Ostatni policjant Recenzja

with Brak komentarzy

Czy poszedłbyś do pracy, gdybyś wiedział, że za pół roku wszyscy zginą? Przed takim właśnie dylematem staje cała ludzkość, nie tylko główny bohater „Ostatniego policjanta”, powieści Bena H. Wintersa będącej połączeniem kryminału noir z preapokaliptyczną powieścią z gatunku science-fiction.

Do naszej planety zbliża się przeogromna asteroida. Katastrofa jest nieunikniona i już wiadomo, że homo sapiens zniknie z powierzchni Ziemi. Ja nie wiem, co bym zrobił w takiej sytuacji. Może usiadł wygodnie w miękkim fotelu, w zaciszu kominka z trzaskającymi polanami, zaparzył kawę i sięgnął po taką właśnie, niezwykłą opowieść?  Amerykanie (powieść dzieje się w Stanach Zjednoczonych) reagują histerycznie, irracjonalnie, albo zgoła normalnie, jakby nic się nie działo. Popełniają samobójstwa na wszelkie możliwe sposoby, rzucają pracę i oddają się swojemu hobby albo realizują marzenia z dzieciństwa, przestają płacić kredyty, narkotyzują się, upijają, zwracają ku Bogu i wpadają w religijno-duchową ekstazę, porządni dotąd obywatele nagminnie łamią prawo, bo co też im może grozić gorszego od globalnego unicestwienia.

Jednego z takich – ostatnich – dni detektyw Hank Palace zostaje przydzielony do kolejnej sprawy. Znaleziono zwłoki mężczyzny z paskiem zaczepionym o klamkę drzwi toalety na szyi. Nic niezwykłego, odebranie sobie życia to w tych czasach niemalże norma. Zamykamy sprawę i wracamy do swoich zajęć, prawda? Czy jednak aby na pewno było to samobójstwo?

Hank widzi w tym coś więcej. Wbrew wszystkiemu, wszystkim okolicznościom, dowodom i też wbrew wszystkim, których na swej drodze spotyka, decyduje się prowadzić śledztwo. Do samego końca – śledztwa albo ludzkości. I tu mamy rasowy kryminał, z misternie plecioną intrygą, przeplatającymi się wątkami plączącymi tropy, z wyrazistymi bohaterami i wciągającą po ostatnią stronę fabułą.

Ale jest też druga strona medalu. Apokaliptyczna wizja świata na skraju jego zagłady. Żywy i przejmujący obraz upadku cywilizacji. Sylwetek i charakterów ludzkich, zachowań, jakie przyjmujemy w sytuacjach ekstremalnych. To połączenie kryminału, fantastyki, powieści psychologicznej, mieszanka wydawałoby się wybuchowa, wbrew pozorom daje niesamowite efekty. Powieść jest oryginalna, a przy tym świetnie i lekko się czyta. Jest powiewem świeżości na „kryminalnym” rynku wydawniczy, Przynajmniej ja jestem „na tak”.

Jedyne co martwi po lekturze tej powieści – fakt, iż „Ostatni policjant” to pierwszy tom trylogii. A zatem znowu przyjdzie czekać z wytęsknieniem na kolejne tomy…

Andrzej Kwaśniewski

Zobacz również:

O książce

Konkurs z książką „Ostatni policjant” – już wkrótce! Szukaj w dziale KONKURSY

Ben H. Winters „Ostatni policjant” 

Wydawnictwo RM www.rm.com.pl

Wybierz swój profil, aby skomentować: