Happy Man

Jak facet testował feromony…

Od razu przyznaję: z pewną taką nieśmiałością podchodzę do takich „wynalazków”, jak feromony, afrodyzjaki, cudowne diety czy pigułki mocy. Ale cóż było robić, wiecznie tylko Panie i Panie na ModaiJa, aż w końcu Panie postanowiły przetestować Pana. Dokładniej, zrobić ze mnie królika doświadczalnego i przetestować na mnie działanie męskich feromonów!

Zamówiły preparat PHEROMAX Men na feromony.pl i kazały testować. Oto historia o tym, jak pewien zwyczajny, przeciętny i z twarzy podobny tak bardziej do nikogo facet przez kilka dni używał feromonów i co z tego wynikło.

Zacznijmy od tego, że PHEROMAX to bardzo silne, nadzwyczajnie stężone feromony. Zdaniem ekspertów, to zdecydowanie jedne z najlepszych dostępnych na rynku feromonów, a na zachodzie Pheromax określany jest wręcz jako produkt klasy Hi-tech. Wiele lat badań zaowocowało stworzeniem nowoczesnej formuły, która zawiera nie tylko dwa podstawowe feromony działające na płeć przeciwną (Androstenol, Androstenon), ale również nowy, niedawno odkryty Androstadienon. Połączenie tych trzech silnych feromonów w bardzo wysokim stężeniu oraz odpowiednich proporcjach skutkuje powstaniem prawdziwej mieszanki wybuchowej!

Cóż, redakcyjne koleżanki, jak widać, zapewniły mi to, co najlepsze.

Warto też od razu dodać, że PHEROMAX ma nie tylko działanie czysto seksualne, w tym sensie, że po jego użyciu momentalnie stajesz się wyjątkowo atrakcyjny dla otaczających Cię osób przeciwnej płci, że wywołuje pożądanie w partnerze i ułatwia niewinny flirt. PHEROMAX dodaje również pewności siebie! Tak, czujesz się lepszy, spełniony, bardziej pewny siebie, a pozostałe osoby traktują Cię z należytym szacunkiem oraz poważaniem!

Dlatego też, Pheromax jest wykorzystywany przez niektórych mężczyzn oraz kobiety nie tylko w klubach, czy podczas spotkań towarzyskich, by zwiększyć pożądanie u płci przeciwnej oraz zainteresowanie swoją osobą, umówić się na randkę, ale i również wykorzystywany jest przy ważnych spotkaniach, np. biznesowych czy też używany przed pójściem na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy.

Tylko nie przesadzajmy! To uwaga szczególnie do Panów, którzy lubią wylewać na siebie cały flakonik wody kolońskiej! W przypadku feromonów jedna mała aplikacja jest bardzo skuteczna, a większa ilość przynosi wręcz niepożądane efekty.

Ad rem, czyli powróćmy do mojej skromnej osoby. Nie miałem lekko, a wręcz miałem pod górkę. Po pierwsze, moja Pani uznała, że ona nie potrzebuje żadnych feromonów, „na niej” nie muszę tego testować, a na innych kobietach – nie mogę tego testować.
Cóż, musiałem się zachowywać jak rasowy flirciarz, czyli używać feromonów znienacka i po kryjomu, w tajemnicy przed wszystkimi zainteresowanymi.
Po drugie, powiedzmy sobie szczerze: feromony to nie Chanel nr 5 i pachną… delikatnie mówiąc, dość specyficznie. Dlatego też – ważna uwaga! – należy ich używać razem z własną perfumą! Pouczony ulotką zaaplikowałem sobie niewielką ilość preparatu w okolicy szyi nadgarstków i ruszyłem na łowy! Przepraszam, na testy!

Niespodzianka pierwsza: panie ekspedientki w sklepach, w których robię codziennie zakupy były tego dnia wyjątkowo miłe i uśmiechnięte. Ba, w jednym ze sklepów nawet poplotkowaliśmy sobie dłuższą chwilkę, jak dwie stare przyjaciółki, a na koniec zostałem poczęstowany świeżo upieczoną słodką bułeczką! Nie wiem, może miały dobry dzień, a może zapach feromonów przyćmił zapach cukierniczych specjałów. W każdym razie – było bardzo sympatycznie. I poczułem się jak młody bóg. Znaczy się, co najmniej dwa z reklamowanych efektów osiągnięte!

W sklepie odzieżowym prowadzonym przez piękność, która zawróciła mi platonicznie w głowie wieki temu – sukces, że tak powiem, połowiczny. Zaczęło się od stylizacji i kreacji, po czym w naturalny sposób nawiązaliśmy bliższy kontakt, przeszliśmy na Ty, pogawędziliśmy miło… Niestety, w trakcie tej pogawędki, która zbaczała na coraz bardziej prywatne tory, kiedy to już, już miałem zaproponować wspólną kawę lub romantyczną kolację… dowiedziałem się, że moja piękność właśnie przeprowadza się do innego miasta, bo znalazła miłość swojego życia. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Ale niespodzianka największa, bodaj najmilsza i najmniej spodziewana spotkała mnie w jednej z państwowych instytucji, do której zgłosiłem się pokornie, by załatwić pewną mało przyjemną sprawę. I tam wręcz szok przeżyłem! Bo Pani ważna urzędniczka nie nakrzyczała na mnie, nie straszyła pręgierzem, napiętnowaniem i konsekwencjami, tylko uśmiechnęła się szeroko i stwierdziła lekceważąco: „Ale czym się pan przejmuje? Każdemu się zdarza!„. Potem było już z górki: ja stwierdziłem, że Pani jest „prawdziwym Aniołem„, Pani westchnęła „ehh, żeby mój mąż tak uważał” i tak się zagadała, zapatrzyła, zamyśliła, że.. zapomniała mi nawet naliczyć odsetek! O wiele różnych rzeczy podejrzewa się sympatyczne skądinąd Panie z tej instytucji, ale na pewno nie o szeroki, szczery uśmiech i pobłażliwość wobec petentów! Cud w biały dzień!

Podsumowując, w sensie dosłownym i w przenośni – ja to kupuję! Nie wiem, czy to zasługa feromonów, czy to mój wdzięk i urok osobisty, ale przezorny zawsze ubezpieczony i psiknąć się przed ważnym spotkaniem czy potencjalną randką na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc! Oczywiście, feromony to nie jedyny, cudowny złoty środek. Uprzedzam zatem Panów, którzy liczą na seksualno-osobowościowy cud! Nie, kobiety nie rzucają nam się na szyję na ulicy – a szkoda! Serca kobiety nie zdobywa się bowiem samym zapachem, ale naszą osobowością, aparycją, wdziękiem, inteligencją, podejściem… Jedne zwracają uwagę na charme, inne na zadbane dłonie. Każda jest inna, niepowtarzalna, wyjątkowa… Ale tego Panom chyba tłumaczyć nie trzeba?

Ferro Man

Od redakcji: Celowo nie podajemy prawdziwego imienia i nazwiska Autora, nie chcemy bowiem, by Panie, które mogłyby się w tekście rozpoznać, czuły się w jakiś sposób… wykorzystane czy zmanipulowane! Przepraszamy Drogie Panie, to tylko…test!

PheromaxMEN

  • aga

    🙂