Miłość i inne deliria

Miłość i inne deliria – recenzja

„Miłość i inne deliria”. Wstrząsający, powiedzmy to już na wstępie, reportaż literacki Miki Dunin, którego bohaterkami są kobiety uzależnione od alkoholu, dręczone przeżywaniem skrajnych uczuć, dławione przez strach przed tymi uczuciami.

Kobieta+alkohol+seks=katastrofa. Miłość, wciągający nałów (czy to aby na pewno jest miłość), toksyczne związki podlane alkoholem, pustka i cierpienie. Z czasem wielki, uduchowiony wzlot prowadzi do upadku na samo dno piekła.

Bohaterki tego reportaży zdobyły się na odwagę, by o tym wszystkim opowiedzieć. Nawet więcej – wyznają to, do czego nie przyznały się nawet psychoterapeutom. Prostym, mocnym słowami, ale i niezwykle barwnym językiem.

Opowiedziane w tej książce historie trzech kobiet – Inga, Lila i Milena –  łączy jedno: wspólne doświadczenie, nabyte podczas przechodzenia przez kolejne etapy życia pod wpływem alkoholu, zamroczenia miłosną i seksualną obsesją. Analizują i pokazują spustoszenie, jakie same sobie uczyniły we wszystkich sferach życia i relacjach z bliskimi.

Na szczęście, nie jest to kolejna niepotrzebnie dołująca i stresująca książka o alkoholowym upadku. Owszem, są tu mocno zarysowane opisy skrajnego upodlenia 0 emocjonalnego i alkoholowego. Ale też pomaga refleksyjnie przyjrzeć się i swoim własnym demonom (któż z nas nie ma w sobie jakiegoś demona?) i z bezpiecznej odległości ocenić, dokąd zmierzamy, jakimi drogami przemierzamy własne życie.

„Miłość i inne deliria” pokazuje też, że po osiągnięciu granicy, pod osiągnięciu dna można się od niego odbić, stanąć na nogach, otrząsnąć z zamroczenia i zacząć powoli życie od nowa.

Poruszająca, prawdziwa opowieść, na jakże aktualny i ciężki temat.

aka

Zobacz również: o książce Miłość i inne deliria w naszym serwisie

Miłość i inne deliria