Różowa czapeczka recenzja

„Różowa czapeczka” Andrew Joynera, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka to pozycja ze wszech miar niezwykła. Na pierwszy rzut oka wygląda na powiastkę dla dzieci. Duże rysunki i krótkie teksty. Na pozór zabawna – traktuje o rzeczach wyjątkowo poważnych. Dedykowana wszystkim dziewczynom (starszym i młodszym), które idą do przodu.

Czas przejść do sedna i wyjaśnić te pozorne sprzeczności. Ta niezwykła pozycja upamiętnia Marsze Kobiet z 2017 roku, których symbolem były własnie różowe czapki (w Polsce akurat czarne parasole, ale o tym poniżej)..A swobodna kreska i taka, a nie inna, rysunkowa forma to zasługa jej autora, Andrew Joyner’a, australijskiego ilustratora i autora książek dla dzieci.

Warto przy tej okazji powrócić do przeszłości i przypomnieć sobie historię. Owego pamiętnego roku kobiety manifestowały w kilkudziesięciu krajach, w kilkuset miastach na całym świecie – w geście poparcia dla słynnego Marszu Kobiet na Waszyngton. W USA był to jeden z największych marszów we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie jeden z największych protestów kobiecych w skali globalnej. W Los Angeles Marsz Kobiet był największym zgromadzeniem publicznym od 30 lat. W Nowym Jorku w pochodzie szło, zdaniem organizatorów, do 500 tys. osób. Protesty kobiet odbyły się w największych miastach USA i, jak się szacuje, wzięło w nich udział aż 1,5 – 2 mln osób. Uczestnicy – bo do kobiet dołączyli i popierający ich Panowie – demonstrowali w obronie różnorodności, równości i praw kobiet. Wartości, które zdaniem protestujących, miały być zagrożone za czasów prezydentury Donalda Trumpa. Maszerujący na Biały Dom mieli na głowach różowe czapki z kocimi uszami, które stały się symbolem walki z mizoginizmem Trumpa. W geście poparcia podobne marsze urządzono w 20 innych krajach!

Także w Polsce mieliśmy swoje Czarne Marsze, zwane również Czarnymi protestami czy Czarną Środą. U nas ubrane na czarno kobiety szły w deszczu (taki klimat) pod czarnymi parasolkami. Tu owe parasolki stały się naszym, rodzimym symbolem walki o prawa kobiet.„Wychodzimy na ulice, bo nie składamy parasolek. Wychodzimy, bo nie odpuszczamy. Wychodzimy, bo walka nadal trwa (…)” – mówiły organizatorki protestów z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Tysiące kobiet w kilkuset miastach w Polsce, w małych miejscowościach i poza granicami kraju protestowało przeciwko planom utrudnienia dostępu do aborcji

„Różowa czapeczka” to pokłon w stronę wszystkich tych odważnych, walczących o swoje prawa kobiet. Co sympatyczne – nie jest to hołd składany na kolanach, w nadętym, rocznicowo-akademickim stylu, ale w formie krótkiej, uroczej opowiastki o realnej i materialnej tytułowej różowej czapeczce. Wydzierganej przez starszą panią, którą to czapeczkę czekają jednak różne zabawne przygody. A to zabiera ją psotny kociak, podmuch silnego wiatru, ktoś zmienia ją w przytulny śpiworek, na końcu zaś trafia w ręce młodej dziewczyny. Dziewczyny, która idzie na marsz równości kobiet.

„Różowe czapki, czarne parasolki… Zawsze chodzi o prawa kobiet” – czytamy na okładce. Warto o tym pamiętać, szczególnie w kontekście zbliżającego się wielkimi krokami Dnia Kobiet.

Andrzej Kwaśniewski

Zobacz również: wszystko o książce „Różowa czapeczka” w naszym serwisie

Andrew Joyner
Różowa czapeczka
Kategoria: Dla dzieci i młodzieży
Tytuł oryginału: The Pink Hat
Data wydania: 01.03.2018
Format: 229mm x 254mm
Liczba stron: 32
Cena detaliczna: 29,90 zł
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Różowa czapeczka recenzja