Seks, ziółka i rogi

Strona główna » Blog » Seks, ziółka i rogi

Seks, ziółka i rogi

Specyfiki oddziałujące na życie erotyczne człowieka znane są od tysiącleci. W wielu kulturach ich stosowanie związane było z “magią miłosną”, mającą na celu zjednanie uczuć bliskiej sercu osoby i zapewnienie satysfakcjonującego z nią pożycia.

Afrodyzjaki nazwę swą zawdzięczają greckiej bogini miłości Afrodycie, która, jak głosi mit, była właścicielką czarodziejskiej przepaski. Jej posiadacz stawał się przedmiotem uwielbienia i pożądania osobników płci przeciwnej.

W Chinach od wieków specyfiki miłosne stosowane są głównie przez mężczyzn – mają zapobiegać impotencji i zbawiennie wpływać na płodność. Do tego celu służy głównie opium, sprzedawane w postaci sprasowanych rybek (ryba jest chińskim symbolem męskiego narządu). Spożywane w umiarkowanych dawkach w istotny sposób wzmaga potencję. Być może dlatego Chińczycy są najliczniejszym narodem świata…

Zwyczaje panujące w krajach afrykańskich mierzą potęgę plemiennego władcy ilością posiadanych przez niego, zadowolonych żon. Aby sprostać tym wymaganiom, wodzowie nierzadko zmuszeni byli zwracać się o pomoc do czarowników. Ci przygotowywali utrudzonym obowiązkami władcom magiczne napoje, dzięki którym mogli oni “czynić swą powinność”. W skład owych eliksirów wchodziła kora z drzewa yohimb – potężny afrodyzjak, który zasłużoną sławę zyskał w okresie kolonialnym. Do dziś w środowiskach medycznych toczą się spory, czy istotnie jej stosowanie (w postaci preparatu o nazwie johimbina) przynosi pożądane efekty. Stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że pobudza ona receptory odpowiedzialne za erekcję, w przypadku zaburzeń natury psychologicznej. Nie skutkuje natomiast przy zaburzeniach organicznych. Johimbina jest silnym środkiem psychotropowym o działaniu antydepresyjnym. Ma również poważne działanie uboczne – niszczy substancje odpowiedzialne za oczyszczanie organizmu z toksyn. Przedawkowanie jej może być śmiertelne. W Stanach Zjednoczonych specyfik ten jest zakazany ze względów… moralnych

Innym sławnym, choć kontrowersyjnym afrodyzjakiem jest afrykański chrząszcz, popularnie zwany “hiszpańską muchą”. Spożywany w postaci proszku miał mieć natychmiastowe i spektakularne działanie. Silny alkaloid znajdujący się w ciele owada wykorzystywany był również do produkcji trucizn. Okazało się, że dawka “terapeutyczna” jest nieznacznie mniejsza od śmiertelnej, stąd poważne niebezpieczeństwo dla amatorów rozkoszy łoża. Wielu lekarzy jest również zdania, że to, co było brane za efekty erotyczne, w rzeczywistości stanowiło objaw poważnych zaburzeń funkcjonowania układu moczowego. Odważni, którzy mimo wszystko pokuszą się o wypróbowanie specyfiku (legalnie dostępny jest jedynie w niektórych krajach Afryki Północnej), muszą liczyć się także z przykrymi efektami ubocznymi, takimi jak dezynteria, czy zapalenie jąder.

Powiązań z miłosną magią można doszukać się w przypadku innych afrodyzjaków pochodzenia zwierzęcego, które z medycznego punktu widzenia nie zawierają żadnych substancji stymulujących. Ich oddziaływanie brało się raczej z mocnego przekonania, o tym, że można przejąć cechy zwierzęcia, które się konsumuje.
W Meksyku za ceniony afrodyzjak uważany był sproszkowany koliber. Stosowne skojarzenia budził sposób odżywiania się tego ptaka. W Afryce wiara w zbawienny wpływ konsumpcji rogu nosorożca doprowadziła do znacznego przetrzebienia populacji tych zwierząt. W niektórych regionach Chin, do odnowienia sił witalnych i wzmożenia potencji używano suszonych nietoperzy.

