Prawdziwy motyl w trampkach – poznaj Małgorzatę Kapuściak!

– Mój projekt opiera się przede wszystkim na autentyczności. Podczas tych zajęć nie pomijam opowieści o moich porażkach, które musiałam pokonać, ani chwilach zwątpienia. To sprawia, że oni widzą we mnie jedną z nich: dziewczynę z małej miejscowości, która miała marzenia i je spełniła. – mówi Małgorzata Kapuściak, autorka książki „Dziewczyna w trampkach”. 

Ilona Adamska: Gdybyś mogła określić siebie w trzech słowach?

Autentyczna, oryginalna i barwna, jak motyl.

Jesteś autorką książki pt. „Dziewczyna w trampkach”, o której mówisz, że „takiej książki na polskim rynku jeszcze nie było”. Co takiego wyjątkowego jest w tej książce, że nazywasz ją unikatową?

Nie spotkałam się jeszcze z powieścią, która ma pozostawione wolne miejsce dla czytelnika na jego zapiski, przemyślenia, które mogą narodzić się podczas czytania. Ponad to każda historia, epizod Dziewczyny w trampkach podsumowany jest refleksją zapisaną jako PS – bezpośredni zwrot do adresata, który zakończony jest pytaniem typu: „A jak Ty byś się zachował/-a w takiej sytuacji? A jakie są Twoje wrażenia?”. To nakłania czytelnika do przemyśleń na dany temat, do aktywnego czytania z własną interpretacją. Ta książka to połączenie powieści i poradnika rozwoju osobistego w jedną, spójną całość. Od kilku lat fascynuje się rozwojem osobistym, czytam książki o tej tematyce i uczęszczam na szkolenia. Moje życie bardzo się zmieniło dzięki takiej aktywności, dlatego pomyślałam, że warto stworzyć coś tak oryginalnego, jak „Dziewczyna w trampkach” i wyjść z tym do młodzieży. Tym bardziej, że taki świat rozwoju jest im całkowicie nieznany.

Inspiracją do powstania książki był motyl!

Kiedy porzuciłam swój świat handlu, z którym byłam związana przez kilka dobrych lat, poczułam się wolna, pewniejsza siebie i zdecydowana na zmiany. Mimo że kompletnie nie wiedziałam, jakie mają być te zmiany, wierzyłam, że jak coś mnie pochłonie, to już na Amen.

Któregoś pięknego dnia poznałam pewną osobę, która po wysłuchaniu moich ciekawych historii życia stwierdziła: „Ty jesteś, jak taki motyl. Barwny i pełen życia. Teraz już jesteś na tyle pewna siebie, że możesz w końcu latać wysoko. Mogłabyś napisać książkę, masz takie ciekawe przeżycia na swoim koncie. Mogłabym cię słuchać godzinami”.

I właśnie to spotkanie zapoczątkowało moje wielkie zmiany. Wróciłam do domu, zaczęłam serfować po stronach internetowych i kiedy odnalazłam motyla, jego rozwój, uświadomiłam sobie, że jest identyczny jak ja, jak człowiek. Zaczęłam interpretować na swój sposób znaleziony obrazek i tak powstał pierwszy tekst, a po nim kolejne i kolejne…

Właśnie tak spontanicznie i niewinnie zaczęła się cała przygoda z Dziewczyną w trampkach. Dokładnie 4 września 2016 roku wzięłam do ręki kartkę, długopis i zaczęłam pisać. Tak odkryłam swoją prawdziwą pasję.

W swojej książce udowadniasz, że rodzina jest największym i najprawdziwszych skarbem człowieka. Skąd takie przemyślenia?

To ludzie, którzy mnie otaczali, pozwolili mi odkryć ten skarb. W jaki sposób? Po prostu zaczęłam odkrywać ich prawdziwe JA. Jedni byli hipokrytami, drudzy chcieli mnie oszukać finansowo, kolejni chcieli podciąć mi skrzydła w moich działaniach, a następni byli tylko interesowni. To wszystko się nasiliło, kiedy w końcu zaczęłam odnosić pierwsze małe sukcesy na swoim koncie. I tak z ponad 10 osób zostały mi może 3. Podczas tych licznych wzlotów i upadków zawsze była przy mnie ona, moja rodzina, moi wspaniali rodzice.

To przede wszystkim dzięki nim nie poddałam się, miałam siłę do walki i potrafiłam podnieść się po porażkach. Często jest tak, że w tym pędzie życia nie doceniamy tego, co mamy tuż obok, czyli: rodziny, prawdziwych przyjaciół, swojego domu czy mieszkania, gdzie czujemy się bezpieczni. A to właśnie jest bezcenne. Rodzina dla każdego z nas powinna być skarbem, fundamentem, wartością.

Do kogo kierujesz swoją książkę? Szufladkujesz jakoś swoich odbiorców?

