Nuselski punk

Punk’s not dead! Ma się dobrze i żyje w Pradze!

Czy wyobrażacie sobie połączenie „Big Lebowskiego”, serialu „Sąsiedzi” i „Gangu Olsena”? W dodatku opowiedziane Grzesiukowo-Hrabalowym językiem? Zbyt piękne, by było prawdziwe? W książce „Nuselski Punk”, którą Prószyński i S-ka wyda 22 sierpnia, wszystko jest możliwe!

Nusle to dzielnica Pragi zamieszkiwana przez ludzi, o których powiedzieć, że są nieporadni życiowo, to nic nie powiedzieć. W każdym razie fantazji im nie brakuje, dlatego często wpadają na „dość adrenalinowe pomysły”, jak choćby:

– ściganie się po lodowym torze na rolkach:
Na pierwszym zakręcie poleciał na pysk. Wpadł na bandę. Nawet z dwudziestu metrów dało się usłyszeć bolesny jęk. Chwilę leżał. Potem wstał i jechał dalej. Tych dziesięć minut było mocno stereotypowych. (…) zapoznawał się z każdym metrem bandy.

– samodzielne naprawianie starego fiata 1500:
Wszystko miał przemyślane. Uważał, że najpierw musi zdjąć maskę, taki zardzewiały dekiel, pod którym jest silnik. Gdy odkręcił ostatnią śrubę, strzeliły sprężyny. Trzy godzinki w śpiączce. O mało mu to nie urwało głowy.

– łapanie się ostatniego wagonu metra, by szybciej przejechać rowerem przez tunel:
Trawa zleciał między szyny i zapierdalał za ostatnim wagonem. Widział jego tylne, czerwone światła. W gębie żarzył mu się czerwony ogarek skręta.

– zorganizowanie imprezy dla funkcjonariuszy wydziału antynarkotykowego i poczęstowanie ich biszkoptami (skład: THC, heroina, mąka pszenna) bez żadnych konsekwencji:
– Wszyscy podobno mieli kaca przez trzy dni. Strasznie sobie to chwalił. Że impreza udała się. Tylko że już nigdy nie będzie pić śliwowicy.
– Matoušek myśli, że go zwaliła śliwka?
Koráb dopił piwo.
– Tak. No bo to wydział antynarkotykowy. Oni tego nie biorą. Oni to rekwirują. Więc gówno wiedzą, jak to jest być napakowanym. Mamy szczęście.

Autor książki, przetłumaczonej przez Krzysztofa Rejmera, skrywa się pod pseudonimem Green Scum i twierdzi, że wszystkie historie są prawdziwe – przydarzyły się jemu bądź jego przyjaciołom. Podobnie jak opisywani bohaterowie sam żyje na Nuslach „na przemian pod dachem i na ulicy”. Tak czy siak bardzo polecamy tę książkę – ból brzucha ze śmiechu gwarantowany!

Od Wydawcy książki Nuselski punk:

Historie i historyjki o ludziach z praskich nizin to mistrzowskie skrzyżowanie prozy Grzesiuka, Haszka i Hrabala. Green Scum zna ten świat z pierwszej ręki, bo sam żyje na Nuslach „na przemian pod dachem i na ulicy”.

Nusle to ciesząca się nie najlepszą sławą proletariacko-romska dzielnica w Pradze. To miejsce, w którym nic nie jest proporcjonalne, wszystko od czapy. Miejscowi mają mnóstwo świetnych pomysłów, których, nie wiedzieć czemu, nie rozumie świat. Bo też cóż może być złego w tym, że np. ktoś skróci sobie drogę, jadąc rowerem przez tunel za wagonami metra?

Tutejsi ludzie starają się jakoś przetrwać, mieć na chleb i na piwo w miejscowej gospodzie. Ich opowieści autor, pisarz i bloger ukrywający się pod pseudonimem Green Scum, zna z pierwszej ręki, bo jak sam o sobie mówi, żyje na przemian pod dachem i na ulicy: Większość tych historyjek przeżyłem sam albo wydarzyły się one moim przyjaciołom. Są to historie wprawdzie na pierwszy rzut oka humorystyczne, ale kryje się za nimi smutek, bo zwyczajny człowiek, taki któremu nic nie wychodzi, zbyt wesołego życia nie ma.

Język, którym mówią bohaterowie książki nie jest językiem wzniosłej literatury. To język, jaki można usłyszeć w czeskich gospodach, bogaty leksykalnie, pełen swoistego czarnego humoru, ale też lapidarny, zdolny w krótkich słowach, chropowatych frazach, zdrobnieniach i skrótach oddać skomplikowane niuanse rzeczywistości.

„Nuselski punk” to współczesna czeska literatura w najlepszym wydaniu.

Green Scum Nuselski punk
Kategoria: Literatura światowa
Tytuł oryginału: Nuselskej punk
Data wydania: 22.08.2019
Format: 130mm x 201mm
Liczba stron: 328
Cena detaliczna: 39,99 zł
Oprawa: twarda
Tłumaczenie: Krzysztof Rejmer