się innym. Ale też sobą samą. Synem. Ciotką. Babcią. Kwiatkami z dużego pokoju. Pozycją w społeczeństwie. Swoimi prawami. Pamięcią o innych kobietach. Stąd obok Haliny i Danieli pojawiłyby się przyjaciółki: Wałęsy, Piłsudskiego, Jezusa, Matejki. Te, które dbały o wielkich mężczyzn zostałyby przypomniane wyhaftowanymi listami nazwisk. Nazwiska z kolei towarzyszyłyby po prostu słowom. Zrekonstruowanym lub ułożonym w potoki, poetycki freestyle. Gdzie Monika Drożyńska objawiłaby się jako raperka-hafciarka – MC MD, która rozsadza patriarchalny system lub konstatuje niedemokratyczne poczynania władz państwowych i lokalnych. Tak, o tym wszystkim miała być ta wystawa i to wszystko tak naprawdę się na niej pojawi. Jednak nie o tym ona będzie. Jej fragmenty ustawione obok siebie, splątane i zszyte ze sobą ujawniły jedno zasadnicze powiązanie. Jedną całość. Brak. Matki. Wsparcia. Pamięci. Etyki władzy. 

Po prostu kompletny brak poczucia bezpieczeństwa, taki, który czuć aż w trzewiach.

Bo generalnie w naszym świecie coś jest nie tak. No nie? 

Kamil Kuitkowski, Kurator Wystawy

Na zdjęciu: widok z wystawy, fot Grzegorz Mart

Podziel się wiadomością:

Polecamy również