Marek Kaczkowski GRA O TRON

Wieczni demiurdzy walk o trony,
tytani intryg i podbojów,
królów strącają i korony,
by wzrastać w czasie niepokoju.
Jak tu się chronić, ustrzec szkody,
gdy nową grę wszczynają rody?

Bezwzględni i wytrwali w drodze
po wszelką władzę Siedmiu Królestw,
długi z nawiązką płacą srodze,
choć w ludzkim się taplają mule.
Siła bliźniaczką jest słabości,
gdy nie znasz miary w okrutności.

Lodowych twierdz budowniczowie,

wierni strażnicy dawnych mocy,

giną od ostrzy kutych w zmowie,

gdy tylko ruszą się z Północy.
Na nic im honor i zwycięstwa
w świecie, gdzie podłość szydzi z męstwa.

Smutni dziedzice smoczych królów
głowy chcą podnieść z lat niebytu
mszcząc się za lata zdrad i bólu,
odzyskać honor, kraj i tytuł.
Kim są? Kim być chcą? A kim będą?
Rzeczywistością czy legendą?

Niegodni królewskiego spadku,

gdy stają brat naprzeciw brata.

Przez grzech wiedzeni do upadku

sodomita i apostata.

Niech umrze na królestwa progu,

kto w pomoc wzywał obcych bogów.

Letni rycerze kwiatu róży
niczym herosi z dawnych baśni.
Marną im przyszłość życie wróży,
namiastką turniejowych waśni.
I na nic żyzne ich krainy,
kiedy już wieją wichry Zimy.

Odcięci w twierdzy niedostępnej,
bezpieczni, syci i przezorni,
wielkiej rozgrywce obojętni,
by wziąć w niej udział, zbyt oporni. 

Muszą, nie pragnąc własnych wieńców,
być gry przedmiotem dla zwycięzców.

Głodni podboju i grabienia,
odważni władcy Wysp Żelaznych,
nienasyceni w swych pragnieniach,
dla innych rodów tak nieważni.
Nie wzrosną, póki nie zmądrzeją,
i nic nie zbiorą, bo nie sieją.

Opłakujący śmierć swej siostry
ród dwóch tak bardzo różnych braci
nie ma na krzywdę recept prostych
‒ pomścić, zapomnieć czy przebaczyć?
Inaczej dają zadość płaczom,
lecz obaj przez to życie stracą.

Jeszcze postaci w drugim planie,
‒ eunuch, lord, septon czy maester,
dbają, by raz puszczony kamień
do gry wciąż nową stwarzał przestrzeń.
Skrzętnie mieszają w walkach możnych,
twardzi, ambitni, lecz ostrożni.

Honor, strach, zemsta, nieśmiertelność,
władza i żądza, gniew, chęć zysku
‒ wtłaczają jakiś sens w codzienność,
choć kończą na pobojowisku.
Bieg świata zmienia łotr i heros
dzisiaj, tu, obok nas… w Westeros!