Horoskop kosmetyczny 2018-03-14T03:09:12+00:00

O ludziach spod znaków Zodiaku można pisać nieskończenie – o wpływie gwiazd na ich życie, zdrowie, karierę… Ale także i o tym, jak bywa z nimi w aspekcie utrzymywania higieny osobistej.

I tak Baran choć strojnisiem nie jest, chętnie zakłada wytworne, markowe kreacje i skrapia się francuskimi perfumami. Jednak pod spodem ma … wczorajsze majtki, a urwany guzik zastępuje agrafka. Natomiast od dziurawych rajstop czy skarpet Barana lepiej trzymać się z daleka. Osobnik spod tego znaku wyznaje zasadę, że częste mycie skraca życie, więc trzeba go codziennie zaganiać pod prysznic, a i tak jest niedoszorowany.

Byk oszczędza na wszystkim, także na wodzie i mydle. Kremy i szampony kupuje okazyjnie na wyprzedażach, poszarzałą bieliznę nosi aż się zedrze. Szoruje się wprawdzie od stóp do głów, ale tylko w sobotę. Przez resztę tygodnia poprzestaje na wietrzeniu intymnych części ciała. Chyba, że akurat jest zima.. Chory, gdy musi kupić perfumy, zawsze liczy, że dostanie je w prezencie. Pamiętajcie o Byku! Bez Waszej pomocy będzie z nim… i z nami nie za ciekawie…

Dla odmiany osobnik spod znaku Bliźniąt ma w łazience całą półkę perfum, słoików z mazidłami, kremami i miksturami-cud, nie wyłączając dezodorantów i innych żelików. Włosy farbuje co tydzień na inny kolor. Godzinami wyleguje się w kąpieli, w pianie, z kieliszkiem szampana i dobrą książką. Ale na szorowanie szyi i pięt, obcinanie paznokci, golenie pach i nóg, nie starcza mu czasu.

Rak zaś, choćby się szorował od rana do wieczora, zawsze wygląda niechlujnie. Nawet w ubraniach od Diora. Każdy bowiem ciuch zwisa na nim jak kapota na strachu na wróble. Ma przetłuszczone włosy, w niezłym nieładzie. Zacina się przy goleniu. Z wiekiem coraz rzadziej zagląda do łazienki, o żelazku zapomina i zupełnie traci węch, oszołomiony osobistym zapachem.

Lew nawet jeśli myje się w miednicy, a za potrzebą biega za stodołę, opowiada że w domu ma jacuzzi, co rano bierze masaż, a kosmetyki sprowadza prosto z Paryża. Po wyjściu z łazienki zapomina umyć ręce, mydło zastępuje dezodorantem, a do bielizny tak się przywiązuje, że zmienia ja wyłącznie od święta.

Z kolei Panna ma w łazience zapas szarego mydła, szczotkę ryżową oraz irygator. Bieliznę prasuje starannie parę razy i równiutko układa w szafie. Czysta jest pod spodem, rzadziej na zewnątrz. Ale czasem można wpaść na Pannę ubrana z dużym smakiem i pachnącą dobrymi perfumami.

Największy czyścioszek i elegant spośród znaków zodiaku to Waga. Zawsze jest wymuskana, wyszorowana, natarta dobrymi kremami, skropiona wytworną perfumą i odziana niczym z żurnala, porusza się jak gwiazda filmowa.

Skorpion co rano zamyka się w łazience i szoruje pół godziny każdy ząbek po kolei, pucuje pięty i szyję, pluszcze się i chlapie pod prysznicem niczym nimfa. Kosmetyków używa dyskretnie, ale zawsze w dobrym gatunku.

Natomiast Strzelec jest zawsze idealnie odprasowany, starannie uczesany i umyty, pachnący. Godzinami przed lustrem sprawdza czy majtki pasują do stanika lub slipy do skarpetek. Testowanie wytwornych perfum, kremów, bielizny i ciuchów pochłania Strzelca bez reszty.

Koziorożec kupuje zwykle bieliznę solidną, gdyż nie lubi wyrzucać pieniędzy na coś, co nosi się krócej niż dziesięć lat. Kosmetyków używa tylko wtedy, kiedy je otrzyma w prezencie. Zresztą skrapianie się perfumami i paćkanie drogimi kremami, uważa za zbędne fanaberie.

Wodnik nigdy nie poprzestaje na jednych perfumach czy podobnych kosmetykach. Musi wypróbować wszystkie nowości, które mu się rzuciły w oczy. Godzinami moczy się w kąpieli ziołowej lub z kozim mlekiem, by ciało mieć gładkie i ponętne.

Ryby przez całe życie drżą ze strachu przed bakteriami, bo wątła i niezwykle słabowita jest ich konstrukcja. Myją więc nieustannie ręce, płuczą usta, przecierają spirytusem klamki. Publiczne toalety przyjmują ze zgrozą. Parę razy dziennie zmieniają bieliznę, perfum prawie nie używają. Skórę mają delikatną, by ja szorować, od mydła dostają uczulenia, a po szamponie wypadają im włosy. W tej trudnej sytuacji Rybę może uratować dezynfekcja od środka. Truję więc bidulki bakterie najsumienniej jak potrafią, polewając przewód pokarmowy alkoholem we wszelakiej postaci.