Na ratunek kobietom! - ModaiJa

Na ratunek kobietom!

Strona główna » Blog » Na ratunek kobietom!

Na ratunek kobietom!

Kilka lat temu Kasia Klich śpiewała o zamianie partnera na lepszy model. Bohaterka powieści Teresy Ewy OpokiNaprawa i wypożyczanie mężczyzn” stwierdza, że „mężczyźni częściej się psują. Kobiety są z lepszego materiału, lepszej jakości”.

Krystyna i Cyprian, bohaterowie powieści „Naprawa i wypożyczanie mężczyzn” Teresy Ewy Opoki, to szczęśliwe i zgodne małżeństwo z wieloletnim stażem. Pewnego dnia postanawiają zrealizować swój niecodzienny pomysł, by uszczęśliwić ludzi wokół siebie. Spiesząc na ratunek kobietom, zakładają punkt naprawy i wypożyczania mężczyzn. Ta decyzja i jej konsekwencje zmieniają na zawsze życie rodziny pomysłodawców tego nowatorskiego biznesu oraz wielu pań i panów w związkach wszelakich i bez związku. Klienci przychodzą, by coś odmienić w swoim życiu, bo sami nie potrafią tego dokonać. Nikt nie wymyśla im jakiegoś sztucznego życia, tylko przestawia ich życie na inny tor, tak samo jak zwrotniczy zmienia bieg pędzącego pociągu. A że metody niekonwencjonalne…

Teresa Ewa Opoka – poetka, prozaiczka, dramatopisarka. Debiutowała tomikiem wierszy „Przypadki”. Jest autorką kilku powieści („Abecadło kobiety tamtych lat”, „Kocie oczy”, „Umrzesz dopiero się zacznie”, „Wszystko o Edycie”, „Wyspa kobiet”), zbioru opowiadań „Miłość nad życie” oraz książek dla dzieci.

Teresa Ewa Opoka Naprawa i wypożyczanie mężczyzn
Data wydania: 18.10.2012
Format: 125mm x 195mm, Liczba stron: 296, Cena detaliczna: 32,00 zł, Oprawa: miękka
Wyd. Prószyński i S-ka

Fragment książki „Naprawa i wypożyczanie mężczyzn”
Oliwia poczuła wzbierającą w niej złość – na lekkomyślność starych ludzi, ich beztroskę… Przepowiedziała im plajtę.
– Po trzech dniach splajtujecie. Zobaczycie. Który mężczyzna do was przyjdzie? Przecież każdy uważa się za coś wspaniałego. Prawda, Michał? – zwróciła się o pomoc do męża, a on przytaknął.
– Naturalnie, że tak – zgodziła się Krystyna. – Mężczyzna nie ma pojęcia, że się zepsuł. Kobieta go przyprowadzi.
– Akurat – powiedział Michał, wstając z krzesła.
Zaczął zbierać brudne talerze, a Bartek mu pomagał. Cyprian zabrał swoją filiżankę i wyszedł za nimi do kuchni.
Teściowa popatrzyła na Oliwię i przechyliła głowę w jej stronę, zniżając głos:
– Czy mogę cię o coś zapytać? Masz tyle przyjaciółek…
– O, nie, nie, nie. Niech mama na mnie nie liczy. – Oliwia aż się zarumieniła. Wypiła trzy kieliszki wina i mogło się jej wyrwać coś niepotrzebnego.
– Spokojnie, skarbie. Pytanie brzmi tak: Wiem, że małżeństwa, nawet tak zwane udane, czasem się kłócą. Słyszałam o tym. Widziałam na filmach, ale to skrajne, wyolbrzymione przypadki. Powiedz mi, z jakiego powodu w zwykłym życiu można pokłócić się z mężem.
Oliwia odparła bez namysłu i zgodnie z prawdą:
– Z każdego, mamo. Z każdego.
Krystyna patrzyła przez dłuższą chwilę na synową, wreszcie zaproponowała, by pokłóciła się z Michałem.
– Teraz, przy was? – zapytała wkurzona Oliwia. – Zwykle kłócimy się po wyjściu gości. Ale wyjątkowo mogę to zrobić dla ciebie. – Zaczerpnęła głęboko powietrza i wrzasnęła w stronę kuchni: – Michał! Co się tak guzdrzesz?! Co tam robicie?!
Do pokoju zajrzał Michał, by zapytać, co jest.
– Co cię ugryzło?
Odparła, że nic, że chciała pokazać mamie, jak się robi małżeńską kłótnię. Michał pokiwał ze zrozumieniem głową i się wycofał.
– A mama z tatą nigdy? – zapytała Oliwia.
– Nie. Nie mamy powodu. Może kiedyś, gdy byliśmy młodzi, jakieś dąsy, ale to naprawdę musiało być dawno.
– I jak chcecie radzić w ciężkich przypadkach małżeńskich?
– Czy onkolog musi chorować na raka, by leczyć nowotwory?
Po deserze starsi państwo się pożegnali. Na przystanek odprowadził ich Michał. Oliwia zauważyła na komodzie papierową teczkę zostawioną przez teściową. Złapała ją, by dogonić teściów na schodach, ale uczyniła to tak niezręcznie, że ze środka wysypały się zadrukowane kartki. Przykucnęła i mimo woli przebiegła wzrokiem po tekście, który na pierwszy rzut oka wyglądał na ankietę.
– O, w mordę jeża – zaklęła zaskoczona.
Bartek podniósł kilka kartek i przeczytał głośno:
– „Kiedy ostatni raz dałeś swojej żonie, w nawiasie: narzeczonej, kwiaty bez żadnej okazji?” Ja cię sunę – dodał od siebie. – „Kiedy ostatni raz nosiłeś żonę, w nawiasie: narzeczoną, na rękach?”
– O, w kolano motyla! – zawołała Oliwia.
– „Czy wychodzisz do przedpokoju, gdy słyszysz, że twoja żona, w nawiasie: narzeczona, przekręca klucz w zamku? Pomagasz się jej rozebrać, odbierasz od niej mokrą parasolkę, siatki z zakupami?” O, kurwa! „Czy otwierasz drzwi samochodu…” – Bartek podniósł głowę. – Miałaś, mamo, rację. To katastrofa.
(…)

2018-03-14T08:55:27+00:00 23 października 2012|Kultura|