Recenzja książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”

Recenzja książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”

„Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”. Lepszego tytułu ze świecą szukać. Posiłkując się słownikiem internetowym to taki literacki clickbait. Temat żywy, kontrowersyjny i na czasie. Czy poza tytułem książka jest równie intrygująca? Przekonajmy się.

Od premiery „Sodoma…” Frédérica Martela ukazała się w 14 językach (planowane są kolejne edycje) i natychmiast trafiła na listę bestsellerów New York Timesa oraz pojawiła się na 1 miejscu list bestsellerów we Francji, Anglii, Irlandii, Australii, Belgii, Szwajcarii, Portugalii, Holandii, Kanadzie. Jest też jedną z najczęściej kupowanych książek we Włoszech. Co niezwykle istotne jej premiera zbiegła się w czasie z synodem biskupów w sprawie pedofilii w Kościele. Omawiały ją największe tytuły medialne i rzesze ekspertów.

Pierwsza taka książka

Nigdy dotąd nie trafiła bowiem na półki księgarskie książka tego formatu. Kilkudziesięciu kardynałów oraz setki biskupów i księży zgodziło się rozmawiać z francuskim socjologiem i pisarzem Fredericem Martelem. Wśród nich znaleźli się zdeklarowani homoseksualiści, którzy odsłonili przed nim świat wielkiej szafy, z której – niczym przysłowiowe trupy – wypadali księża geje. Wśród nich było 41 kardynałów, 52 biskupów i monsigniorów, 45 nuncjuszów apostolskich i zagranicznych ambasadorów oraz ponad 200 księży i seminarzystów. To dzięki nim

Autor poznał pilnie strzeżone tajemnice Watykanu. „Sodoma…” to także opowieść o podwójnym życiu Kościoła – tytułowej hipokryzji. I władzy kościelnych hierarchów, która wpływa na funkcjonowanie całego Kościoła. Ta książka pozwala lepiej zrozumieć, w jaki sposób kręci się ta cała instytucja zwana kościołem katolickim (bardzo proszę od razu nie mylić instytucji z wiarą!). Sam Martel mówi w wywiadzie dla Gazety Wyborczej: „Dziś, po czterech latach pracy, mogę powiedzieć, że homoseksualizm jest kluczem, który pozwala zrozumieć pontyfikaty Jana Pawła II, Benedykta XVI i być może Pawła VI oraz papieża Franciszka”.

Sodoma…” to próba odpowiedzi na mnóstwo intrygujących całe społeczeństwa pytań. Dlaczego homoseksualni księża są zarazem największymi homofobami? Dlaczego ukrywają w swoim gronie prawdziwych seksualnych przestępców? Dlaczego tak bardzo zależało im i zależy nadal na zachowaniu w Kościele konserwatywnego status quo? Szukając odpowiedzi na te pytania Martel wykonał tytaniczną pracę. Przez cztery lata prowadził socjologiczno-literackie śledztwo w trzydziestu krajach, rozmawiając z gigantyczną liczbą duchownych. Imponującą ich liczbę oraz całe zespoły researcher’ów, które pomagały Martelowi w śledztwie znajdziecie Państwo na stronie http://fredericmartel.com/team-researchers-and-thanks-lequipe-de-sodoma-et-les-remerciements/.  Frédéric Martel w swojej pracy opierał się także na źródłach archiwalnych, raporcie trzech kardynałów, który przedstawiony został papieżowi Benedyktowi XVI, raportach policyjnych, wyrokach sądów, dokumentach CIA i Departamentu Stanu.

Watykan ociekający seksem

„Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” to książka pełna bezpośrednich, dosłownych opisów przypadków homoseksualizmu, pedofilii, łamania wszelkich zasad, hipokryzji i monstrualnej władzy kościoła. I nie, nie jest to pustosłowie dominujące chociażby w internetowych dyskusjach, typu „a w tym kościele to same pedofile, panie„. W tym przypadku, na każdej stronie konkretny duchowny przytacza konkretne historie ze swojego życia, bez owijania w bawełnę. Przykład? Oto kilka cytatów z rozmów z Francesco Mangiacapra, żigolakiem pracującym pod swoim nazwiskiem, z odkrytą twarzą.

