Strona główna » Blog » Parasolki, parasolki…

Parasolki, parasolki…

Na obrazie „Parasolki” francuskiego impresjonisty Renoira widać młodą dziewczynę zaskoczoną nieoczekiwanym deszczem, do której zbliża się mężczyzna skryty pod dużym szarym parasolem. Wydaje się, że zaraz usłyszymy słowa, które mężczyzna wypowie do dziewczyny oferując jej schronienie przed deszczem.

W latach 80., gdy Renoir malował swój słynny obraz, parasol miał już szerokie zastosowanie jako „przeciwdeszczowy”. Nie zawsze jednak tak było. Tak naprawdę wymyślono go nie po to, by chronił przed deszczem, ale przed słońcem.
Parasol – jeden z najstarszych przedmiotów w sztuce użytkowej ma wschodni rodowód. W Chinach już w XI wieku p.n.e. używano chroniących przed słońcem parasolek. Świat starożytny także nimi nie pogardzał. Gorący klimat i ostre słońce południowej Europy czy Egiptu sprzyjało do korzystania z przeciwsłonecznego baldachimu. Parasol służył więc greckim elegantkom i rzymskim dostojnikom. Był wyrazem powagi i wysokiej pozycji społecznej. Średniowiecze, które zrezygnowało z wielu akcesoriów modnego i wygodnego życia pzbyło się także parasolek. Przypomniała sobie o nim dopiero renesansowa Italia.

W XV wieku we Włoszech, które czerpały inspirację ze wzorów starożytnych zaczęto używać parasoli w celach ceremonialnych. Wielkie wydarzenia, parady, święta stały sie okazją do ich używania. Parasol w dalszym ciągu był oznaką dostojeństwa i wysokiej pozycji. Oczywiście żaden książę ani wielka dama nie nosili go osobiście. Od dźwigania ciężkiego parasola wykonanego w tamtych czasach ze skóry lub gęsto tkanego materiału była służba. Aby służący mógł nieść nad głową swego pana ten przenośny baldachim trzeba go było osadzić na długiej lasce przeważnie drewnianej. Zwyczaj ten przetrwał jeszcze długo w czasie oficjalnych uroczystości, a z Włoch szybko przeniósł się do Francji i Hiszpanii.

Niektórzy dostojnicy kazali się nawet portretować w czasie tych pompatycznych uroczystości. Tak właśnie powstał dworski portret kanclerza Segura malowany przez Lebruna. Dostojnik w bogatych szatach siedzi na koniu otoczony dworem i służbą. Jeden z dworzan niesie nad głową swego pana olbrzymi baldachim-parasol o ciemnozielonej barwie, obszyty złotymi frędzlami.
Na szczęście ta pompatyczność w używaniu parasola szybko minęła. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy parasolkami zainteresowały się francuskie elegantki. Wielki parasol skonstruowany na wzór baldachimu przemienił się nagle w lekką, pełną wdzięku kobiecą parasolkę.

Karierę zaczął parasol robić za czasów Ludwika XIV – króla Francji. Wersal nadawał wówczas ton całej Europie, a słoneczne parasolki stały się po prostu modne. Największym powodzeniem cieszyły się w Paryżu i na dworze królewskim. Damom dworu przechadzającym się po ogrodach Wersalu towarzyszył murzynek, który niósł nad głową swej pani ogrodowy parasol. Wówczas wykonywano go z sukna woskowanego, później lansowano jedwab i koronkę. Wkrótce parasol w rękach Francuzek stał się kokieteryjną zabawką, pięknym bibelotem, który zaczęto coraz bardziej upiększać i przystrajać.
Parasolowe szaleństwo ogarniało coraz szersze kręgi. Wiek XVIII zakochany w Oriencie, a szczególnie w wyrobach chińskich zaczął zapożyczać także wzory parasolek. Damy szczyciły się więc pięknymi wyrobami malowanymi w rodzajowe sceny chińskie na szlachetnym jedwabiu. Te niewielkie cudeńka zaczęto dodatkowo jeszcze ozdabiać kokardami, wstążkami, frędzlami, a nawet klejnotami!

Wprost chorobliwe zamiłowanie wyższych sfer XVIII stulecia do wyrzucania pieniędzy i lansowania szalonej mody doprowadziło do prawdziwych zbytków. Bogate parasolki mieniące się w słońcu diamentami miały srebrne lub złote rączki. Niekiedy srebro zastępowano bardzo modną wówczas kością słoniową. Dama na spacerze mogła nagle zapragnąć poprawić makijaż. W parasolkach umieszczano więc niewielkie lusterka, a małe puzdereczka kryły puder! Oczywiście taki parasol spełniał rolę uroczego dodatku i był raczej uzupełnieniem toalety. Mimo to wciąż uważano go za „przeciwsłoneczny”.

Kobieta gardziła wówczas opalenizną, jej cera miała być biała jak mleko. Z tego też powodu także i w następnym, XIX stuleciu dama będzie się pod parasolem chronić od pospolitej opalenizny.
Jednak nie tylko w wieku XIX parasol stosowano już powszechnie jako ochronę przed deszczem. Panom wystarczał jeden ich rodzaj – wodoodporny, panie natomiast posiadały ich kilka rodzajów. Prawdziwa dama musiała dysponować parasolką od deszczu i od słońca, te z kolei dzieliły się na zimowe i letnie, spacerowe i wieczorowe. Parasolka XIX-wiecznej damy w porównaniu z przesadnym bogactwem XVIII-wiecznych poprzedniczek była elegancko prosta. Dominowały jedwabie i koronki obszyte falbanami w różnych kolorach zależnie od pory roku. Latem dominowały lekkie białe parasolki, jesienią modne były kolory zdecydowane, a zimą szare i czarne. Początek lat 60. XIX wieku to w Polsce czas żałoby narodowej. Patriotyczny strój i wszystkie jego dodatki począwszy od klamry paska przez biżuterię, a kończąc na parasolce musiały być czarne. Parasolki kryte więc były czarną koronką i przybrane dodatkowo czarnymi aksamitkami.

W latach przypadających na przełom wieków, szczególnie w okresie secesji, stawiano na oryginalność i bogate dodatki. Parasolka znów stała się dekoracyjna o pięknie rzeźbionych rączkach. Przeważały motywy kwiatowe, fantazyjne i zwierzęce (szczególnie lubianym był wizerunek lwa).
W latach późniejszych parasol był już ascetycznie prosty, choć w dalszym ciągu kolorowy. W 1935 roku wynaleziono parasolki składane do małych wymiarów, mieszczące się w torebce lub teczce. Wiedeńskie firmy wprowadziły wkrótce pokrowce, chroniące przed zniszczeniem i nadające swym wyrobom smukłość. Parasol ukochali szczególnie Włosi, jakby na przekór swej słonecznej pogodzie. To właśnie wytwórnie włoskie stały się tymi, które zaczęły dyktować modę na parasol, wprowadzały innowacje, dobierały nowe materiały i tworzywa.
Dziś najbardziej lubianym i eleganckim w swej prostocie pozostaje nadal ascetyczny czarny parasol, od lat wszechobecny na ulicach w czasie letnich burz i jesiennej słoty. Niepodzielnie króluje wśród jaskrawych parasolek, nic sobie nie robiąc z tej kolorowej powodzi i dumnie odcinając się od swego poprzednika – XVIII-wiecznego kokieteryjnego parasolika, zdobionego diamentami i puzderkami z pudrem.

[nggallery id=377]

(MJ)

2018-03-14T12:10:11+00:0017 listopada 2010|Styl|