Strona główna » Blog » Karykaturalna wizja wchłonięcia mężczyzn przez żeński pierwiastek

Karykaturalna wizja wchłonięcia mężczyzn przez żeński pierwiastek

26 października do kin wejdzie kolejna niezwykła, niezależna polska produkcję  –  film„Trzy siostry T” w reżyserii Macieja Kowalewskiego. Wyjątkowość filmu zaczyna się od scenariusza stworzonego na podstawie sztuki teatralnej „Trzy siostrzyczki Trupki” autorstwa również Macieja Kowalewskiego , poprzez zastosowanie turpizmu jako środka wyrazu aż do znakomitego , odważnego aktorstwa: Ewy Szykulskiej, Rafała Mohra, Bogusławy Schubert i Małgorzaty Rożniatowskiej. W filmie pojawiają się także: Izabela Kuna, Janusz Chabior, Remigiusz Grzela, Łukasz Simlat.

Reżyser, który debiutuje filmem „Trzy siostry T” ma na swoim koncie ponad 20 dramatów wystawianych w Polsce i za granicą. W latach 2003-2006 Maciej Kowalewski był autorem, reżyserem i producentem trzech spektakli: „Poczekalnia“, „Miss HIV“ i „Bomby“. „Bomba“ została okrzyknięta największym niezależnym wydarzeniem w Polsce. Wystąpiła tam czołówka polskich aktorów.

O filmie mówi reżyser Maciej Kowalewski:

„W 2006 roku w jednym z polskich nadmorskich miast wydarzyła się potworna zbrodnia. Młody mężczyzna, jego matka i dwie ciotki mieszkali od lat w jednym mieszkaniu, z którego ów młody mężczyzna nigdy nie wychodził. Wyobraziłem sobie, co mogło dziać się we wnętrzu tego mieszkania i w głowach bohaterów. Tak napisałem sztukę teatralną, na której oparłem scenariusz do filmu “Trzy siostry T”. O rodzinnych zbrodniach słychać jest aż nadto często, natomiast bardzo rzadko słychać, co dzieje się za ścianami tych domów przed tragedią. Lepiej nie nadstawiać uszu, w naszym domu przecież wszystko jest ok. To świat jest coraz bardziej zdegenerowany, my jesteśmy normalni. Kiedy Bóg wypowiadał “Niech się stanie”, była to pewnie najboleśniejsza i najbardziej dramatyczna decyzja przekraczająca nawet Boską wyobraźnię. Bóg się rozpada i powołuje się na nowo do życia, aby przez neony, w niekończącym się Kole Samsary w niewyobrażalnych mękach doskonalić się, by znów stać się Bogiem, by wyzwolić wszystkich od cierpienia, by stać się Jednym, Doskonałym, by znów się rozpaść i poprzez ocean niekończącego się cierpienia…, itd. Całkiem prawdopodobna wizja. Mnie ona przekonuje. Można sobie wyobrazić, że “Trzy siostry T” pokazują skromny wycinek tego procesu w najgorszej jego fazie. Film jest wielowarstwowy. Dzieje się naprawdę albo dzieje się tylko w głowach bohaterów. Bohaterowie są ludźmi z krwi i kości lub duchami zamieszkującymi opustoszały dom. Film ten nie boi się kreacji i jest kreacją, a nawet punkową kreacją, aby dać szansę widzowi poczuć pełnię okrucieństwa, jakim raczy nas życie lub tę straszną pełnię, jaką generują nasze umysły pod postacią demonów cierpienia. Nie ukrywam przed widzem tej kreacji, aby mógł tym łatwiej uświadomić sobie, że nie tylko film, ale i ludzkie życie jest kreacją.

Tylko czy warto przez eony przechodzić ocean gówna, aby jeden Robert mógł wyjść z mieszkania czy też ze swojego umysłu i pojechać do Londynu, by Koło Samsary po raz kolejny zbliżyło nas do doskonałości?

Wszakże Robert nie przerywa koła narodzin i śmierci, przyczyny i skutku. Nasz świat wciąż i wciąż się degeneruje w dążeniu do doskonałości. Najukochansi wokoło mnie, moi rodzice, ja ulegamy degradacji w imię wyższego celu? Jesteśmy nawozem tej Doskonałości, która po niezmierzonym czasie znów powie: “Niech się stanie” i znów przyjdzie nam mierzyć się z demonami, znów przyjdzie nam cierpieć. Jedyną nadzieją pozostaje fakt, że nas jak i tego filmu tak naprawdę nie ma.

Chociaż, jeśli spojrzeć na ten film bez specjalnego myślenia, to może on się wydawać bardzo zabawny, a wtedy nadzieja i sens powracają.

Myślę, że “Trzy siostry T” to film wielowarstwowy z bogatymi i rozbuchanymi w swojej składni dialogami, doprowadzający wręcz do bolesnej karykatury wizję wchłonięcia mężczyzn przez żeński pierwiastek. Zdaję sobie sprawę, że film może budzić skrajne uczucia. Taki film chciałem zrobić. Wyszedłem od prawdziwego, bardzo tragicznego faktu, ale reszta jest czystą konfabulacją, moją wizją natury człowieka w specyficznym miejscu wewnętrznej walki z własnymi demonami.”

Ewa_Szykulska

Ewa Szykulska

2018-03-14T09:22:49+00:0014 sierpnia 2012|Kultura|