Początkowo myślałam, że moją grupą docelową będą czytelnicy w wieku 13-30 lat, w szczególności kobiety. To jednak się zmieniło w momencie, kiedy książka została przeczytana przez osoby starsze, czyli mamy nastolatków, trenera rozwoju osobistego, mężczyzn (i to nie tylko z mojego najbliższego otoczenia). To dało mi potwierdzenie, że praktycznie każdy może w niej odnaleźć coś dla siebie. Rodzice dzięki moim przeżyciom mogą inaczej spojrzeć na świat dorastających dzieci, dziadkowie powrócić do wspomnień, a mężczyźni… z nimi to nigdy nie wiadomo.

Jeden z nich podsumował „Dziewczynę w trampkach” w kilu słowach: „Fajna, ale niestety ma jedną wadę… Za szybko się ją czyta!”. Myślę, że mogę uznać to za komplement.

Tytułowe trampki zaprowadziły bohaterkę książki w świat, który wymagał od niej olbrzymiej odwagi. Co takiego najtrudniejszego było w przemierzaniu tego świata? Jak sądzisz, z jakimi największymi problemami boryka się współczesna młodzież?

Myślę, że najtrudniejsze w tym świecie było znalezienie pomysłu na stworzenie tego wszystkiego. Tak jak w przypadku powstania książki, tak i całego projektu, to był czysty spontan. Ktoś mi podsunął jakąś myśl, a ja ją od razu sprawdzałam, rozkładałam na czynniki pierwsze i tak tworzyłam plan działania. Ja na początku nawet nie wiedziałam, jak tworzy się fanpage ani kim jest Michał Szafrański, który na dziś jest moim autorytetem i to dzięki niemu wydałam swoją książkę w modelu selfpublishing. To była i jest niekończąca się lekcja życia pełna codziennej walki o lepsze jutro. W tym świecie musiałam się też nauczyć cierpliwości i to było dla mnie niesamowicie trudne. Nie przywykłam do tego, aby być zależna od kogoś. Mało tego, jak słyszałam: „Gosia to, co tworzysz to PROCES”, miałam przerażenie w oczach.

Kiedy prowadzę zajęcia w szkołach, często przyglądam się tym młodym ludziom na korytarzach. Ten widok jest dla mnie przerażający – mało kto ze sobą rozmawia, praktycznie każdy siedzi ze smart fonem w ręce. Ponad 90% z nich ma swoich idoli, takich jak: Ewa Chodakowska, Robert Lewandowski, Maffashion, ale mało kto zna ich prawdziwą historię, czyli to jak zaczynali. Młodzież patrzy na ludzi przez pryzmat sławy, pieniędzy, liczby like’ów pod zdjęciami na Facebooku albo klikniętych serduszek na Instagramie. Oni w tym świecie zatracają siebie, tę swoją oryginalność, którą mogą wyróżnić się z tłumu. Chcą się upodobnić do innych, bo myślą, że to jest najlepsza droga do sukcesu, ale w rzeczywistości oni nawet nie wiedzą, czym jest ten sukces, który chcą osiągnąć.

Ich system wartości stoi pod olbrzymim znakiem zapytania. Kiedy zadaję im pytania typu: Czym jest dla was sukces? Co oznacza: być człowiekiem spełnionym? Czym jest dla Ciebie szczęście? zazwyczaj milczą albo odpowiadają: „Nie wiem”. Dlatego uważam, że mój projekt motywacyjno-rozwojowy jest bardzo potrzebny młodzieży w ich edukacji. Trzeba im pokazać możliwości, prawdziwe historie ludzi sukcesu, aby uwierzyli, że naprawdę mogą być jednym z nich.

Na napisaniu książki nie poprzestałaś. W polskich szkołach przekazujesz młodzieży własny program motywacyjny. Na jakich filarach jest on oparty i jakie najważniejsze idee chcesz zaszczepić w młodych pokoleniu ludzi?

Mój projekt opiera się przede wszystkim na autentyczności. Podczas tych zajęć nie pomijam opowieści o moich porażkach, które musiałam pokonać, ani chwilach zwątpienia. To sprawia, że oni widzą we mnie jedną z nich: dziewczynę z małej miejscowości, która miała marzenia i je spełniła.

Głównym celem Dziewczyny w trampkach jest pokazanie młodzieży możliwości, jakie czekają na nich tuż obok. Cały cykl spotkań nakłania ich do tworzenia własnej historii, opartej na pasji, która będzie ich kierunkowskazem w życiu. Ponadto na swoim przykładzie udowadniam, że serce i intuicja zawsze prowadzi nas dobrym torem. Staram się z nimi też zbudować system wartości, który moim zdaniem stanowi fundament w naszym życiu. Te zajęcia pomagają im zrozumieć prawdziwy sens naszego życia, wartość człowieka, którego często zastępujemy telefonem. Los tych młodych ludzi jest w naszych rękach. Zamiast od nich ciągle wymagać warto do nich wyjść i z nimi rozmawiać. Rozmowa… przecież to jest klucz do sukcesu, prawda?

Jak oceniasz współczesny świat dorastającej młodzieży?