„Ksiądz to klient idealny. Jest lojalny i dobrze płaci. Gdybym mógł, pracowałbym tylko dla księży.”

„(…) Jedni czują się nieomylni, czują, że mają silną pozycję. Ci są aroganccy i skąpi. Tak bardzo stłumili swoje pożądanie, że tracą zmysł moralny, człowieczeństwo, myślą, że są ponad prawem. Nie boją się nawet AIDS!”

Inny eskort (osoba do towarzystwa), imigrant opowiada: „(…) Wolę księży. Kiedy jedziemy do Watykanu, to świetnie nam płacą są bogaci.” „Ten, kto pojedzie do Watykanu i złapie tam grubą rybę, zarobi dużo więcej.”

Swoistym podsumowaniem niech będzie fragment recenzji jednego z najbardziej szanowanych historyków Kościoła, profesora Uniwersytetu Oxfordzkiego Diarmaida MacCullocha zamieszczony w The Times:  „Prostytuujący się chłopcy uznający księży za idealnych klientów; kardynałowie z sadomasochistycznymi upodobaniami; arcybiskupi wydający miliony na kampanie przeciwko małżeństwom jednopłciowym, jednocześnie prowadzący dyskretne homoseksualne życie, a czasami trwający w długoletnich związkach; śliskie spojrzenia pod kłębowiskiem nagich męskich ciał na suficie kaplicy Sykstyńskiej: książka Martela uderza do głowy. Niektórzy uznają „Sodomę” za szokujące wyzwanie dla swojej wiary, ale każdy, kto dobrze życzy Kościołowi katolickiemu powinien poważnie potraktować przesłanie tej książki”.

Bezczelni hipokryci i władcy świata

Dla mnie najbardziej oburzająca jest bijąca z tej książki, i to bijąca prosto w twarz, hipokryzja i władza. Oczywiście, oprócz pedofilii, która powinna być karana z całą surowością. Ci sami ludzie, którzy codziennie, na całym globie, całym społeczeństwom zakazują seksu przedmałżeńskiego, używania środków antykoncepcyjnych, odmawiają prawa do rozwodu, linczują niemal wszystko, co wiąże się z naturalną seksualnością człowieka, sami uprawiają dziki seks nie tylko w rzymskich i neapolitańskich domach schadzek, ale i wręcz w budynku dawnej inkwizycji (siedziba Kongregacji Nauki Wiary!). I nie jest to jedynie problem zwichrowanych psychicznie jednostek z prowincji, ale i najwyższych hierarchów kościoła! Tych „pasterzy„, którzy powinni dawać przykład prowadząc swoje stado owieczek… No właśnie, dokąd oni wiodą te owieczki? Na zatracenie?

Równie ohydna, obraźliwa wręcz jest dla mnie władza spoczywająca w rękach tych hipokrytów, nierzadko pospolitych przestępców. Wladza bazująca na kulturze sekretu i podziale „my-oni”. My to kler, nam wolno, naszych chronimy za wszelką cenę. Oni to cała reszta świata. Baranki, które mają słuchać, wypełniać co do joty rozkazy i kroczyć w wytyczonym kierunku. Władza umożliwiająca bezkarne uprawianie tych ohydnych praktyk, zapewniająca poczucie bezpieczeństwa, bo my jesteśmy ponad prawem, a nad nami tylko bóg. Władza, która zapewnia, nierzadko komfortowy, parasol ochronny tym, którzy „zbłądzili„. Bo przecież duchowny nie może popełnić przestępstwa, może co najwyżej zbłądzić.

„Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” ma już rzecz jasna mnóstwo zagorzałych, fanatycznych nieraz zwolenników i przeciwników. Do oczywistych „za i przeciw” typu wiara kontra ateizm, ciało-umysł-duch, tolerancja i nietolerancja, dochodzą wątki prywatne. Wielu podnosi kwestię, iż autor otwarcie przyznaje się do swojego homoseksualizmu. Dla jednych to dowód na jego obiektywizm, dla innych wręcz przeciwnie. Jedni zarzucają publikację kłamstw, inni – niedopowiedzenia. Gdzie leży prawda? Przekonajcie się sami.

Uwaga: książka ma również ostre wątki polskie i nie chodzi tu tylko o Papieża-Polaka.

Andrzej Kwaśniewski

Recenzja książki „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”