Konturówka, czyli znaczący rzut oka - ModaiJa

Konturówka, czyli znaczący rzut oka

Strona główna » Blog » Konturówka, czyli znaczący rzut oka

Konturówka, czyli znaczący rzut oka

Konturówka powinna być raczej ciemna. Nie oznacza to, że koniecznie smoliście czarna, znakomite efekty dają grafit, czekoladowy brąz, ciemna zieleń i granaty. Powinna być po prostu zawsze ciemniejsza od użytych cieni i matowa. Wszelkie świetliste, perłowe dodatki czynią z niej coś w rodzaju cienia służącego do rozjaśniania np. wewnętrznych kącików oczu.

Jak sama nazwa wskazuje, służy do podkreślania konturu wyznaczającego kształt oka. Ale tym kosmetykiem możemy naturę nieco poprawić, nadając oku wymarzony, migdałowy lub koci kształt. Czasem zastępuje cały makijaż oka, co bywa ryzykownym rozwiązaniem, bo podkreślenie może okazać się zbyt mocne. Konturówka nie daje ostrej kreski, jak eyeliner, raczej roztartą, miękką, a przez to nadającą oku wyrazu. W tym celu bywają kredki z gąbeczką na końcu, służącą do rozcierania kreski na dolnej i górnej powiece.

Jaką konturówkę wybrać? Jest pewien problem, który spędza sen z powiek ich producentom. Otóż konturówka powinna być na tyle miękka, aby nie drażnić i nie rozciągać delikatnej skóry powiek. Niestety, im bardziej jest miękka, tym mniej trwała. Problem jest też w utrzymywaniu dostatecznie ostrego zakończenia sztyftu i prawidłowego zaostrzenia. Kto lubi tradycyjne kredki ołówkowe, wie, że oprócz odpowiednich temperówek (bardzo ostrych) potrzebna jest w zasięgu ręki lodówka, by przedtem chłodem utwardzić nieco kosmetyk. Dobra konturówka musi się więc mieścić między przyjazną dla oka miękkością a praktyczną twardością.

Pewnym rozwiązaniem tego problemu są kredki automatyczne. Nie trzeba ich nigdy temperować, a wysuwany sztyfcik, zawsze ostry, pozwala na precyzyjne i łatwe wykonanie kreski, nawet na wewnętrznej części powieki. W dodatku nie złamie się, bo wysuwamy tylko tyle, ile potrzeba. Wtedy tylko od jej jakości, do pewnego stopnia wyznaczanej ceną zależy trwałość. Można także wybrać konturówkę wodoodporną, czyli przydatną na deszcz, rzęsiste łzy i kąpiel w morzu. Niektóre z nich mają konsystencję żelu i trzeba kilka chwil poczekać, aby utrwaliły się na skórze. Kto lubi malować wewnętrzne części powieki, niech zada sobie trudu i znajdzie odpowiednią do tego kredkę, która jest wyjątkowo delikatna i antyalergiczna. W tym miejscu oka nie ściera się i nie rozmazuje, może być bardzo miękka. Mogą jej, jak zapewniają producenci używać wrażliwcy i osoby noszące szkła kontaktowe.

Jedna z firm proponuje od niedawna konturówkę w żelu, zamkniętą w sporym, szczelnym słoiczku i w wielu pięknych kolorach. Konsystencja może budzić wątpliwości, które znikają po chwili, gdy zobaczymy, że ta „maź” na skórze zamienia się w coś w rodzaju pudrowej, suchej i trwałej powłoki. Producent poleca specjalne pędzelki, zakrzywione, dość twarde, ale wprawną ręką można precyzyjnie pomalować oko dotychczas używanymi „narzędziami tortur”, pamiętając, że kładziemy najpierw konturówkę, potem cienie i tylko czasem, dla większego efektu poprawiając na zakończenie.

2018-03-14T10:54:23+00:00 9 lipca 2011|Uroda|