Guzel Jachnia

Spotkanie z Guzelą Jachiną w Big Book Cafe

ROSczytani – otwarty klub literacki

oraz

CENTRUM POLSKO-ROSYJSKIEGO DIALOGU I POROZUMIENIA
oraz

BIG BOOK CAFE

zapraszają

Spotkanie #3: IDEALIŚCI PRZECIW WŁADZY

Gość specjalny: GUZEL JACHINA

Prowadzenie: AGNIESZKA SOWIŃSKA

25 WRZEŚNIA (wtorek), GODZ. 19.00

Big Book Cafe – nowe miejsce literackie / ul. Dąbrowskiego 81 / Warszawa
wstęp wolny


ROSczytani to otwarty klub literacki skierowany do entuzjastów czytania. Jego gośćmi są znakomici pisarze rosyjscy. Spotykamy się, by w niezobowiązującej atmosferze Big Book Cafe wspólnie z autorami dyskutować wokół ich przekładanych na język polski książek. Jak literatura portretuje współczesną Rosję? Jakie opowieści i gatunki pisarstwa robią dziś furorę wśród rosyjskich czytelników? Za co my, Polacy kochamy autorów i fabuły ze Wschodu? Jeśli fascynujesz się Rosją lub czujesz, że chcesz zrozumieć ją lepiej, lubisz czytać i dzielić się emocjami z lektury – klub ROSczytani jest dla Ciebie.

Każdy z uczestników spotkań otrzymuje z wyprzedzeniem informacje o autorze i jego książkach. Pierwszymi gośćmi klubu ROSczytani byli Aleksandra Marinina oraz Jewgienij Wodołazkin. Przed nami kolejne wieczory ze znakomitymi współczesnymi autorami. Wstęp na spotkania klubu jest otwarty i bezpłatny. Spotkania odbywają się z tłumaczeniem z języka rosyjskiego.

Organizatorem klubu jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, a gospodarzem spotkań – Big Book Cafe – nowe centrum literackie. Więcej o kolejnych spotkaniach otwartego klubu literackiego na www.cprdip.pl oraz www.bigbookcafe.pl.

ROSczytani – otwarty klub literacki

Spotkanie #3: IDEALIŚCI PRZECIW WŁADZY

Gość specjalny: GUZEL JACHINA

Prowadzenie: AGNIESZKA SOWIŃSKA

Guzel Jachina urodziła się w 1977 roku w Kazaniu. W 2014 roku porzuciła karierę w marketingu i skupiła się na pisaniu. Debiutancką powieść „Zulejka otwiera oczy” długo nosiła w sobie. Miała wymyślonych bohaterów, gotowe zdania, a nawet całe fragmenty książki. Brakowało jej tylko literackiego warsztatu. Zapisała się do Moskiewskiej Szkoły Kina. Tam pracowała nad scenariuszem opowieści o Zulejce. Stworzenie skryptu pozwoliło jej uporządkować fabułę, dopracować postaci, poukładać wszystko w logiczną całość. Równolegle zbierała informacje i gromadziła wspomnienia dziadków, by wiarygodnie wypełnić opowieść. Dzięki tej skrupulatnej, metodycznej pracy czytelnicy dostali do rąk jeden z najbardziej spektakularnych literackich debiutów ostatnich lat w Rosji.

Guzel Jachnia
Guzel Jachina

Akcja powieści, zamknięta w ramach lat 1930-1946, rozpoczyna się w momencie, kiedy bolszewickie władze przystępują do tak zwanego rozkułaczania chłopów. Bohaterka utworu, Tatarka Zulejka, w jednej chwili traci wszystko – gospodarstwo, ognisko domowe, męża. Deportowana wraz z tysiącami innych na Syberię doświadcza wielu dramatycznych wydarzeń, w okrutnych warunkach walczy o przeżycie własne i urodzonego już na zesłaniu syna. Paradoksalnie, w koszmarnej rzeczywistości otwierają się jej oczy na wiele nieznanych dotąd spraw, zyskuje nową, wyrazistą osobowość.