Spragnionym intensywnych doznań polecić można również suszone pijawki rozcierane z winem, larwy szerszenia, suszone biedronki, skorpiony, genitalia koguta i sproszkowaną wesz drzewną (polyphagia plancyi)

W przeciwieństwie do specyfików pochodzenia zwierzęcego, preparaty roślinne istotnie mogą wywierać określony wpływ na ludzki organizm. Zawierają bowiem biologicznie czynne substancje o silnym działaniu na psychikę i świadomość człowieka. Niektóre oddziałują pobudzająco, zwiększają wrażliwość i wyostrzają zmysły, inne zmieniają również postrzeganie rzeczywistości. Wiele z nich wykazuje podobieństwo do substancji wytwarzanych w sposób naturalny przez gruczoły dokrewne, takich jak endorfina, serotonina, noradrenalina. Pewne rośliny zawierają składniki zbliżone do hormonów płciowych człowieka, nie udało się jednak dowieść w sposób jednoznaczny, że ich wprowadzanie do organizmu może mieć wpływ na życie erotyczne.
Silne działanie psychoaktywne ma bieluń – święta roślina Indian Nawajo. Efekty jego spożywania doskonale znane były również Europejczykom. W minionych wiekach sproszkowane nasiona bielunia używane były przez podstępnych uwodzicieli do przełamania oporów niechętnej im kobiety. Określona dawka dodana do pożywienia gwałtownie potęguje potrzeby seksualne i wzmaga napięcie, likwidując przy tym hamulce moralne i poczucie wstydu.

Podobny do bielunia skład chemiczny ma również korzeń mandragory, magicznej rośliny owianej makabryczną legendą. Według niej, owo niezwykłe ziele wyrastało z ziemi, na którą upadło nasienie wisielca. Śmiałkowi, pragnącemu zdobyć mandragorę, groziła natychmiastowa śmierć, dlatego średniowieczne podręczniki zielarskie zalecały wykorzystanie do tego celu psa. Nieszczęsne zwierzę należało przywiązać za ogon do krzewu, a następnie z bezpiecznej odległości pokazać mu jakiś smakołyk. Pies, rzucając się ku posiłkowi wyrywał roślinę i ginął zamiast pana…

Mniejsze niebezpieczeństwo groziło tym, którzy z braku mandragory raczyli się muchomorem (nakrapianym). Medycyna ludowa zaleca go jako skuteczny środek na wzmocnienie potencji. Spożywany powinien być w postaci nalewki: dwa świeże muchomory należy zalać niecałym litrem wódki i pozostawić szczelnie zamknięte przez tydzień w ciepłym, nasłonecznionym miejscu. Powstałą w ten sposób nalewką spragniony mocnych wrażeń osobnik może się raczyć raz dziennie. Po kieliszku.

Do tradycyjnych afrodyzjaków zaliczane są również przyprawy korzenne. Zawarte w niektórych z nich olejki eteryczne ulegają w organizmie przetworzeniu na substancje o działaniu zbliżonym do amfetaminy. Ich działanie jest jednak bardzo subtelne, ponadto jeśli mają służyć celom erotycznym, powinny być podawane w dużych dawkach.

Uwaga! Jeżeli pewnego dnia zostaniemy zaproszeni na kolację, składającą się z ostro przyprawionych owoców morza (też afrodyzjaki), suszonego nietoperza i marynowanych w wódce nakrapianych grzybków, to musimy liczyć się z tym, że skończy się ona… śniadaniem.

Barbara Kleczyńska

Seksuolog komentuje:
– Afrodyzjaki, to mit – oświadcza psychiatra seksuolog dr Kazimierz Malik. – W większości nie są to środki farmaceutyczne. W swojej praktyce spotykam się z prośbami ze strony pacjentów o zapisanie im takiego, czy innego „leku”, który rozwiązałby wszystkie ich problemy. Słyszeli o tego typu specyfikach lub nawet kiedyś je stosowali. Tymczasem u podłoża trapiących ich dysfunkcji często leżą różnorodne zaburzenia nerwicowe i emocjonalne. Nie można więc opierać terapii na środkach pobudzających, do których należy przykładowo johimbina. Polecane są raczej leki zmniejszające napięcie, wyrównujące sferę emocjonalną, a przede wszystkim odpowiednio prowadzone oddziaływanie psychoterapeutyczne. Niedomaganie w zakresie sfery życia seksualnego jest jednym z wielu objawów zupełnie innego schorzenia.
W tradycji, działanie wspomagające życie erotyczne człowieka przypisywane jest wielu potrawom, ziołom i napojom. Rola ich jednak polega bardziej na wzmacnianiu organizmu, tworzeniu odpowiedniej atmosfery i pozytywnych nastawień. Przepisy związane z przyrządzaniem miłosnych dań są bardzo precyzyjne, towarzyszy im otoczka magii, tajemniczego rytuału. Zarówno osoba przygotowująca taki posiłek, jak i jego konsument są właściwie nastawione psychicznie, co może przynieść określone efekty. Spotęguje je odpowiedni nastrój, oprawa w postaci świec, czy nastrojowej muzyki.

2018-03-14T10:52:22+00:00 14 lipca 2011|Sex i związki|

Zostaw komentarz