Emilia Kubaszak

Morderstwo jest proste… dla Kobiety. Wywiad z Emilią Kubaszak

Morderstwo jest proste… dla Kobiety to nasz nowy cykl rozmów z polskimi Autorkami poczytnych kryminałów. Wszystkie łączy „żelazny zestaw pytań”, to samo wydawnictwo, nakładem którego ukazały się ich książki – Oficynka – oraz fakt, że ich powieści trafiły już na listy bestsellerów. Dziś wywiad z Emilią Kubaszak.

– Jak „słaba płeć” trafiła do świata zbrodni?

Wiodę spokojne i szczęśliwe życie prywatne, może dlatego ciemna strona mojej osobowości znajduje ujście w mrocznych powieściach ;-)

– Mówi się, że kryminał czy thriller to gatunek lekki, łatwy i przyjemny…

Trywializowanie tych gatunków wynika chyba z tego, że szybko się je czyta. Ale to, że nie męczymy się nad przejściem do następnej strony, nie musi wcale oznaczać, że to lektura niskich lotów. Wręcz przeciwnie – każdy z wymienionych gatunków może nieść za sobą głębokie przesłanie, skłaniać do refleksji. W potopie propozycji wydawniczych trzeba jedynie wyławiać perełki. Trafiamy na powieści lepsze i gorsze, ale tak bywa z produktami z bodaj każdej dziedziny życia. Wachlarz możliwości ma swoje zalety, ale i wady.

– Dla pani powieść to bardziej rozrywka, zabawa z intelektem czytelnika czy też i próba refleksji nad istotą zła?

Dobra powieść dostarcza wielu emocji. Najlepiej, gdy jednocześnie wciąga, intryguje, zadziwia i skłania do refleksji. Tyle w teorii, mam nadzieję, że dojdę do takich efektów także w praktyce

– Pani opowieści nie są krwawe czy okrutne. Wychodzi jednak kobieca natura?

Tu bym polemizowała. Może moi bohaterowie nie rzucają w siebie siekierami lub tasakami, ale potrafią równie boleśnie ranić siebie wzajemnie słowami bądź czynami. Psychiczne znęcanie się nad ofiarą daje dramatyczne efekty, które pozostają w pamięci na lata.

– Skąd czerpie pani pomysły na intrygę, zagadkę i postacie?

Koncepcja książki jest wypadkową obserwacji, własnych doświadczeń i pracy. Otaczający nas świat atakuje nas milionami bodźców, dostarcza wielu pomysłów, a życie pisze najbardziej niespodziewane scenariusze. Zadaniem pisarza jest wyłowienie spośród tego natłoku konkretnych zdarzeń, powiązanie ich i nadanie im właściwej formy.

– Zasiadając do pisania ma pani już w głowie cała intrygę czy tylko pomysł, pojedynczą scenę i rozwija akcję w trakcie pisania?

„Żar prawdy” opiera się na pomyśle, który determinuje narrację i cały przebieg wydarzeń. W przypadku tej powieści finalna scena powstała w głowie na samym początku, bo właśnie do niej prowadzi cała akcja. Z reakcji czytelników wiem, że zakończenie zaskakuje, niektórych wbija w fotel. Tak miało z założenia być, więc niezmiernie miło mi, gdy słyszę takie słowa. Z drugiej strony, posiadanie pomysłu na pierwszą i ostatnią scenę utrudnia czasem pisanie. Trzeba zapełnić środek, najlepiej czymś ciekawym, co skłoni czytelnika, by dotrwał do końca powieści ;-)

– Z bohaterami potrafi się chyba identyfikować każdy, ale czy można wczuć się w rolę przestępcy? Zrozumieć motywy? Jakie emocje to wywołuje podczas pisania?

Przestępca musi być bohaterem z krwi i kości, mieć swoje przywary i życiowe potknięcia. W przeciwnym wypadku nie będzie dla odbiorcy wiarygodny. Jeśli natomiast jest ludzki, to w jakiś sposób bliski każdemu z nas. Łatwiej wtedy zrozumieć jego naganne postępowanie. W końcu któż z nas nie błądzi, nie upada?