To świat olbrzymich możliwości, w których łatwo się pogubić oraz zatracić siebie. Świat, w którym zapominamy o prawdziwych wartościach i jedyne, czego pragniemy to sławy i pieniędzy. „Bo przecież lans musi być!”

Oczywiście nie twierdzę, że każdy z nich ma takie same cele i słownik definicji: szczęścia, rodziny, przyjaźni, sukcesu i spełnienia. Jako Dziewczyna w trampkach poznałam świat różnej młodzieży: zdolnej i z ambicjami, która wie, czym jest szacunek do drugiego człowieka; zbuntowanej z trudniejszą przeszłością i niesamowicie wdzięczną za zainteresowanie oraz chwilę rozmowy; zagubionej w sobie i z obawą przed ośmieszeniem w środowisku innych; z brakiem odwagi, aby wziąć ster swojego życia w ręce; szanującej innych jedynie przez pryzmat pieniędzy i sławy; zarozumiałej i wyrachowanej, której marzenia to jedynie rzeczy materialne.

Wiadomo, że Dziewczyna w trampkach nie zbawi całego świata tych młodych ludzi, ale warto próbować… Oni się zmieniają, piszą do mnie i dziękują za moje spotkania, szczerość oraz rozmowę z nimi. To jest mój olbrzymi SUKCES, kiedy wiem, że to, co robię ma sens i przynosi efekty.

Dlatego chciałabym z tym projektem dotrzeć do każdej szkoły w Polsce, aby dać młodzieży szansę na zmianę i spojrzenia na świat inaczej niż dotychczas. Moim jedynym problemem na dzień dzisiejszy jest możliwość dotarcia do nich, bo muszę przyznać, że nie każda szkoła jest otwarta i przychylna na tego typu projekty. Niektórzy nawet nie mają chwili, aby zapoznać się z moją stroną internetową, gdzie myślę, że dość obszernie przedstawiam swoje działania… Ale miejmy nadzieję, że z czasem to się zmieni.

Należysz do młodych, zdolnych, ambitnych i przede wszystkim pracowitych kobiet. Spektakularny sukces jest z pewnością przed Tobą. Jak sądzisz, co jeszcze – poza pracowitością – decyduje o tym, że ktoś odnosi sukcesy w życiu zawodowym?

Ważna jest świadomość, że to, co robisz, rzeczywiście ma sens i to jest właśnie to – twój przepis na życie. Wtedy stać cię na wszystko – na odwagę, determinację, działanie, kreatywność. Pogoń za prawdziwym sukcesem potrafi nam pokazać, do czego naprawdę jesteśmy zdolni, czyli niekiedy odkryć na nowo swoje umiejętności. Nie można zapominać też o małych rzeczach, które dają bardzo dużo. Niekiedy sama o tym zapominam, że „skoro nie potrafisz się cieszyć z małych rzeczy, to nie będziesz potrafił się cieszyć z tych dużych”. A może ich nawet nie zauważysz w tej gonitwie za ciągłym „więcej”… Prawdziwi ludzie sukcesu bezustannie się szkolą, dużo czytają, aktywnie słuchają drugiego człowieka, wyciągają wnioski ze swoich przeżyć i uczą się na błędach. Dla mnie bezcenne jest też wsparcie – rodziny, przyjaciół i mojego partnera. To dzięki nim jestem silniejsza każdego dnia.

Jesteś osobą, która wszystko planuje czy raczej pozwalasz sobie w życiu na tzw. spontan i działanie pod wpływem chwili?

Zdecydowanie tak. Nie bez powodu mój tata zawsze mnie nazywał włóczykijem, który ciągle szuka swojego miejsca. Jestem takim typem człowieka, który musi mieć swoje tempo życia i najlepiej, gdy ciągle w tym życiu coś się dzieje – wtedy fruwam, jak prawdziwy motyl. Porzucenie świata handlu to była decyzja chwili, powstanie Dziewczyny w trampkach spontaniczna myśl. Znalezienie miłości to był spontaniczny strzał, a jeszcze tydzień przed mówiłam do moich rodziców: „Nie mam czasu na związki, prędzej stworzę z »Dziewczyny w trampkach« bestseller!”.

Los jednak miał dla mnie inny scenariusz, bardziej spontaniczny niż przypuszczałam. Oczywiście nic straconego, po prostu mała zmiana kolejności.

Jakimi ludźmi warto się otaczać wokół siebie?

Prawdziwymi, szczerymi, bezinteresownymi, z empatią i zrozumieniem. Na pewno ważne jest też to, aby byli pozytywnie nastawieni do życia. Takimi, od których możemy się uczyć, a nie tylko słyszeć, jak omawiają zachowania innych, zapominając o swoim. Budując jakąkolwiek relację z drugą osobą, nie można zapominać o sobie, czyli dawać więcej niż się dostaje. Tutaj „nie ilość, a jakość” jest najważniejsza.

Życiowe motto

Nie musi być łatwo, ważne, aby było warto…

rozmawiała: Ilona Adamska