Zulejka otwiera oczy” wydana została w Moskwie w 2015 roku, odnosząc ogromny sukces czytelniczy oraz zdobywając prestiżowe nagrody „Bolszoj Kinigi” i „Jasnoj Polany”. Została przełożona na kilka języków m.in. czeski, niemiecki, niderlandzki i włoski. W Polsce ukazała się w ubiegłym roku nakładem Noir Sur Blanc.

O KSIĄŻCE

Pawel Basinski, rosyjski pisarz i literaturoznawca o książce: „Zulejka otwiera oczy”

Ta książka jest o kobiecie, o Tatarach, o NKWD, o islamie, o chrześcijaństwie i pogaństwie, o wsi i mieście, o Kazaniu i Syberii, o dorosłych i dzieciach. Ale przede wszystkim o kobiecie. Ta książka wciąga jak wir, od pierwszych stron.

Z wieloma bohaterami autorka rozprawia się ostro, w kilku linijkach, kursywą, opowiadając ich życie, jak coś zwykłego, mało interesującego. Wycina ich jak gałęzie na drzewie, żeby nie zasłaniali całości obrazu. Jej sposób pisania jest twardy i ostry.

(Przeczytaj cały artykuł)

O WARSZTACIE PISARSKIM

Fragmenty wywiadu z Guzelą Jachiną

Przyznała Pani, że przez trzy lata wykluwał się pomysł na powieść, ale nic nie wychodziło – i w rezultacie trzeba było zacząć od scenariusza. Czy pamięta Pani moment, kiedy zrozumiała, że się udało?

Kiedy skończyłam scenariusz, pojawiło się uczucie: oto i ona: skończona historia. Początkowo wychodziło coś ogromnego, nieskończonego, dosyć chaotycznego. I z tym nie mogłam sobie poradzić. Dopiero kiedy skończyłam scenariusz, zrozumiałam jaka powstała historia, jakie występują w niej postaci i wątki, gdzie się przecinają, a gdzie rozchodzą, gdzie są punkty osobliwe. Finał do którego wszystko dąży, stał się zrozumiały. Prawdą jest, że scenariusz ma zupełnie inne zakończenie, którego niestety do powieści nie udało się przenieść. To była długa scena, około 30 min., w której syn Zulejki – Juzuf będąc już starszym człowiekiem wraca do miejsca gdzie spędził dzieciństwo.

Skąd u Pani taka dokładna wiedza o życiu w tamtych czasach. To wspomnienia z dzieciństwa, czy może literatura etnologiczna?

Dom babci i dziadka był w granicach Kazania, ale był wiejskim domem. Z własnym sadem, ogrodem, banią, z dużym gospodarstwem – kurami, psem, koniem, pięcioma jabłoniami, które owocowały każda w swoim czasie – od połowy lata, aż do późnej jesieni. I życie tam płynęło miarowo, wiejsko – przypominałam to sobie i opisywałam.

A podział na męskie i żeńskie połowy w domu też były?

Nie-nie, tego oczywiście nie było, podział na męskie i żeńskie części zaniknął jeszcze przed wojną. Ja opowiadam o detalach, zwyczajach: nie następować na próg, wchodząc do domu, nie stać u wejścia, tylko od razu wejść, zaraz po powrocie do domu zajrzeć do pieca, nie chwytać chleba lewą ręką, nie zaczynać jeść, dopóki starszy nie skończy.

W powieści opisany jest dom babci i dziadka?

Nie całkiem, ale jest bardzo podobny. Oprócz tego w dzieciństwie często bywałam w innych tatarskich wioskach. Przed tym jak zaczęłam pisać powieść, oczywiście, przejrzałam literaturę naukową – w tym także o semantyce tatarskiego domu, ale w zasadzie większość opisanych tam rzeczy była mi już znana.

Jak długo pisała Pani powieść?

Osiem miesięcy. Kiedy masz gotową historię, o której myślisz dwa lata, jest to możliwe. Pisałam całymi dniami, od dziewiątej do trzeciej-czwartej w nocy. Jeden dzień był kluczowy: opisałam całą historię doktora Lejbe i jego chorobę. Usiadłam o ósmej rano, a od biurka odeszłam o jedenastej wieczorem.

Przeczytaj cały wywiad