– Mnie osobiście łatwo przychodzi „zaplątanie” intrygi, gorzej z jej logicznym „rozplątaniem”. Zdradzi pani jakieś tajniki? Tworzy pani szkic powieści, notatki, zapisuje sceny czy idzie na żywioł?

Idę na żywioł, co chyba jest moim utrapieniem. Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w warsztatach literackich, których głównym przesłaniem było „Nie skonstruujesz dobrej intrygi, a twoja powieść będzie kiepska, jeśli nie rozpiszesz scen według planu, nie opiszesz wstępnie każdego z bohaterów i tak dalej…”. Usiadłam więc i spróbowałam. Tabelki i schematy zabijają moją kreatywność. Ale może tylko ja taka niereformowalna jestem (śmiech).

– „Żar prawdy” ma dwutorową konstrukcję, dwie główne bohaterki, wątki prezentowane są naprzemiennie… To chyba jeszcze trudniejsze? Skąd taki pomysł?’

Takiej konstrukcji i naprzemiennej narracji (pierwszo- i trzecioosobowej) wymagał pomysł, na którym „Żar prawdy” jest oparty. Z każdym rozdziałem szło mi coraz lepiej, choć cały czas musiałam się pilnować, jak dany rozdział powinien wyglądać. Praca nad książką pochłonęła mnie na tyle, że przyjemność z pisania przysłoniła pewne niedogodności.

– W powieści ogromną rolę gra chorobliwa wręcz obsesja, pojawiają się też niebezpieczne sekty. Były jakieś inspiracje?

Pewnie najlepiej zabrzmi, jeśli powiem – „Tak, niestety sama miałam tak popaprane życie”. Zresztą niektórzy znajomi czy członkowie mojej rodziny nadal patrzą na mnie z pewna dozą podejrzliwości i współczucia ;-) Niestety muszę tu Państwa rozczarować, to tylko wytwór mojej ( niektórzy dodadzą pewnie „chorej”) wyobraźni.

– Pisze pani regularnie, od-do niczym w biurze czy zrywami, czekając na natchnienie?

Najdłużej trwa u mnie wykoncypowanie zamysłu całej powieści. Czekam na natchnienie, a ono nie ma w sobie nic z regularności. Jeśli jednak zacznę pisać, to wena nie pozwala mi odejść od komputera. To nadal jest jednak poddanie się własnej wyobraźni, łapanie chwili, a nie regularna praca.

– Ma pani jakieś pisarskie nawyki? Jak Balzac, który nie mógł obejść się bez kawy czy Proust, który pisał na leżąco?

Czytałam, że Friedrich Schiller trzymał w biurku gnijące jabłka, gdyż ich zapach był dla niego źródłem inspiracji, a Demostenes golił pół głowy, by nigdzie nie wychodzić i w ten sposób koncentrować się na pracy. Na tle tych panów wypadam strasznie blado ze swoim brakiem nawyków! Może coś zmienię, w przeciwnym razie ten wywiad może okazać się moim ostatnim (śmiech).

– Plany literackie, na przyszłość? Może zmiana gatunku?

Czytać i pisać coraz więcej. W planach jest kontynuacja „Żaru prawdy”, obiecałam to rozczarowanym otwartym zakończeniem powieści czytelnikom Ale nie chciałabym się ograniczać, zmiany gatunku także nie wykluczam. Mogę jednak obiecać, że mdło nie będzie!

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

rozmawiał: Andrzej Kwaśniewski

Emilia Kubaszak – absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Kocha podróże, dobre jedzenie, beletrystykę, w tym powieści sensacyjne i kryminalne. „Żar prawdy” jest jej debiutem literackim.

Zobacz również:
Recenzja książki „Żar prawdy” w naszym serwisie
Emilia Kubaszak odpowiada na pytania w serwisie ModaiJa

Emilia Kubaszak
Emilia Kubaszak